Krótki wyciąg z większego artykułu na Onecie:
Rosyjski prezydent powiedział w ubiegłym tygodniu, że jego rząd musi w większym stopniu kontrolować przepływ informacji w sieci, która zdaniem byłego pułkownika KGB, jest wytworem amerykańskich agencji wywiadowczych.
W trakcie procesu legislacyjnego jest nowa ustawa o przechowywaniu danych użytkowników, która wprowadzi prawo, zgodnie z którym firmy internetowe (takie jak np. Google), będą musiały mieć w Rosji serwery obsługujące rosyjski ruch internetowy i przechowywać dane użytkowników przez sześć miesięcy. Ustawa, klasyfikuje blogerów, którzy mają ponad 3 tysiące czytelników (a dotyczy to około 30 tysięcy osób), jako środki masowego przekazu, co powoduje, że podlegają oni tym samym regulacjom prawnym. Ustawa ta jest kolejnym krokiem w stronę nacjonalizacji internetu i poddaniu go kontroli Kremla.
Już od 1 lutego funkcjonuje ustawa, która daje Roskomnadzorowi (służba ds. nadzoru w sferze łączności, technologii informatycznych i masowego przekazu) możliwość blokowania stron internetowych uważanych za „ekstremistyczne” lub zagrażające porządkowi społecznemu, bez sądowego nakazu. Roskomnadzor skorzystał z tej możliwości 13 marca, kiedy tymczasowo zamknął dostęp do kilku stron, między innymi lidera opozycji Aleksieja Nawalnego, żeby storpedować próby zorganizowania nielegalnych protestów przeciwko zajęciu przez Putina Krymu. Organ nadzoru zamknął też działalność 13 ukraińskich grup na portalu VKontakte, który jest rosyjskim odpowiednikiem Facebooka.
Rosyjskie agencje rządowe domagały się od firm internetowych przekazania danych Ukraińców, którzy w lutym żądali obalenia popieranego przez Kreml prezydenta Wiktora Janukowycza, twierdzi założyciel VKontakte (w skrócie VK) Paweł Durow.
W zasadzie należało się tego spodziewać. Pułkownik Putler od lat marzył o umocnieniu swojej władzy, zniszczeniu lub przynajmniej zmarginalizowaniu opozycji i zapewnieniu sobie dożywotniej władzy nad Rosją. Zatem nic dziwnego, że wolny internet, który jest siedliskiem różnych nieprawomyślnych pomysłów i ideałów stał się głównym wrogiem Putlera. Stąd chiński model „internetu skoszarowanego” pociąga go obecnie najbardziej. Choć niektórzy rosyjscy komentatorzy twierdzą, że model chiński „wyprzedzany” jest w szybkim tempie i sytuacja niedługo będzie przypominać model północnokoreański. Pewnie trochę przesadzają, ale przy obecnej nieprzewidywalności kolejnych ruchów Putlera każdy scenariusz jest możliwy. Pażywiom – uwidim.
Niektórzy zastanawiali by się pewnie – po co Putler tak mocno pracuje nad zablokowaniem nieprawomyślnych mediów? Przecież i tak jest na fali, ma ponad 80% poparcia w społeczeństwie rosyjskim i obecnie nie ma siły, która byłaby go zmieść z Kremla. Odpowiedź chyba jest prosta – 80% to jednak nie 100%. W końcu idol Putlera, Leonid Breżniew miał 100% więc jest o co walczyć. A po drugie obecny moment jest świetną okazją by zabezpieczyć się na chude lata, których należy się spodziewać już niedługo, kiedy zacznie się przeciągać ten kryzys rosyjski. Rosja poniesie pewne koszty wojny z Ukrainą – to pewne. A wtedy niezadowolenie Rosjan, którzy dostali kryzysem po kieszeni mogło by być dla Putlera niebezpieczne.


Komentarze
Pokaż komentarze