Putler po spotkaniu z rotacyjnym przewodniczącym OBWE:
- oświadczył, że Rosja wycofała swoje wojska z granicy z Ukrainą
- poparł przeprowadzenie na Ukrainie wyborów 25 maja
- zaapelował o odroczenie referendum niepodległościowego, które mieli przeprowadzić ruscy dywersanci 11 maja
Co kombinuje szuler?
Najprawdopodobniej markuje krok w tył. Pierwsza deklaracja to oczywiste kłamstwo. Nikt w to nie uwierzy, ale wszyscy to będą powtarzać (cholerne media!). Druga deklaracja to faktycznie niezrozumiała volta, bo po raz pierwszy Putler akceptuje majowe wybory prezydenckie na Ukrainie. Oczywiście jutro może ogłosić coś odwrotnego, za Putlerem nie nadążysz… Trzecia to prawie nóż w plecy jego dywersantów, ale to tylko odroczenie… Ponoć na rosyjskich forach już Putlera ogłoszono zdrajcą, więc ta deklaracja była dość ryzykowna. Łatwiej imperialne nastroje wywołać niż je wygasić.
Nie sądzę by Putler bał się wojny z Ukrainą, albo bał się euroamerykańskich sankcji. Putler dla odtworzenia imperium gotów jest skazać Rosjan na duże wyrzeczenia. Ale jest faktem, że wyparowanie dewiz, odpływ kapitału, inflacja, drożyzna i recesja mogą w przyszłości osłabić poparcie Rosjan dla Putlera, a tego chciałby on niewątpliwie uniknąć.
Oczywiście Putler ruskich dywersantów z Donbasu nie wycofa i dalej będzie budował swoje zaplecze we wschodniej Ukrainie. Z pewnością nie przerwie akcji dywersyjnej w Donbasie i demontażu Ukraińskich władz na tym terenie. Za dużo już w to zainwestował…
Komentarze
Pokaż komentarze (12)