Sławomir Nowak odchodzi z Platformy Obywatelskiej - dowiedział się portal Gazeta.pl. Poseł poinformował o swojej decyzji przez SMS przesłany do redakcji.
Nowak mi ani brat ani swat. Kilka lat temu był to młody, dobrze zapowiadający się polityk PO, przez dłuższy czas skuteczny reprezentant premiera w mediach, być może za wcześnie został Ministrem i wylądował na świeczniku, z którego w szybkim tempie zaczął spadać w ramach tzw. afery zegarkowej. Dodajmy - afery jak dotąd bardziej formalnej niż faktycznej. Ostatnie taśmy oczywiście pogrążają go bardziej.
Dlaczego prawicowa tłuszcza krzyczy z satysfakcją widząc głowę Nowaka w rękach kata? Nowak jako poseł od roku 2004, a potem sekretarz stanu w Kancelarii Premiera był dość skutecznym gasicielem PiSowskich pyskaczy w rodzaju Brudzińskiego, Hofmana czy Karskiego i dał się PiSowcom we znaki. A że PiSowski ludek pamiętliwy to mu tego nie wybaczy.
Z jednej strony, z perspektywy PO może szkoda takiej postaci jak Nowak, bo wbrew pozorom trudno o tak asertywnych polityków w Platformie. Z drugiej strony, z perspektywy samego Nowaka – może to i dobrze. Poza polityką też jest życie. Doświadczenie wielu polityków (np. Poncyliusz) wskazuje, że odejście z polityki nie musi być ani bolesne, ani tworzyć wstrząsu życiowego. Jak ktoś ma osobowość to z pewnością w życiu sobie poradzi.
Komentarze
Pokaż komentarze (8)