http://www.tvn24.pl/putin-przegrywa-ukraine-i-milczy-cisza-przed-burza,448252,s.html
Trzy ciekawe tezy artykułu:
1.Pierwsze owoce przynosi wreszcie weryfikacja kadr służb specjalnych i wojska przyspieszona po wyborze nowego prezydenta. Poroszenko dał pierwszeństwo regularnej armii, mniej zinfiltrowanej przez Rosję i zepsutej rządami Janukowycza niż SBU. Ochotnicy i Gwardia Narodowa idą teraz w drugim szeregu, ciężar walk wzięły na siebie elitarne jednostki wojskowe. To wojskowi, a nie SBU podejmują najważniejsze decyzje i nietrudno zauważyć, że od razu wiedza separatystów o kolejnych ruchach sił rządowych natychmiast zmalała.
Ciekawa sprawa. Wychodzi na to, że zinfiltrowane przez Putlerowców SBU okazuje się kompletnie niewiarygodną służbą, a wojsko po zmianie dowodzących zaczyna naprawdę osiągać przewagę w tej wojnie. Doświadczenia ostatniego weekendu pokazują, że odradzająca się Armia Ukraińska wraz z Ochotnikami i Gwardią Narodową rzeczywiście jest w stanie osiągać sukcesy. To już przestaje być biomasa. Powąchali prochu i już wiedzą jak się łoi wroga.
2. Błędem – z militarnego punktu widzenia – był poprzedzający je rozejm. Być może ogłaszając go Poroszenko zdobył punkty na Zachodzie, zwłaszcza UE, pokazując dobrą wolę. Ale z drugiej strony 10 dni wstrzymania działań przez wojsko dało rebeliantom czas na przegrupowanie i wzmocnienie. Rozejm może miałby też i militarny sens, gdyby to Kijów kontrolował granicę z Rosją. Tymczasem przez duży jej odcinek, opanowany przez separatystów, przez cały okres zawieszenia broni szły z Rosji dostawy broni i setki uzbrojonych ludzi.
Już od pierwszego rozejmu byłem zdania, że żadne rozejmy ani z Putlerem, ani z ruskimi terrorystami nie mają żadnego sensu. Putler jest politycznym oszustem, i nie zamierza ani dotrzymywać żadnych ustaleń, ani wpływać na ruskich najemników w Donbasie. Pod przykrywką rozejmu do Donbasu przemycani byli kolejni najemnicy i broń, co zamiast poprawić sytuację jeszcze ją pogarsza. Lepiej rozmawiać o warunkach kapitulacji dla Striełkowa-Girkina.
3.Tak naprawdę Kijów ogłosił rozejm 20 czerwca bo uległ presji – wspólnej – Rosji i Niemiec. Reakcja Berlina na wznowienie działań wojskowych była dość chłodna, podczas gdy na przykład USA, ustami znienawidzonej w Rosji rzeczniczki Departamentu Stanu Jen Psaki, poparły decyzję Poroszenki o zakończeniu rozejmu. Rosjanie myśleli, że mają sytuację pod kontrolą, po spotkaniu szefów MSZ Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji w Berlinie. Ale nawet jeszcze w Berlinie było widać, że Kijów nie uważa tych ustaleń za wiążące. Trwa jednak bezprecedensowy lobbing w zachodnich stolicach - chodzi o nacisk na Poroszenkę.
Po pierwsze wreszcie Poroszenko okazał się sprytniejszy od Putlera. Uśmiechy – uśmiechami, uściski dłoni – uściskami, a w Donbasie trzeba robić swoje. Tę wojnę można tylko wygrać lub przegrać. Tak naprawdę żaden inny scenariusz nie jest możliwy.
Po drugie – kapitulancka postawa Niemiec i Francji nie podobała mi się od samego początku. To, że na życzenie Ławruchy wyeliminowano Sikorskiego z negocjacji to mnie akurat nie dziwi. Ławrucha nie lubi jak ktoś mu wali prawdę prosto w ruski ryj. Ale próby naciskania na Poroszenkę by oddał Donbas zbójom Putlera to skandal i zaprzeczenie zarówno zasadom, na których zbudowana jest Europa jak i zwykłej przyzwoitości. Trudno ignorować pozycję Niemiec w Europie, ale bardzo niedobrze, że kraje Europy CenWsch nie potrafią stworzyć spójnego, konsekwentnego i silnego frontu poparcia dla Ukrainy. W tym momencie nie powinno się zostawiać Ukrainy samej w konflikcie z Putlerem.
Tekst jest godny przeczytania w całości, nie byłem w stanie tu streścić wszystkich jego tez. Zatem przyjemnej lektury.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)