Tydzień temu przetoczyła się dyskusja na temat domniemanych negocjacji Niemiec z Rosją na temat uznania aneksji Krymu w zamian za wycofanie Rosjan z Donbasu i zagwarantowanie granic Ukrainy bez Krymu.
Pogłoski spotkały się ze słusznym oburzeniem bo:
-jak można negocjować na temat Ukrainy bez udziału Ukrainy
-akceptacja aneksji Krymu to tak naprawdę drugie Monachium
Kilka myśli mi się nasuwa w związku z tą sprawą.
1.Teoretycznie przehandlowanie Krymu za niepodległość byłoby nie najgorszym interesem dla Ukraińców. W obecnym momencie Krym z silną rosyjską społecznością to dla Ukrainy „wrzód na d…e”.
2.Prawdopodobnie żaden suwerenny rząd ukraiński rząd nie zaakceptuje handlu Krymem bo momentalnie zostałby zmieciony ze stołków przez Ukraińców. Krym to dla Ukraińców sprawa prestiżowa.
3.Dywagowanie na temat rosyjskich gwarancji dla granic „Ukrainy bez Krymu” jest o tyle bezsensowne, że Rosjanie są partnerem niewiarygodnym i podpisanie przez nich jakiegokolwiek układu nie daje Ukraińcom ŻADNYCH gwarancji.
4.Ciekawym rozwiązaniem mogłoby być zaproponowanie przez Ukraińców referendum na Krymie pod egidą ONZ. Co prawda jest to niebezpieczny precedens, a wyniki konsekwentnie trzeba by uznać, nawet gdyby były niekorzystne dla Ukrainy, niemniej gdyby miało być to niefałszowane referendum to po pierwsze być może jednak wynik byłby dla Ukrainy korzystny, a po drugie Rosjanie absolutnie nie zgodziliby się na takie referendum tracąc przy tym twarz.
Podsumowując – całe te negocjacje Merkel z Putlerem to niedorzeczna historia bez szans na przyczynienie się do rozwiązania konfliktu.
Komentarze
Pokaż komentarze (5)