Ci, którzy już ogłosili polską klęskę i niemieckie zwycięstwo w rywalizacji o wpływy na Ukrainie i na wojnę rosyjsko-ukraińską nie uwzględniają jednego ważnego aspektu. Niemcy co prawda mogą naciskać na Ukraińców do (no właśnie, tak naprawdę do czego?) jakiegoś dogadania się z ruskimi, ale nie są w stanie niczego Ukraińcom zagwarantować bo ani nie są stroną tej wojny, ani nie mają skutecznego wpływu na ruskich. Drugą stroną sporu są ruscy, a Niemcy nie mają żadnej możliwości zmuszenia ruskich do dotrzymania warunków jakiegokolwiek rozejmu czy pokoju i Ukraińcy zdają sobie z tego sprawę. Ruscy zresztą chcą przede wszystkim zamrożenia stanu obecnego czyli rządów ruskich najemników w Donbasie. I chcą żeby to była jednostronna deklaracja Ukrainy. Ze swojej strony nie zamierzają się do NICZEGO zobowiązywać. To oznacza, że gdyby kiedykolwiek wpadła im do głowy kolejna wyprawa np. na Charków, Dniepropietrowsk czy Odessę to po prostu to zrobią. Skoro mają w d…e podpisane przez siebie Memorandum Budapesztańskie to w swoim mniemaniu nie mają żadnych zobowiązań wobec Ukrainy i jej granic.
Powtarzam: Jeżeli Ukraińcy nie są kretynami, a ja ich za kretynów nie uważam, to zdają sobie sprawę, że niemieckie pośrednictwo w rozmowach z ruskimi NICZEGO im nie zapewnia, a przyjęcie upokarzających warunków Kremla NICZEGO też im na przyszłość nie gwarantuje.
Komentarze
Pokaż komentarze (28)