Dzień po "wyborach" rebelianci uaktywnili się na froncie. Potwierdzają się też wcześniejsze ostrzeżenia i sygnały o zwiększaniu militarnego potencjału separatystów. Zdaniem analitycznej grupy Informacyjny Sprzeciw, sformowano cztery uderzeniowe grupy złożone z rebeliantów, najemników z Rosji i rosyjskich wojskowych.
"Na ten moment rosyjsko-terrorystyczne wojska zakończyły formowanie czterech grup uderzeniowych". "W skład tych zgrupowań, według ocen grupy Informacyjny Sprzeciw, wchodzi ok. 14-15 tys. rosyjskich najemników i wojskowych Federacji Rosyjskiej, a także 10-12 tys. bojowników z lokalnych formacji bandyckich" - pisze Tymczuk. Analityk wymienia też kolejne dokładne liczby. W skład wymienionych czterech zgrupowań wchodzić ma: 110-115 czołgów, 250-280 wozów opancerzonych, 80-100 dział artyleryjskich i wyrzutni rakietowych. ok. 500 ciężarówek i ciągników.
Zastanawiam się…
Nie nad tym czy i kiedy nastąpi uderzenie Rosjan bo prawdopodobnie wcześniej czy później nastąpi.
Bardziej mnie nurtuje pytanie czy Ukraińcy nauczeni dotychczasowym przebiegiem wojny rosyjsko-ukraińskiej będą w stanie być przygotowani do kolejnego etapu tej wojny.
Pierwsza faza wojny odbywała się pod dyktando Rosjan zajmujących Krym, a potem Donbas przy raczej kompletnym zaskoczeniu Ukraińców i nieumiejętności opanowania sytuacji w wschodzie kraju. Druga faza to odbudowywanie siły militarnej i całkiem udany kontratak Ukraińców. Trzecia to znowu zaskoczenie Ukrainców przez wprowadzenie dużych sił rosyjskich do Donbasu, odbicie części zajmowanych terenów i co gorsza utworzenie frontu południowego wraz ze stworzeniem zagrożenia dla Mariupola.
Obecnie sytuacja na froncie jest względnie stabilna. Ukraińcy odtwarzają zdolność bojową, a Rosjanie się przegrupowują i próbują przeformować dotychczasową zbieraninę separatów w oddziały wojskowe.
Wojna jest droga, utrzymywanie ludzi pod bronią jest kosztowne dla Ukraińców. Budżet ukraiński może tego nie wytrzymać. Ukraińcy nie mogą zaryzykować uderzenia prewencyjnego na Rosjan, muszą czekać na ich ruch. Kluczowe kwestie to przewidzenie tego ruchu i bycie przygotowanym na taki ruch. Ukraińcy obecnie już nie mogą sobie pozwolić na bycie nieprzygotowanym i zaskoczonym. Ryzykowali by dewastacją kraju i utratą terytorium. Bo gdzie Ruski wejdzie to już pewnie nie wyjdzie.
Komentarze
Pokaż komentarze (3)