Wydaje mi się, że ukraińskie władze za słabo nagłaśniają rosyjskie zbrodnie wojenne w Donbasie dokonywane na ukraińskich żołnierzach i ochotnikach. Zbrodnie wojenne takie jak tortury, okaleczanie i zwyczajne morderstwa, nawet jeżeli są to sprawy drastyczne powinny być nagłaśniane, ścigane, a ich sprawcy powinni być doprowadzani do sądu lub odstrzeliwani.
Wydaje się, że różni Giwi, Motorole i Zacharczenki żyją w poczuciu pełnej bezkarności i z pełną premedytacją kontynuują swój zbrodniczy proceder.
Być może brakiem nagłośnienia Kijów chciałby uniknąć zniechęcania swoich żołnierzy do walki. W końcu kto chciałby walczyć z perspektywą dostania się do ruskiej niewoli, a tam utraty ręki, nogi, ucha, wykastrowania lub zamordowania.
Trzeba też zdawać sobie sprawę, że polityka wojenna ruskich (stosowana nota bene od kilku wieków wobec Polaków) ma na celu przede wszystkim wystraszenie przeciwnika i zmuszenie do kapitulacji ze strachu. Jeżeli Moskwie uda się wystraszyć przeciwników to wygra.
Dlatego moim zdaniem nie ma co wsadzać głowy w piasek. Trzeba z pełną świadomością i odwagą powiedzieć NIE. Morderca jest mordercą, któremu należy się kula lub stryczek, a rzeźnik Donbasu zbrodniarzem, któremu należy się pal. Takie zbrodnie wołają o pomstę do nieba.
Komentarze
Pokaż komentarze (5)