- Polska musi mieć sąsiadów przyjaznych, także musi być przyjazna dla Rosji i oczekujemy, że Rosja będzie przyjazna dla Polski - mówił na pikniku z okazji 1 Maja lider SLD Leszek Miller.
Czy nie czujecie się zażenowani, że od wielu dni premier, ministrowie, zajmują się niewielka grupą rosyjskich motocyklistów, którzy chcieli przejechać przez Polskę, aby oddać cześć żołnierzom walczącym z faszystowskimi Niemcami? Czy polski rząd jest tak słaby, że boi się grupy rosyjskich motocyklistów, czy jest tak słaby, że stwarza wrażenie, że Polskę chce najechać jakaś rosyjska kolumna pancerna, a nie grupka motocyklistów? Przecież to jest żenujące, to jest polityczna paranoja - powiedział szef SLD.
Jego zdaniem świadczy także o tym, "gdzie w polityce zagranicznej Polska, dzięki obecnie rządzącym, się znajduje". - Zmienimy to, będziemy szukali przyjaciół i nie będziemy sobie tworzyli wrogów - zapowiedział.
Zdaję sobie sprawę, że nałogowemu komuchowi jakim jest Leszek Miller trudno jest zerwać z „przywiązaniem do niepodważalnych sojuszy” i z nawykiem „wiecznej przyjaźni polsko-radzieckiej”. Ma to wrodzone i trudno mu z tym skończyć. Zdaję też sobie sprawę z tego, że starzejący się i kurczący elektorat „towarzyszy” pewnie wciąż pała miłością do Kremla, ale taką drogą sobie Miller elektoratu raczej nie powiększy. To już nich Miller lepiej podlizuje się gejom i genderom, bo jak tak dalej pójdzie to niestety zaraz nie będzie elektoratu dającego Millerowi wyborcze minimum.
Zastanawiam się czy słowa Millera były kierowane tylko do polskiego elektoratu „towarzyszy”. Bo jeżeli także do Moskwy, to chciałoby się rzec: „szczyty politycznej naiwności”. Moskwa nie jest i długo jeszcze nie będzie zainteresowana żadnym resetem i poprawą stosunków z Polską. Mamy z Moskwą nieprzełamywalny konflikt interesów w obszarze naszego wschodu. I nie będziemy rezygnowali z naszych interesów w imię dobrego samopoczucia ruskich. Zresztą okazuje się, że Polska bez tych świetnych stosunków z Rosją jakoś dobrze sobie radzi. I na siebie najbardziej liczmy. Bardziej niż na łaskawość i miłosierdzie Katarzyny II czy Władimira I.
Komentarze
Pokaż komentarze (4)