"To nie są ludzie, z którymi można coś na poważnie ustalić. Ich dyplomacja nie działa według zasady 'bona fides', czyli w dobrej wierze. Jeśli co do czegoś się umawiamy - czy to ustnie, czy pisemnie - to wierzymy w to i dotrzymujemy słowa w dobrej wierze właśnie. To jest niezwykle ważne. Oni jednak reprezentują inną cywilizację. Dla nich fałsz, nieprawda, dwulicowość to chleb powszedni, to jest wpisane w ich kulturę polityczną i odnajduje odzwierciedlenie w logice ich zachowań dyplomatycznych. Można mieć kolegę Rosjanina i często z nim rozmawiać, ale nie można mu ufać. Trzeba być z nimi bardzo ostrożnym. Rosjanom imponuje to, że na przykład Polak potrafi wypić dwie czy trzy zimne wódki i dotrzyma im kroku. To w nas cenili: że byliśmy nie tylko jak ci z Zachodu, ale też w jakiejś mierze potrafiliśmy się zachować jak 'bracia Słowianie'. To pozwalało stworzyć pewną otwartość, przez którą dało się wybadać intencje i czegoś się dowiedzieć. Ale z nimi karty trzeba trzymać przy sobie. Nigdy nie wiadomo, jak się zachowają przy stole obrad".
Zdaję sobie sprawę, że większość „tutejszych” brzydzi się GW. Niemniej zachęcam do przeczytania tego tekstu bo jest po prostu ciekawy. Wyczyny rosyjskich dyplomatów są mniej-więcej znane, w mediach między wierszami można wiele wyczytać. Jak ktoś śledzi np. teksty czy wywiady Witolda Jurasza to powinien już coś wiedzieć o tym, jak funkcjonuje rosyjska dyplomacja. Większość dostępnych informacji ma jednak charakter wiadomości z drugiej ręki. Rzadko polscy dyplomaci tak wprost wypowiadali się na temat swoich doświadczeń z rosyjską dyplomacją. Niniejszy tekst zawierający wypowiedzi polskich dyplomatów o ich kontaktach, doświadczeniach z pewnością daje potwierdzenie i pełniejszy kontekst dla tych, którzy interesują się tym tematem. Polecałbym lekturę tego tekstu Waszczykosiowi, gdyby nie to, że uważa się za najmądrzejszego i woli się uczyć na swoich błędach, a nie na doświadczeniu poprzedników.
Komentarze
Pokaż komentarze