13 stycznia
Jak rządzić, żeby nie błądzić...?
Już u dziejów zarania
szukaj tego pytania:
Jak rządzić, żeby nie błądzić?
Ba!
Któż już nad tym się nie biedził,
kto nie szukał odpowiedzi!...
Nie tylko starożytne ludy,
wcześniej nawet - małpoludy.
Nie znajdziesz w szkołach tej nauki:
"government science"...
Tu wszyscy - samouki...
W tym niejeden pajac.
...Jak rządzić, żeby nie błądzić? Sami wiecie:
na uniwersytecie się tego nie dowiecie...
Darujmy więc sobie dywagacje uczone
i spójrzmy w inną stronę:
rozpiszmy te jałowe, teoretyczne rozważania
na bardzo konkretne, praktyczne pytania:
...Komu dać, a komu zabrać?
...Komu uciąć łeb? [Makabra!]
...Komu awans, komu order?
...Komu starczy obić mordę?
...Kogo straszyć, komu ufać?
...Kogo słuchać lub nie słuchać?
...Kogo kupić, kogo kusić?
...Kogo cichcem gdzieś udusić?
...Na kogo potrzebny "hak"?
...A na kogo "haka" brak?
...Jak rywala chytrze podejść?
...Kogo przyjąć? kto ma odejść?
...Gdzie założyć tajne konto,
na Bahamach, czy w Toronto?
...Na kampanię skąd wziąć forsę?
Dolar lepszy? Ruble gorsze?...
...Kogo - wyżej? Kogo spuścić?
...Kogo do siebie dopuścić?
...Kogo bliżej? kogo dalej?
...Z kim nie warto gadać wcale?
...Co mi dasz, jak ci to zrobię?
...Co mi zrobisz, jak ci nie dam?
Ot, z rządzeniem wielka bieda:
inaczej się nie da.
...Gdy do rządów podejść blisko:
wielkie spisków kłębowisko!
Autor: Marian Miszalski


Komentarze
Pokaż komentarze (2)