16 stycznia
Akurat czytam na nowo makabreskę "Ubu królem" w tłumaczenia i adaptacji Bohdana Korzeniowskiego. To było napisane w XIX wieku przez 15-letniego Alfreda Jarry’ego. Jak wiadomo, on umieścił akcję w jakimś fikcyjnym kraju, którym umownie nazwał Polską. O, taki kawałek na przykład.
"UBU: Naprzód zreformujemy sprawiedliwość, a potem weżniemy się do fynansów.
WIELU SĘDZIÓW: Sprzeciwiamy się jakimkolwiek zmianom.
UBU: Górwno. Naprzód sędziom odbiera się pensję.
SĘDZIOWIE: To z czego będziemy żyli? Jesteśmy nędzarzami.
UBU: Otrzymacie nawiązki, które wyznaczycie i majątki skazanych na śmierć.
JEDEN Z SĘDZIÓW: Zgroza.
DRUGI: Hańba.
TRZECI: Niegodziwość.
SEDZIOWIE: Nie będziemy sądzili w takich warunkach.
UBU: Do dziury sędziów.
[Sędziowie opierają się daremnie]
UBOWA: Ech, co ty wyprawiasz, panie Ubu, kto teraz będzie wymierzał sprawiedliwość?
UBU: Jak to kto? Ja. Zobaczysz jak mi to gładko pójdzie.
UBOWA: A to będzie uciecha".
Źródło: Fragment rozmowy Donaty Subbotko z Januszem Głowackim


Komentarze
Pokaż komentarze (1)