BICO BICO
61
BLOG

BIAŁE KOŁNIERZYKI, KOLOROWE ŻABOCIKI!

BICO BICO Polityka Obserwuj notkę 0

3 lutego 

odcinek trzeci

UWAGA CZŁOWIEK!

CZYLI JAK "NIEZALEŻNY" SĄD PRZECHOWALNIĄ A "NIEZAWIŚLI" SĘDZIOWIE ADWOKATAMI DLA PRZESTĘPCÓWCBYLI cd. 

Dlatego zgodnie z obowiązującym prawem i w oparciu art. 556 i w związku z art. 560 kc, złożyłem w dniu 6 września 1993 r., na ręce Michała BASAJA – kierownika działu sprzedaży Ford OMC – Motors Ltd., pismo, w którym uzasadniając podstępnym oszustwem dokonanym przez Forda, prosiłem o odstąpienie od umowy, lub obniżenie ceny samochodu o 10%, informując jednocześnie, że w wypadku odmowy, zmuszony będę dochodzić swych praw, na drodze postępowania sądowego. Odpowiadając na moje pismo, Ford przesłał mi kilka pism na firmowym fordowskim papierze, w których kategorycznie zaprzeczał, że sprzedany mi samochód jest po wypadku, i ponownie zapewniał mnie, że sprzedany mi auto jest bezwypadkowe, co jak wcześniej już wspomniałem, było bezwzględnym warunkiem zakupu przeze mnie auta. Stwierdzenia te miały mi dać do zrozumienia, że wrażenie jakiemu ulegam widząc inny kolor maski niż reszta auta, to zapewne efekt olśnienia doznawanego w chwili szczęśliwości, jaką jest wejście do rodziny Forda, i możliwość robienia interesu roku, z mistrzami w zarabianiu pieniędzy. Jednak badania samochodu przeprowadzone przez Ford LIPSKI BODY SERVICE - autoryzowane blacharstwo i lakiernictwo potwierdziły, że samochód jest świeżo malowany i dwukolorowy. A FORD "SERVICE DOBRA" - autoryzowany dealer stwierdził, że samochód ma liczne uszkodzenia mechaniczne, a w układzie chłodniczym jest czysta woda. Ford jednak w kolejnych pismach dalej szedł w zaparte, i poświadczając nieprawdę uparcie twierdził, że samochód w chwili sprzedaży był bezwypadkowy, a stwierdzone obecnie uszkodzenia, musiały powstać już po sprzedaniu nam auta przez Forda. Wszelkie podejmowane przez nas próby rozmów z przyłapanym na oszustwie Fordem, w celu rozwiązania problemu, były przez Forda ignorowane. Ford nie tylko nie przyznawał się wbrew niezbitym dowodom do oczywistej winy, nie śpieszył z przeprosinami, nie wyrażał woli zrekompensowania strat jakie ponieśliśmy kupując rozbity samochód za cenę nowego auta, ale wręcz przeciwnie, swoim aroganckim, wynikającym z poczucia o swojej bezkarności zachowaniem, w sposób wyjątkowo dobitny wyrażał swoją wolę, objawiającą się niechęcią naprawienia szkody. Okazywano nam lekceważenie i nie chciano z nami rozmawiać, a reprezentujący Forda adwokat Ziemisław GINTOWT- syn znanego warszawskiego sędziego i dyrektora departamentu prawnego w Ministerstwie Sprawiedliwości Marka Gintowt, który w Fordzie sprawował obsługę prawną, oraz M. BASAJ kierownik sprzedaży, strasząc nas, że w sądzie też nie wygramy, odsyłali nas do fałszywego przesiedleńca, choć od samego początku doskonale wiedzieli, że na ul. Mokotowskiej 14 żadnego Benka nie spotkamy. Albowiem bardzo szybko się okazało, że „przesiedleniec” mieszkający od dziesięciu lat w Niemczech, nie tylko nie ma najmniejszego zamiaru przeprowadzić się do Polski, ale z całą sprawą nie ma nic wspólnego, oprócz tego, że w celu dokonania tego przestępstwa, posłużono się jego nazwiskiem i sfałszowano jego adres zamieszkania w Polsce. Natomiast samochód jest po bardzo poważnym wypadku, któremu uległ jeszcze przed przeszmuglowaniu auta do Polski, co stwierdzone zostało przez faktycznego, rzeczywistego, pierwszego użytkownika samochodu w Niemczech. Jednym słowem Ford oprócz krótkiego kursu kapitalizmu, zafundował Polakom długą lekcję oszustwa, krętactwa i matactwa. O tych przestępczych i karygodnych wyczynach Ford OMC – Motors Ltd., poinformowałem na piśmie w dniu 4 listopada 1993 r. Boba WORMALLA – dyrektora generalnego przedstawicielstwa Forda w Polsce. cdn.



BICO
O mnie BICO

Interesuję sie działalnością polskiego wymiaru sprawiedliwości, szczególnie władzą sądowniczą, a także orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka