27 listopada
"Czy nie jest tak, że przekleństwem Polski niepodległej nie były spory partyjne, ani zablokowanie sceny politycznej, ani często nietrafne decyzje gospodarcze, ani bałagan i bylejakość w wielu dziedzinach, lecz pozostawienie ludzi samym sobie w przekonaniu, że w warunkach wolności gospodarczej i wolności duchowej sami dadzą sobie radę?
A rady dać sobie nie mogli. Od początku. Po okresie 1939 – 1989, po latach okupacji i komunizmu najpoważniejszym problemem nie był homo sovieticus. Zgadzam się z tymi, którzy za nadużywanie tego pojęcia krytykowali księdza Tischnera. Problemem jest człowiek biedny i bez perspektyw, czyli człowiek bez oblicza i bez właściwości społecznych. Polska, z winy naszych zaniechań w pierwszych latach wolności, składa się z ogromnej masy takich ludzi, którzy nie mają nawet odruchów moralnych, chyba że cudem boskim z natury.
Wielka społeczna idea wzajemnej pomocy nigdy nie stała się ani przez moment ideą niegdysiejszej opozycji, co wiem doskonale sam po sobie i po swoim dawnym sposobie myślenia. Jeżeli tak, to gdzie można było znaleźć spoiwo łączące ludzi i zapewniające, że będą się wzajemnie traktowali z pewną przyzwoitością? W Polsce 1989 roku takiego spoiwa nie było. A konieczny rozwój gospodarki wolnorynkowej prowadził do nieuniknionej dewastacji resztek więzi społecznej. Rozumiem doskonale, że więzi społeczne słabną we wszystkich demokracjach. Myśmy mieli jednak na początku szansę od budowania więzi rozpocząć rozwój nowego społeczeństwa. Szansy nie wykorzystaliśmy".
Wczoraj minęła piąta rocznica śmierci Marcina Króla (Marcin Król). Czytam po latach jego książkę "Byliśmy głupi", której fragment chcemy z Jarosławem Kuiszem umieścić w antologii pism środkowoeuropejskich myślicieli współczesnych dla publiczności niemieckiej. Wyżej jest cytat właśnie z tej książki. Jestem bardzo poruszona prostotą, a zarazem głębokością myślenia Marcina. Wtedy, pamiętam, książka przeszła zasadniczo bez echa. Po głośnym wywiadzie z Grzegorz Sroczyński pod tym samym tytułem, książka wydawała się zbyt zniuansowana, za "letnia". Dziś czytam ją z przerażeniem, jak bardzo Marcin miał rację. I zachwytem, jak elegancki był w tym swoim zniuansowaniu. Bardzo, bardzo go brakuje.
Karolina Figura



Komentarze
Pokaż komentarze (1)