Marian Brudzyński Marian Brudzyński
36
BLOG

Wywiad z Bogumiłem Wielkopolskim - autorem powieści "W kruchcie

Marian Brudzyński Marian Brudzyński Polityka Obserwuj notkę 0
Powieść w każdy wtorek na www.ProPolonia.pl oraz naszym blogu na S24!Z Bogumiłem Wielkopolskim - autorem powieści "W kruchcie Antykościoła" - rozmawia Marek Ligocki. ML: - Gdy znany dziennikarz debiutuje pisarsko pod zmienionym nazwiskiem, to wśród możliwych wyjaśnień pojawia się zarówno wstyd, jak i strach... BW: - No, tych opcji jest znacznie więcej. Rozumiem jednak, że wątpliwość dotyczy konkretnie mojej osoby i powieści publikowanej na ProPolonia.pl. Powiem tak: otwarta przyłbica jest tylko efektownym chwytem poetyckim. Efektownym, lecz najczęściej autodestrukcyjnym. Rycerze szli do walki zawsze z zamkniętymi przyłbicami. To nie była kwestia wyboru, ale oczywistość, instynkt. ML: - Ta militarna frazeologia ściśle koresponduje z fabułą powieści. BW: - I tak, i nie. Przywołując dawnych rycerzy zawsze mamy przed oczami to, co współcześnie nazywamy ich etosem, kodeksem honorowym. Językiem sportu można powiedzieć, że cechowało ich swoiste fair play. Walka, którą opisuję w powieści, nie ma z tym nic wspólnego. To raczej taka "wolna amerykanka". ML: - Nieprzypadkowo użył Pan słowa: "opisuję"... BW: - Celne spostrzeżenie. Przecież pełny tytuł brzmi: "W kruchcie Antykościoła. Współczesna powieść faktu". A zaręczam Panu, że nigdy nie rzucam słów na wiatr. Co prawda formuła wypowiedzi narzuca doprawienie jej fikcją literacką, lecz ta absolutnie nie wypacza prawdziwości "opisywanych" wydarzeń. ML: - Czy w takim razie Pański główny bohater to postać z krwi i kości? BW: - Na szczęście ani jego krwi, ani kości nie miałem okazji widzieć, ale zakładam, że je posiada... A tak całkiem na poważnie: poznaliśmy się prawie dwadzieścia lat temu w dość banalnych okolicznościach na - pamiętam to dokładnie - barażowym meczu o awans do żużlowej ekstraklasy. Znaleźliśmy się w jednej grupce wraz ze wspólnymi znajomymi i... tak się zaczęła nasza przyjaźń. Trwa do dziś. ML: - A więc miał Pan możliwość przyglądania się z bliska wydarzeniom, o których teraz czytamy. Wspomagał Pan jakoś przyjaciela? BW: - Wolne żarty. Bardzo długo nie miałem zielonego pojęcia o tym, czym on się nieoficjalnie zajmował. Zresztą te jego obowiązki o mało co nie stały się przyczyną końca naszej przyjaźni. Kiedyś niefortunnie zinterpretowałem jako nieudolną kombinację piruetów jego próbę wytłumaczenia nieobecności na mojej okrągłej rocznicy ślubu i powiedziałem mu parę przykrych słów. Później śmialiśmy się z tego. ML: - Poznanie prawdy było dla Pana wielkim szokiem? BW: - Któryś z filozofów opisywał życie płaszczaków. Ich świat miał tylko dwa wymiary: długość i szerokość. Czułem się jak płaszczak, który dowiedział się o istnieniu wysokości. Świat, jaki dotąd znałem, przestał istnieć. Kac trwał parę tygodni. Może kiedyś o tym napiszę. ML: - Powieść na chwilę przenosi czytelnika ku początkom chrześcijaństwa na naszych ziemiach, a jego dotychczasowe wyobrażenie o tym okresie w historii Polski niekiedy dalece odbiega od prezentowanego przez Pana... BW: - Cała oficjalna historia naszego państwa pełna jest białych plam. Komuś są one bardzo na rękę. Przekonuje o tym choćby głośna ostatnio sprawa śmierci generała Sikorskiego. To trochę tak, jak z każdym zadaniem logicznym: gdy masz fałszywe dane, nie dojdziesz do prawdziwego rozwiązania. Choćbyś sobie żyły wypruł. ML: - Ale to nie koniec rewelacji. Cała fabuła to jeden kłębek nawzajem zwalczających się spisków, a my wszyscy jakoby bezwiednie tkwilibyśmy w nich po uszy. BW: - Religia i polityka to zbyt ważne przestrzenie życia, by wielcy tego świata pozostawili je samym sobie. Przecież obie prowadzą nas ku transcendencji, ku temu, co w chrześcijaństwie nazywamy zbawieniem i potępieniem. ML: - A może po prostu chce Pan czytelnika przestraszyć? Ludzie lubią się bać. Świadczy o tym choćby popularność wszelkich horrorów, thrillerów... BW: - Strach wyzwala instynkt samozachowawczy, zarówno w wymiarze jednostki, jak i gatunku. Dopóki nie paraliżuje działań, ale je prowokuje - jest reakcją pozytywną. Zresztą ja nie piszę o strachu, ale o strasznej prawdzie. A to popularności nie służy. ML: - Tytułowy Antykościół ma w powieści różne oblicza... BW: - Bo w gruncie rzeczy są one tylko różnymi przejawami działalności tego samego organizmu. Lata prosperity arianizmu, schizma Jana Czerskiego, czy w końcu współcześni złodzieje relikwii - wszystko bije z jednego źródła. ML: - Kiedy książka w całości ukaże się drukiem? BW: - Nie wiem, czy znajdę wydawcę. Liczę na to, że publikacja na ProPolonia.pl paru rozdziałów mi w tym pomoże. Warunkiem wstępnym jest zachowanie mojej całkowiej anonimowości. Honorariów nie oczekuję żadnych.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka