Marian Guzek Marian Guzek
1118
BLOG

Czy rząd światowy mógłby wyleczyć świat z kryzysu?

Marian Guzek Marian Guzek Gospodarka Obserwuj notkę 8

Już Lech Wałęsa domagał się kiedyś rządu światowego, ale nasz były prezydent mógł być motywowany posłannictwem przywódczym  oraz faktem, że czuł się wciągnięty w globalizację. A co może pobudzać do propagowania idei takiego rządu przedstawiciela akademickiej ekonomii, na którego globalizacja działa odpychająco? Jak się okazuje, czynnikiem motywującym projektowanie rządu światowego (w wersji, o której za chwilę) może być chęć poszukiwania terapii antykryzysowej o zasięgu ogólnoświatowym. Najpierw jednak parę uwag o naszej akademickiej ekonomii w warunkach kryzysu.

 

Dlaczego ekonomia akademicka szuka ratunku w sferze polityki?

        Próbę odpowiedzi należałoby zacząć od uzupełnienia powyższego pytania o drugi człon: „… a nie we własnej dziedzinie, to jest w nauce ekonomii?” Niestety, w niej można często zauważyć bezradność nakłaniającą do ekwilibrystyki werbalnej i poszukiwania sposobów zwalczania objawów kryzysu zamiast eliminowania jego przyczyn.

        A przyczyny te tkwią nie tylko w sferze rynków finansowych, ale  również w sferze naukowo-doktrynalnej. To z tej sfery wywodziły się zmiany ustrojowe, wprowadzane najpierw w USA, w wyniku wypchnięcia z makroekonomii jej mainstreamu, opartego na klasycznej teorii A.Smitha, uzupełnionej przez J.M.Keynesa oraz  zastąpienia go antypaństwową ideologią neoliberalną, wpajającą wykładowcom i studentom przeświadczenie, że gdy państwo zrezygnuje z wpływania na rynek, zapewni on gospodarce zdolność do samoregulacji i samorównoważenia się, czyli stały wzrost bez głębokich załamań kryzysowych. To twierdzenie, stanowiące dogmat neoliberalizmu, wspierane przez działania światowej finansjery, wykorzystującej nawet paranoblowskie nagrody z ekonomii do nadawania sztucznego prestiżu przedstawicielom chicagowskiej szkoły ekonomii, wciąż onieśmiela część środowisk akademickich do spojrzenia prawdzie w oczy (więcej na ten temat: M.Guzek „Liberalizm synergiczny na tle sporów doktrynalnych i kryzysu.” W: Ekonomia i polityka w kryzysie. Praca zbiorowa. Oficyna Wydawnicza Uczelni Łazarskiego, Warszawa 2012, str. 23-50).

         W rezultacie, zamiast konsekwentnego eliminowania neoliberalnej doktryny z uniwersytetów, obserwujemy wciąż próby jej podtrzymywania zarówno w dydaktyce jak i opracowaniach o charakterze publicystycznym. Okazją do takich zabiegów są narastające i łatwe do pokazywania palcem wadliwości polityki państw nadmiernie zadłużonych i poddających się ponadpaństwowej dominacji agencji ratingowych i zdeformowanych rynków finansowych. Zjawiska te zdają się przesuwać punkt ciężkości i odpowiedzialności z ekonomii na politologię i wymagać coraz poważniejszych  ograniczeń funkcji słabych państw na rzecz rynków. Do popularyzowania ideologii usuwania państwa z gospodarki w Polsce zachęcają wciąż niektóre czołowe media. Do takich należy dziennik „Rzeczpospolita”, który po zamieszczeniu dwóch opracowań profesorów brytyjskich, postulujących obalanie rządu oraz rozwiązanie Unii Europejskiej, opublikował odmienny w treści artykuł polskiego profesora ekonomii, Macieja Bałtowskiego pt. „Światowy rząd gospodarczy” („Rzeczpospolita” 05.12.2012r.).

 

Demontaż państw narodowych

        W artykule tym występuje szczególny przypadek niezamierzonego wspomagania  -  wbrew intencjom autora -  koncepcji redukowania państwa  minimum w kierunku „państwa zero”,  czyli  przygotowywania warunków dla  ustroju typu anarchokapitalizmu. Sprawa jest nadzwyczaj nietypowa, gdyż w swoich licznych publikacjach naukowych, a zwłaszcza w wydanej w 2009 r. książce pt. „Gospodarka socjalistyczna w Polsce”,  Bałtowski  podejmował z pozycji umiarkowanie lewicowych  ostrą krytykę polityki neoliberalnej w USA i w Polsce, wskazując słusznie na jej kryzysogenne właściwości, w tym także w oddziaływaniu na funkcjonowanie rynków finansowych.  W samym artykule diagnoza obecnego stanu gospodarczego państw jest skrajnie pesymistyczna. Zdaniem autora, państwa są rzucone „ na pastwę” rynków finansowych oraz korporacji napędzanych przez globalizację. Słabe i zadłużone państwa działają wadliwie, a ponadto „… w obszarze oddziaływania państw narodowych na gospodarkę pojawiła się dramatyczna luka instytucjonalna. Rynki są dalej zawodne, ale zawodności globalnych rynków przejawiają się w skali globalnej, a jednocześnie w tej skali nie działa korygująca regulacja polityki gospodarczej szczebla narodowego”.

        Słuszne jest wezwanie cytowanego autora, aby osłabionym i wadliwie działającym państwom oraz zawodnym rynkom przyjść z pomocą. Nie chodzi mu jednak o to, aby państwa się wzmocniły, prawidłowo realizowały zadania i poszerzyły swoje funkcje naprawcze wobec rynków. Państwa powinny się bardziej osłabić, zredukować swoje funkcje i zrezygnować z istotnych regulacji wobec rynków, ale za to będą mogły korzystać z dobrodziejstw, jakie staną się dla nich osiągalne w drodze „przeniesienia znacznej części tradycyjnych uprawnień władczych … (polityki gospodarczej) na poziom globalny”, czyli na światowy rząd gospodarczy. Na wszelki wypadek autor tej koncepcji zawężył funkcje rządu światowego do prowadzenia polityki gospodarczej w skali globalnej, aby rząd ten nie musiał sprawować władzy nad pozagospodarczymi dziedzinami życia społeczeństw, co mogłoby być – przy uwzględnieniu potrzeb ponad sześciu miliardów podwładnych - raczej trudne.

        W terminologii Bałtowskiego światowy rząd gospodarczy, to po prostu taki sobie światowy regulator gospodarczy, skonstruowany przez państwa do zastąpienia ich w prowadzeniu polityki gospodarczej, a w dodatku mogący się wdrażać do swej pracy stopniowo, krok po kroku, zaczynając od regulacji wymagających w niewielkim stopniu zmniejszenia suwerenności państw narodowych. Uwagi autora nie przyciąga jednak to, jakie podmioty i w jaki sposób mają taki rząd powołać oraz nadzorować jego funkcjonowanie w sensie prawnym. Sam sposób sprawowania władzy (demokratyczny czy autorytarny)i egzekwowania decyzji też nie jest nawet w paru słowach określony.

        Jeżeli uwzględni się fakt, iż tworzenie instytucji ponadnarodowej jeszcze nigdy nie było przez ludzkość podejmowane w skali ogólnoświatowej, a jedynie w nielicznych grupach państw w ramach umów integracyjnych, przedsięwzięcie postulowane przez Bałtowskiego trudno uznać za realistyczne. Gdyby jednak wpływowym państwom lub instytucjom międzynarodowym wydało się ono możliwe do wykonania, powstałoby pytanie  o jakość takiego rządu i jego niezależność od światowej finansjery i innych grup nacisku. W literaturze libertariańskiej występują często opinie, że naturą współczesnych rządów jest ich oligarchiczny charakter w tym znaczeniu, iż politycy współdziałają z prominentnymi przedstawicielami biznesu, realizując głównie ich interesy. Czy od takich właściwości rząd światowy mógłby się uwolnić, a gdyby zechciał być niezależny, czy mógłby w ogóle zaistnieć w warunkach rozbieżności interesów państw narodowych? W takich okolicznościach sam proces jego powoływania byłby niewątpliwie źródłem konfliktów osłabiających państwa narodowe i przyczyną niezadowolenia społeczeństw, zwiększającego prawdopodobieństwo realizacji zmian ustrojowych w kierunku anarchokapitalizmu.

 

Potrzeba powołania  Światowej Organizacji Finansów

        Aby wzmocnić osłabione państwa i skuteczność ich regulacji prowadzącej do eliminowania deformacji rynkowych, niekoniecznie trzeba tworzyć światowe instytucje ponadnarodowe. Świat nie jest zdolny do stworzenia i realizowania jednolitej polityki w zasadzie w żadnej dziedzinie. Jest natomiast zdolny do tworzenia światowych organizacji koordynujących polityki narodowe, czego przykładem jest Światowa Organizacja Handlu (WTO), realizująca zadania koordynacji i liberalizacji polityki handlowej, czyli regulacji strumieni eksportu i importu. Nie ma ona charakteru ponadnarodowego i nie wymaga cedowania na nią suwerennych praw państw członkowskich. Na jej wzór mogłaby być utworzona Światowa Organizacja Finansów. Gdyby zajęła się ona międzynarodową koordynacją regulacji rynków finansowych, prowadzącą do nadania  giełdom papierów wartościowych charakteru zgodnego z definicyjnymi cechami rynku, mogłaby wyeliminować jedną z głównych bezpośrednich przyczyn światowego kryzysu, a mianowicie deformację giełdową powodowaną przez wielkie spekulacje giełdowe i walutowe wynikające z tolerowania monopoli i monopsonów, a także obrotów aktywami toksycznymi i nadmiernych emisji pieniądza kredytowego. Do podstawowych zadań Światowej Organizacji Finansów mogłoby należeć również koordynowanie regulacji rynków walutowych i liberalizacji przepływów kapitałowych w skali międzynarodowej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Gospodarka