Choć o to dopytywał, red. Kuźniar nawet nie zauważył, jak Janusz Palikot powiedział wczoraj w „Rozmowie bardzo politycznej”, że odchodzi z Platformy.
To, że Palikot był wyraźnie na kursie kolizyjnym z PO, widać było od dawna gołym okiem. Jego rozstanie nie jest więc żadną nowością, można się było tylko zastanawiać, kiedy i w jakiej formie to nastąpi.Czym więc tłumaczyć stanowisko premiera, żeby został w PO, jeśli wierzyć Palikotowi. Dlaczego zresztą nie wierzyć, to bardzo prawdopodobne, jeszcze kilka dni temu słyszeliśmy jak Tusk mówił: „w tę albo we w tę” (a nie „wynocha !”).
Czas „dupowatości”, nawiązując do słów nowego lidera, jednak się kończy. Mamy jakieś nowe otwarcie. Teraz dopiero Palikot staje interesującą osobą, teraz analitycy polityczni zaczną przesuwać słupki i procenty poparcia, gdzieś na pograniczu PO i SLD.
Co jednak z nieuregulowanymi rachunkami Palikota. Lista jego wybryków, obrażających konkretnych ludzi, środowiska polityczne, elektoraty jest długa, krótko mówiąc: — ordynarne zaniżanie poziomu publicznej debaty.
To z tego powodu, a nie jakichś indywidualnych walorów (gdyż takie indywidualności widzimy nierzadko wokół siebie) był pieszczochem części mediów, i miał za sobą front obrońców. Front ten tworzyli zwłaszcza politycy PO. Rachunki Palikota poszły na jej konto. Nie można ot tak wyjść z restauracji nie płacąc rachunku, bo danie nie smakowało.
To dług premiera Tuska, ciekawe, kiedy go ureguluje ?



Komentarze
Pokaż komentarze (17)