Kolejna masowa katastrofa polskiego pojazdu. Wszystkie łączy jedno: zbiorowa publiczna komunikacja. Polak nie może być bezpieczny w samolocie, autokarze, i busie.
Wprawdzie Polacy giną także w indywidualnych samochodach, i z powodu indywidualnych kierowców, ale najwyraźniej to jednak polska specyfika: wyjątkowo częste katastrofy w publicznej komunikacji. Bo i samoloty, które się ostatnio rozbijały, i autobus pod Berlinem, i teraz bus (dostawczak) pod Nowym Miastem n. Pilicą, to formy publicznej komunikacji.
Nie znamy jeszcze przyczyny ostatniej tragedii, zresztą poprzednich także, ale raczej nie da się tego zwalić na brak autostrad, gdyż nigdy pod Nowym Miastem autostrady nie będzie (nie ma takie potrzeby), a pod Berlinem super, niemiecka autostrada też nic nie pomogła.
Mam, zwłaszcza z ostatnią katastrofą busa, jedną konstatacje: fatalny stan komunikacji autobusowej w Polsce, którą państwo (III RP) właściwie sobie odpuściło, by nie powiedzieć olało (spróbujcie pojechać z jednego miasta powiatowego do sąsiedniego — autobusem). W to miejsce weszły rozliczne (busowo-dostawcze) atrapy. Ludzie muszą jeździć do szpitala, sądu, na pogrzeb, do pracy. Wolny rynek tego jednak nie załatwi.
Tylko jak przekonać naszych domorosłych liberałów.
Wyrazy współczucia dla rodzin i bliskich ofiar !



Komentarze
Pokaż komentarze (46)