W Salonie bardzo często można spotkać się z zarzutem pod adresem "środowiska" Gazety Wyborczej (niech środowiskiem będą tutaj i jej dziennikarze i jej czytelnicy), że tworzy schematy myślowe i się nimi posługuje. Jeśli więc ktoś jest przeciwnikiem UE, to dla "środowiska" jest "ciemnogrodem", ktoś nie krytykuje w czambuł PiS-u - ani chybi "moher" itp. itd.
Żadna argumentacja nie jest tu potrzebna. Mechanizm działa na zasadzie zerojedynkowej. Bodziec-reakcja. Bez potrzeby wysłuchania argumentów przeciwnika. Co więcej, często w ogóle bez słuchania argumentów. Wystarczy, że przeciwnik ma znane nazwisko i często "środowisko" czuje się zwolnione z czytania tego, co napisał. Po co? Przecież wiadomo, że X to "moher".
Mechanizm ten widzę również i po stronie przeciwników "środowiska".
Tutaj, w Salonie.
Wystarczy być przeciwnikiem napaści USA na Irak, by zarobić na łatkę "czerwonego". Wystarczy popierać ekologów broniących Rospudy, a jest się nie tylko "czerwonym", ale i "oszołomem, złodziejem".
I to nie tylko dla części "prawicowego" środowiska, które gromadzi się w Salonie (mimo starań państwa Janke, Salon jest postrzegany jako miejsce, gdzie wypowadają się głównie osoby o poglądach prawicowych).
Także wśród osób, wokół których środowisko jest skupione - wśród dziennikarzy. Ci też bardzo chętnie używają schematów. Pan Rybiński odsądza w "Dzienniku" ekologów od czci i wiary (chociaż założę się, że nie ma bladego pojęcia o nich) i zarzuca im (on!), chęć wyłudzenia pieniędzy, cwaniactwo, nieuczciwość. I czytelnicy ten schemat chętnie akceptują i powtarzają. Dalej działa to tak, jak w przypadku "środowiska" GW - nie ma potrzeby dyskuksji, argumentacji... Bo po co?
Przecież wiadomo, że to "czerwony", "złodziej", "cwaniak" itp. itd. Przeciwnik tarczy antyrakietowej zostanie w Salonie pomalowany na czerwono, choćby miał bardziej liberalne i prawicowe poglądy niż malarze.
Można, oczywiście, powiedzieć, że taki to już urok Internetu. Jest jeszcze bardziej cierpliwy niż papier i wszystko zniesie. I ja się z tym zgodzę. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że tak samo warto wysłuchać red. Węglarczyka jak red. Ziemkiewicza. I należy z nimi sprzeczać się, dyskutować, a nie od razu wtłaczać w ramy "czerwonego" i "mohera".


Komentarze
Pokaż komentarze (3)