Chodzi o tarczę antyrakietową. Spodziewałem się mocnejszych, konkretnych argumentów za. Sam jestem jej umiarkowanym zwolennikiem. Umiarkowanym dlatego, że nie znajduję żadnych argumentów przeciw, a zwolennikiem, gdyż potrafię znaleźć trochę argumentów za. Pokrywają się one mniej więcej z tym, co pisze red. Węglarczyk. Jednak po czołowym ekspercie GW od polityki międzynarodowej spodziewałem się czegoś więcej.
Argumenty przeciwników są tak słabe, że sam potrafię je zbić.
Zgodzę się z p. Węglarczykiem, że istnienie tarczy w Polsce nie stanowi dla naszego kraju niebezpieczeństwa militarnego.
Ale nie zgodzę się z tym, że jej istnienie jest korzystne dla Polski ze względów politycznych. Nie jest i chociażby dlatego powinniśmy twardo negocjować i domagać się od Amerykanów konkretnych korzyści w zamian za naszą zgodę.
Nie ma racji p. Węglarczyk pisząc, że tarcza nie spowoduje większych problemów w UE. Otóż spowoduje. Nie na forum UE jednak, ale w relacjach z poszczególnymi krajami. A to przełoży się na nasze stosunki z całą Unią. Niemcy i Francja są nastawione bardzo prorosyjsko. Mocny pociąg do Moskwy czują też chociażby Hiszpanie. A Rosja gra właśnie podziałami. Stąd sugestia, że Rosja nic nie ma przeciwko tarczy w Wielkiej Brytanii (mimo iż tam stanowiłaby ponoć większe zagrożenie dla Rosji). Ale w Polsce tarcza jej sie nie podoba.
Postawa ta wynika stąd, że Rosja ma wciąż nadzieje na odbudowanie swych wpływów w Europie Środkowej, co jest tym bardziej dla niej istotne, że w Azji konkuruje z rosnącymi w siłę Chinami, musi liczyć się z USA i walczyć z Iranem o wpływy na Kaukazie.
Europa wprowadza Rosję do wielkiej światowej polityki. I Rosja dobrze wie, że może tu liczyć na przychylne Niemcy i Francję. A my dobrze wiemy, czym kończy się współpraca Rosji i Niemiec.
Jeśli zwiążemy się tylko i wyłącznie z UE, to będziemy musieli ciągle ustępować przed interesem silniejszych. A silniejsi będą chcieli dobrych układów z Rosją. Na stosunkach z Polską mniej im zależy, a na pewno nie narażą stosunków z Rosją dla Polski. Z prostej przyczyny: Rosja jest im w stanie więcej zaoferować.
Natomiast my mamy coś do zaoferowania USA. A że w tej chwili to Ameryka ma do nas interes, powinniśmy do końca i bezwzględnie to wykorzystać.
Nie powinno się skończyć na tarczy. Instalacja powinna być częścią większej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Dlatego, że nie można polegać tylko i wyłącznie na gwarancjach. Duża baza wojskowa będzie lepszą gwarancją, niż jakiekolwiek umowy na papierze. Bo te lubią pozostawać na papierze.
Rząd powinien też w końcu pomyśleć o interesach gospodarczych Polski. Z zapowiadanych wielkich geszeftów w zamian za wojnę w Iraku nic nie wyszło. Może więc teraz nadszedł czas, by pomyśleć o transferach technologicznych czy chociażby porozmawiać z Waszyngtonem na temat pomocy w przyciągnięciu do Polski poważnych inwestycji (dlaczego w Polsce nie mogłaby powstać fabryka procesorów?), a nie li tylko zakładów składających z dostarczonych podzespołów AGD czy taśm montażowych monitorów?
Może tarcza stałaby się okazją do zacieśniania, za pośrednictwem USA, stosunków polsko-izraelskich? Nie zapominajmy, że w kwestii stosunku UE do Izraela Polska ma co nieco do zaoferowania obu krajom? A może warto pomyśleć o szerszym zaangażowaniu Amerykanów w promowanie wolności na Białorusi czy osłabianiu wpływów Rosji na Ukrainie?
Tarcza antyrakietowa jest dla Amerykanów żywotnym interesem. Dlatego też i my powinniśmy na tym ubić żywotny interes. Sam fakt, że zrobimy dobrze sojusznikowi czy że właściwie to nam ta tarcza w niczym nie przeszkadza, to zdecydowanie zbyt mała cena.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)