Gdy jakieś 2 tygodnie temu w jednym z serwisów znalazłem informację o tym, że jakaś kobieta organizuje referendum ws. odwołania prezydenta i powołuje się przy tym na Konstytucję, nieźle się uśmiałem. Wystarczy zerknąć do tejże Konstytucji, by się przekonać, że w referendum prezydenta odwołać nie można.
Po dwóch tygodniach okazuje się, że pani inicjatorka wcale nie jest głupia, ale cwana.
Internet to takie medium, w którym lud najchętniej pasie się głupotami i innym lekkostrawnym pokarmem. Stąd sława pana Kononowicza, stąd karierę robi człowiek, który potrafi bekać w różnych tonacjach i stąd pomysł pani inicjatorki. Kobieta jest, jak informuje nas "Wyborcza" - bo i GW postanowiła nagłośnić tę sprawę - sprzedawcą reklam w jednej z wrocławskich firm. A co liczy się w marketingu? Ano dotarcie do jak największej liczby ludzi i przekonanie ich do przekazu. Nieważne, czy jest on prawdziwy, atrakcyjny, moralny... ważne, by był skuteczny.
Pani inicjatorka właśnie udowadania, że jest skuteczna. Jej przekaz jest równie bzdurny jak wystąpienie brodatego proroka z obłędem w oczach i stwierdzeniem, że płaską Ziemię podtrzymują cztery słonie stojące na żółwiu. Ale jest jednocześnie skuteczny. Tysiące internautów już deklaruje poparcie, cieszy się z rychłego końca "kaczyzmu" i angażuje się w "walkę". A pani inicjatorka pokazuje swoim obecnym i przyszłym pracodawcom, że potrafi z bzdurą dotrzeć do wielu osób, które jej przyklasną.
Pani inicjatorka karierę zawodową ma zapewnioną,bo rynek internetowej reklamy gwałtownie się rozwija, a ona ten rynek dobrze czuje.
A tysiące frajerów jak zwykle zostaną z ręką w nocniku. Bo nie chciało im się nawet do Konstytucji zajrzeć.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)