Prosto z mostu
WOLNOŚĆ I PRAWDA
0 obserwujących
27 notek
31k odsłon
1029 odsłon

Charakter

Wykop Skomentuj14

Analizując dotychczasowe dociekania przeprowadzone na własnych blogach, dochodzę do wniosku, że skoro nasz Ojciec uczynił nas na swój obraz, musi być identyczny nam. Musi zatem posiadać identyczne emocje i identyczne poczucie sprawiedliwości. Oczywiście jest to uproszczenie sprowadzone do płaszczyzny obecnej naszej istności, bowiem jako istoty zmodyfikowane przez Jahwe, jedynie na takiej płaszczyźnie możemy rozważać nurtujące nas problemy, gdyż innej rzeczywistości jeszcze nie znamy. Powołano nas do bytowania na tej ziemi w formie takiej jaką jesteśmy, zatem nasze naukowe poznanie może być prowadzone jedynie z takiej perspektywy, jaką aktualnie dysponujemy.

Rozmyślając  nad rozmaitymi kwestiami stanowiącymi  zbiór  moich ziemskich doświadczeń , niejednokrotnie wyrzucałem sobie, że można było powiedzieć inaczej - delikatniej, że można było powstrzymać emocje, mówić o ton ciszej , użyć innych słów itd. Jednakowoż Słowo pokazuje, że jako gliniane naczynia nie mamy żadnego wpływu na to co mówimy, co czynimy, w jakim stanie emocjonalnym znajdujemy się w danym momencie. Wszyscy jesteśmy różni, jak różne jest nasze DNA, po którym przecież jesteśmy w stanie zidentyfikować danego osobnika,  zatem domaganie się na przykład od   niepokornego pokory, z naukowego punktu widzenia stanowi programową niedorzeczność, a wręcz UTOPIĘ,  bo skoro zapisano komuś , że ma być niepokorny, to aby uczynić zeń pokornego, trzeba by zmienić takiemu komuś DNA.  Tak zwane pranie mózgu na niewiele się zda , jeśli chodzi o CHARAKTER , który  zapisany jest w KODACH. Czy można namówić kota, żeby przestał być myszołowem, albo wmówić pawianowi  żeby zamiast bananów smażył se jajecznicę?  Gdyby od nas zależało cokolwiek, czyż zapisalibyśmy w swoim programie niechciane emocje, takie jak na przykład zdenerwowanie, lęki, nostalgie? Żadną miarą, bowiem żadnego pożytku toto nam nie przynosi.

Oprócz własnych doświadczeń  przysłuchuję się także innym osobom, które bytują w mojej rzeczywistości. Moja żona dajmy na to wciąż powtarza, że człowieka zmienić nie można. Skąd o tym wie? Ano przeżyła już parę lat na tej ziemi, zatem jej wiedza pochodzi z OBSERWACJI, co należy uznać za wiedzę naukową, która jak widać potwierdza stawiane przeze mnie wyżej tezy, że charakter zapisany mamy w DNA, zatem jeśli ktokolwiek teoretycznie się zmienia, znaczy że znajduje się pod działaniem jakichś duchów vel programów, lub też świadome czy nie, odgrywa rolę , którą sam sobie przypisał, poprzez  jakąś auto perswazję.


Powiem szczerze, że na początku  biblijnej przygody, kiedy moja wiedza pochodziła głównie z NT  i  kościelnych nauk, miewałem jakieś odmienne stany, które nazwałbym dziś jakąś dziwaczną chęcią kochania całego świata, bez względu na wszystko. Przestałem wówczas  palić papierosy, a jeśli ktoś rzucił mięsem w mojej obecności, stanowiło to dla mnie taką zadrę, że wręcz nie byłem w stanie przebywać w obecności takich osób. Pamiętam, że zapytałem wówczas żony, czy dostrzega we mnie jakaś zmianę. Odpowiedziała , że absolutnie żadnej, co wywołało we mnie wielkie zdziwienie, bowiem ja uważałem inaczej. Rozmyślałem wtedy, co winien uczynić mężczyzna, żeby długoletnia małżonka dostrzegła w nim jakąkolwiek zmianę? Doszedłem do wniosku, że musiałby stać się podobny jej.


Gdyby chłopa zaczęły fascynować te same kwestie co jego małżonkę, dajmy na to nowe technologie malowania włosów,  czy  też paznokciowych tipsów, wówczas kobieta mogłaby to uznać za jakąś pozytywną zmianę. Jednakowoż wśród swoich znajomych dostrzegłem i takich, co to zaczęli  interesować się  kobiecymi fascynacjami  w kwestii fryzur czy tipsów, przez co po jakimś czasie zostali uznani przez swe małżonki za męskie pierdoły, co to bliżej im  do baby niźli chłopa. Wygląda na to, że coby człek nie uczynił, wszystko nadaje się jedynie psu na budę. Może dlatego od jakiegoś czasu uznałem, że bez względu na konsekwencje trzeba być sobą, czyli tym kim się jest naprawdę.

Biblijno - naukowe rozważania pokazały mi aż nadto, że nie mam żadnego wpływu na to kim jestem, bowiem sam siebie nie stworzyłem, ani sam sobie programów nie zaaplikowałem, zatem jeżeli komukolwiek nie odpowiada moja osoba, to mogę takiemu komuś powiedzieć jeno,  że jest mi bardzo przykro z tego powodu, lecz nie jestem w stanie nic z tym uczynić, albowiem żeby mu się przypodobać, musiałbym otrzymać od niego rozpiskę jakiego chciałby mnie widzieć, a następnie dostosować się do owych wytycznych.

Skoro miałbym stać się kimś innym,  na cóż mi zatem moje DNA, w którym zapisana jest moja natura? Czy mam całe ziemskie bytowanie cierpieć udając kogoś kim nie jestem, żeby przypodobać się innemu  człowiekowi? Jakie profity z takiego stanu rzeczy zbierze świat, w którym przecież jestem , a co za tym idzie BYTUJĘ?  Czy moje bytowanie miałoby polegać na tym, że od żony dostanę rozpiskę jaki mam być dla niej, od syna jaki mam być dla niego, od córki jaki mam być dla córki, od kierownika jaki mam być dla kierownika itd? A co mam uczynić wówczas, gdy zasiądę  przy jednym  stole razem z żoną, synem, córką i kierownikiem, skoro wszyscy oni dali mi różne wytyczne?  Jaki mam być wówczas? Wychodzi na to, że  owe rozpiski stanowią UTOPIĘ, zatem i zmienianie się na siłę pod wpływem religijnych przesłanek, także jest UTOPIĄ.

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo