Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid @ Polacy są sobie wrogami nieubłaganymi. – Piłsudski @ Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. - Tacyt @ Piekło to ledwie niemożność miłości. - Norwid
60 obserwujących
285 notek
1374k odsłony
  6091   0

250 twarzy Henryka Bisty - kameleona z porażającym emploi

             image

MISTRZ EPIZODU

Największą popularność przyniosły mu filmy z lat 80. W ciągu zaledwie dekady stworzył niezapomniane kreacje w kilkudziesięciu produkcjach. Były to m.in. role we wspomnianych „Podróżach Pana Kleksa”, „Vabanku”, „Łuku Erosa”, „Piłkarskim pokerze” czy „Dekalogu X”. Nie liczyło się, czy Bista pojawiał się na chwilę czy przewijał się przez cały film gdzieś na drugim planie. Zawsze wspinał się na wyżyny aktorstwa. Swobodnie wcielał się w przerysowanych satrapów, żałosnych komediantów czy naiwniaków szarpiących się z życiem. Był mistrzem epizodu.

W filmie Bista stworzył ponad sto ról. Zazwyczaj były to role drugoplanowe lub epizody, jak świetny Lovenstein w "Liście Schindlera" Stevena Spielberga (1993). Jego filmowe dossier zawiera zarówno role w błahych komediach - "Między ustami a brzegiem pucharu" Zbigniewa Kuźminskiego (1987), a z drugiej strony także role - Grzegorza w "Matce królów" Janusza Zaorskiego (1982) i Senatora w "Lawie" Tadeusza Konwickiego wg Dziadów Adama Mickiewicza (1989). Należał do tych aktorów, którym wystarczyła krótka scena, żeby ukazać widzom charakter postaci.

To bardzo wielka umiejętność pokazać w jednym błysku, czasem w jednej krótkiej scenie, skondensowanymi środkami całą prawdę o granej postaci" - mówił o Biście Maciej Englert. - Trzeba do tego nie tylko wielkiej wyobraźni, ale i olbrzymiej techniki. ("Teatr" 1997, nr 11)

                           image                          Ważnymi rolami ekranowymi Bisty były postacie Stefana Wańka w kryminalnym dramacie Tadeusza Chmielewskiego "Wśród nocnej ciszy" i Doktora Kautersa w "Szpitalu Przemienienia" Edwarda Żebrowskiego, obie z 1978 roku. Stworzył intrygujące portrety bohaterów, odkrywając z upływem akcji ich prawdziwe psychologiczne oblicze. Później zagrał m.in. w serialu telewizyjnym - "Królowa Bona" Janusza Majewskiego (1980), w telewizyjnej "Stacji" Antoniego Krauzego (1981) i nauczyciela-psychopatę w "Yesterday" Radosława Piwowarskiego (1984). Grał w filmach Piotra Szulkina: "O-bi, o-ba. koniec cywilizacji" (1984) i "Ga, ga chwała bohaterom" (1985) oraz Filipa Bajona: "Magnat" (1986), "Bal na dworcu w Koluszkach" (1989) i "Saunie" (1992). Wystąpił w "Życiu wewnętrznym" (1986), "Porno" (1989) i "Nic śmiesznego" (1995) Marka Koterskiego. Był cynicznym i przekupnym sędzią piłkarskim w "Piłkarskim pokerze" Janusza Zaorskiego (1988) i bezradnym dyrektorem szkoły w "Ostatnim dzwonku" Magdaleny Łazarkiewicz (1989). Brawurowo zagrał Żyda Mistiga w "Dwóch księżycach" Andrzeja Barańskiego (1993), a także telemaniaka w "Polskiej śmierci" Waldemara Krzystka (1994).

               image

Jako Mistrz epizodu, komplikował graną postać i dawał jej głębię oraz niejednoznaczny wymiar. Często w filmie grał "teatralnie", świadomie odwołując się do określonych konwencji. Swoje największe role filmowe Bista wykreował w drugiej połowie lat 80. W 1985 roku wcielił się w postać pana M., emerytowanego dygnitarza w filmie Tomasza Zygadły "Sceny dziecięce z życia prowincji".

"Łatwo tu było o powierzchowną karykaturę" - pisał Maciej Maniewski. - "Bista, nie stroniąc od tonów wyraźnie ironicznych, sportretował swego bohatera zwyczajnie i po ludzku. Jest w nim pycha i rezygnacja, żal za dawnymi latami i gorzka świadomość, że znalazł się po stronie przegranych. Ale przede wszystkim jakaś niespełniona wielkość, która fascynuje." (Kino 1997/ 12).

Dwa lata później stworzył swoją największą kreację jako Senator w "Lawie" w reżyserii Tadeusza Konwickiego. W poświęconym Biście portrecie Monika Mokrzycka-Pokora o roli Senatora napisała: „W tej postaci, tak samo jak w swoich największych scenicznych rolach, Bista pokazał człowieka o diabolicznym obliczu. Zawarł w niej przerażający obraz satrapy, a równocześnie żałosnego człowieka władzy, przechodząc od tonu dramatycznego w komediowy” (Culture.pl).  Jak pisali krytycy, w jego Senatorze było "wszystko".

                     image

''POSZEDŁ NA OPERACJĘ I JUŻ NIE WRÓCIŁ”

Henryk Bista zmarł 8 października 1997 r. w Warszawie. Miał zaledwie 63 lata. Choć od dłuższego czasu zmagał się z ciężką chorobą, jego śmierć była dla wszystkich szokiem.

-- Nie mogę jeszcze ochłonąć. Ta wieść o niespodziewanej śmierci wstrząsnęła mną do głębi. Jeszcze przed urlopem rozmawiałem z Nim i z Jego żoną Urszulą o ich nowym mieszkaniu, na które czekali z takim utęsknieniem. Snuli plany, jak je urządzą. Dziś mieszkanie jest gotowe, mogliby się wprowadzić. I oto nagle zabrakło Henryka. Poszedł na operację i już nie wrócił - tak 23 lata temu pisał wstrząśnięty Witold Sadowy, aktor i wieloletni przyjaciel artysty.

Aktor został pochowany na stołecznych Powązkach, jednak jego ciało ekshumowano i artysta spoczął obok żony na cmentarzu komunalnym we Włocławku.

Marr jr

Zobacz galerię zdjęć:

Lubię to! Skomentuj56 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura