Blog
Życie duże i małe
Marek Różycki jr
Marek Różycki jr dziennikarz, autor
28 obserwujących 210 notek 799553 odsłony
Marek Różycki jr, 19 maja 2017 r.

Franciszek Marduła - nestor lutników, czyli wola boska i skrzypce

566 45 1 A A A
Franciszek Marduła - archiwum rodzinne
Franciszek Marduła - archiwum rodzinne

"Byłem piątym z dwanaściorga dzieci i trzecim synem. A że urodziłem się słabowity, nikt nie przypuszczał abym miał długo żyć. Postanowili więc jak najszybciej mnie ochrzcić. Chrzestnym ojcem został zamieszkały wówczas u nas, wielki poeta Jan Kasprowicz. „Będzie najtwardszym chłopcem w rodzinie” – powiedział wtedy o mnie. I to się sprawdziło...”. -- Franciszek Marduła

 

Nazwisko Franciszka Marduły  znane jest w gronie lutników i muzyków na całym świecie. Przez szereg lat w prasie i telewizji ukazywały się informacje o jego wysokich umiejętnościach i wielkich osiągnięciach w dziedzinie lutnictwa. 29 listopada 2007 roku zmarł w wieku 98 lat założyciel pracowni nestor polskiego   i światowego lutnictwa Franciszek Marduła. Pracował do 96 roku życia, potem choroba uniemożliwiła mu czynną działalność. W tak podeszłym wieku wykonał swoje ostatnie skrzypce ('Antoni Stradivari' w 93 roku życia). Do końca życia towarzyszył synowi Stanisławowi przy pracy, służąc cennym doświadczeniem.


Był lutnikiem, który na stałe wpisał się w historię światowej sztuki lutniczej jako jeden z  najwybitniejszych  pedagogów  i twórców. Nie wszyscy jednak wiedzą, że Franciszek Marduła w swoim życiu zasłynął również jako doskonały artysta stolarz, pedagog, i zasłużony sportowiec. Był członkiem założycielem zakopiańskiego słynnego "Sokoła". Przede wszystkim jednak był to cudowny, wspaniały, spokojny człowiek, wkładający we wszystko co robi całą swoją duszę.

 

Jego dom sąsiadował z zakopiańską willą "Cicha" prof. Karola Kłosowskiego, ostatniego malarza młodopolskiego, w której się urodziłem i wychowałem. Mistrza Franciszka Mardułę podglądałem jako dzieciak 'zza płota' i spędzałem w Jego pracowni wiele godzin. Z wielkim zaciekawieniem przyglądałem się długiej, żmudnej, precyzyjnej pracy lutnika; widziałem na własne oczy jak powstają skrzypce i... jak 'nadaje się im - ustawia duszę'. Przyjaźniłem się z synem słynnego Mistrza lutnictwa  -- utalentowanym Staszkiem i my wszyscy razem z okolicznych domostw, góralskich chałup, stanowiliśmy niesforną, chyba dość barwną grupę 'dzieci ulicy Kościeliskiej'...  Niepojęte, a jednak... w "Cichej", dawnym Domu Zajezdnym Sobczaków pomieszkiwali i chodzili po tej samej ulicy Kościeliskiej między innymi: siostry Skłodowskie, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Jan Kasprowicz, brat Albert Chmielowski, Władysław Orkan, Stanisław Wyspiański, Stefan Żeromski i wiele innych znakomitości...

 

Franciszek Marduła urodził się 27.07.1909 roku w Poroninie. W jego rodzinie, tak ze strony ojca – Józefa Marduły jak i matki Ludwiki z Guttów „Mostowych”, żywe były tradycje podhalańskiej kultury. Po skończeniu szkoły pracował wraz z ojcem w jego warsztacie stolarskim. Była to wówczas pracownia bardzo znana nie tylko na Podhalu, a Józef Marduła, jeden z pierwszych absolwentów Zakopiańskiej Szkoły Drzewnej, bardzo ceniony za fachowość i pracowitość. Wykonywano tam głównie meble i elementy wyposażenia wnętrz w stylu „witkiewiczowskim”.

 

Franciszek Marduła idąc w ślady ojca zajmuje się meblarstwem artystycznym. Pasja ta towarzyszy mu przez całe życie. Dorobkiem w tej dziedzinie są tradycyjne meble podhalańskie jak i realizacje autorskich projektów. Harmonia i piękno tych mebli jest możliwa dzięki wyrafinowanemu zestrojeniu delikatnej rzeźby, naturalnej faktury drewna i przemyślanej bryły jako całości. Precyzja wykonania, przemyślana kompozycja sprawia, że każdy mebel z osobna i wszystkie razem stanowią harmonijną całość i możliwość rozpoznania ręki Franciszka Marduły. 


Ciepły klimat wnętrza góralskiego pozwalają osiągnąć z pozoru drobiazgi: tacki, kwietnik, pojemnik na nakrycia stołowe. Te drobne przedmioty swoją urodę zawdzięczają bogactwu pomysłów, proporcjom, wysmakowanym kształtom, ale i nie mniej ważnemu doskonałemu wykonawstwu. Jednak największe osiągnięcia artystyczne uzyskał Franciszek Marduła w lutnictwie. Pierwsze zainteresowanie lutnictwem pojawiło się bardzo wcześnie. Od dziecka stykał się bardzo często z muzykantami góralskimi, którzy niejednokrotnie sami budowali swoje złóbcoki, skrzypce czy basy.

 

Jednym z nich był Izydor Gut z Poronina. Do pracowni ojca, Józefa Marduły, przychodzili również absolwenci kursów lutniczych prowadzonych przez słynnego Andrzeja Bednarza. Franciszek początkowo obserwował ich umiejętności, aż w końcu sam podjął pierwszą próbę zrobienia skrzypiec. Jeszcze wtedy nie wiedział, że lutnictwo stanie się jego powołaniem. Po wielu latach nazywał ten pierwszy  instrument „prymitywną robotą”...  Owe pierwsze skrzypce przetrwały do dziś! Po wojnie podarował je koledze Gutowi, a obecnie instrument ten znajduje się w Krakowie.


 W lipcu 1939 roku Franciszek Marduła został powołany do Korpusu Ochrony Pogranicza. Przed wrześniem zdołał jeszcze ukończyć kurs minerski w Krakowie. Brał udział w obronie Lublina, gdzie 22 września, dostał się do niewoli. Poprzez Radom, Szydłowiec został deportowany do Rzeszy. Do czerwca 1941 roku przebywał w Muhlbergu w stalagu IV B a później w Elsterhorst IV D. Przez cały ten okres pracował jako stolarz przy budowie baraków. W wolnych chwilach rysował portrety kolegów, rzeźbił prymitywnymi dłutami zrobionymi z blachy ozdobne kasetki. Podjął również próbę zrobienia skrzypiec z brzozy. Wierzch zrobił ze świerka sklejając go z dziesięciu części. Za narzędzia posłużyły mu dłuta z blachy i kawałki szkła. W obozie jeden z kolegów odegrał na nich polski hymn narodowy. Dziś skrzypce te stanowią cenną pamiątkę rodzinną. Na spodniej płycie widnieją napisy „Dla ukochanej żony Stasi”, „Niech żyje Polska Niepodległa”. „Muhlberg 9.3.1940”.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image Nagroda czasopisma „Poetry&Paratheatre” w Dziedzinie Sztuki za rok 2015 w kategorii ‘Publicystyka kulturalna’. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------- Mądrość nigdy nie atakowała. Mądrość zawsze się broniła. -- Wiesław Myśliwski ; Upadek kultury wiedzie jeno do schamienia społeczeństwa. -- Stefan Żeromski ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Sztuka nie jest demokratyczna i nigdy taką nie była. A jeżeli próbuje taką się stać (głównie dla zysku) -- staje się komercyjną szmirą i kiczem jeno 'pod publiczkę'. Nie wierzę w kolektywną mądrość powstałą w wyniku ignorancji wybitnych jednostek - indywidualności. -- Marr jr. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ "Jestem przekonany, że nad człowiekiem, który czyta poezję, trudniej jest zapanować niż nad tym, który jej nie czyta." -- Josif Brodski ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ "Lękam się, aby nie odrodził się u nas duch kapitalizmu, aby ustrój demokratyczny nie rządził się duchem kapitalistycznym, gdyż wówczas zepchnęłoby się człowieka na pozycję robota i oceniałoby się go tylko od strony jego zdolności produkcyjnej oraz zasobności portfela ". -- Stefan kardynał Wyszyński, Prymas Tysiąclecia ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ "Jeden z wielkich problemów naszej kultury - to przeciwstawienie się Europie. Nie będziemy narodem prawdziwie europejskim, póki nie wyodrębnimy się z Europy, gdyż europejskość nie polega na z l a n i u się z Europą, lecz na tym, aby być jej częścią składową - s p e c y f i c z n ą i nie dającą się niczym zastąpić." -- Witold Gombrowicz

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • A`propos: Przypomnijmy sobie klasykę.... " "Trąd w Pałacu Sprawiedliwości", najwybitniejsza...
  • Znam ją doskonale... Tę piosenkę często sobie nucę...!
  • "Trąd w Pałacu Sprawiedliwości" -- kwintesencja i naszych problemów w znakomitej sztuce ze...

Tematy w dziale Kultura