Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid @ Polacy są sobie wrogami nieubłaganymi. – Piłsudski @ Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. - Tacyt @ Piekło to ledwie niemożność miłości. - Norwid
47 obserwujących
255 notek
1093k odsłony
3864 odsłony

Jonasz Kofta - wieszcz polskiej piosenki w 30. r. śmierci

Jonasz Kofta
Jonasz Kofta
Wykop Skomentuj76

Janusz Kofta -  urodził się 28 listopada 1942 roku w Mizoczu na Wołyniu w rodzinie Mieczysława i Marii Koftów. Zmarł bardzo młodo: 19 kwietnia 1988 roku w Warszawie. Wybitny tekściarz -- poeta, dramaturg, satyryk, piosenkarz i malarz.

Dwa razy spotkałem się „oko w oko” z Jonaszem Koftą. Pierwszy raz – to było na wakacjach po II roku studiów, kiedy dorabiałem sobie grosze jako organizator i akustyk w Estradzie Wielkiej Kielecczyzny, której dyrektorem przez 44 lata była siostra mego Ojca, Irena Gan. Właśnie na występy i drobne chałtury przyjechał Jonasz Kofta. Koncerty w Hali udały się znakomicie, publiczność dopisała, a oklaskom nie było końca. Natomiast były jeszcze organizowane niejako „spontaniczne” występy słynnego Artysty w  Domach Kultury dużych, okolicznych gmin i -- kawiarniach w Kielcach. Właśnie obsługiwałem wraz z etatową pracownicą Estrady – taki występ w dużej kawiarni. Wszystko dopięliśmy na ostatni guzik… Na mieście było ponad 100 plakatów informujących o występnie Jonasza Kofty, a i w lokalnej prasie ukazał się stosowny anons.

Gdy wybiła wyznaczona godzina występu aparatura nagłaśniająca była już w pełnej gotowości, tylko w kawiarni siedziały trzy osoby, które przyszły… -- na ciastko z kawą czy herbatą. Jonasz wyszedł na podest, rozejrzał się i wpieniony dobrał się do mnie i pięknej Joanny z Estrady… Było to najmniej liryczne spotkanie, jakie miałem w życiu, bowiem Aśka aż się popłakała a ja po słownym „linczu” Jonasza – stałem się pąsowy niczym róża…

Kolejne spotkanie odbyło już po kilku latach, gdy poprosiłem Jonasza Koftę o rozmowę dla 'mego' „Tygodnika Kulturalnego”. Jonasz mnie nie poznał a spotkanie przebiegło w bardzo kulturalnej, przyjacielskiej wręcz atmosferze; zadawałem pytania, ale także dzieliłem się własnymi spostrzeżeniami i poglądami. Tak więc uważam do dziś, że nikt na tej wymianie nie stracił... Tytuł wziąłem z tekstu przekornej wypowiedzi Kofty: 'Nie potrzeba nam Ajnsztajnów, tylko Cwajnsztajnów i Drajnsztajnów'...

*   *   *   *   *   *

Po wojnie Jonasz Kofta zamieszkał z rodzicami we Wrocławiu, gdzie jego ojciec, współzakładał rozgłośnię Polskiego Radia. W latach następnych Koftowie z dziećmi przeprowadzali się kolejno do Łodzi i Poznania, gdzie matka wykładała germanistykę na tamtejszych uniwersytetach. W 1961 r. Janusz ukończył liceum plastyczne i rozpoczął studia na Wydziale Malarstwa warszawskiej A.S.P.

W tym też czasie ujawnił się jego talent literacki i kabaretowy. Wraz z Adamem Kreczmarem i Janem Pietrzakiem w 1962 r. utworzył kabaret Centralnego Klubu Studentów Warszawy „Hybrydy“. W 1964 został jego kierownikiem literackim. Będę baaardzo nieskromny i powiem, że również pełniłem tę funkcję (sekretarza programowego) w klubie „Hybrydy” w latach 1978 -1983, ale to 'inna bajka', temat na odrębne zupełnie wyznanie, a może – „zeznanie”…

W latach następnych współpracował Centralnym Klubem Studentów U.W. "Hybrydy", z Teatrem Syrena oraz Programem Trzecim Polskiego Radia;  był współzałożycielem i wykonawcą w kabarecie Pod Egidą, współdziałał między innymi ze Stefanem Friedmannem (cykle: „Dialogi na cztery nogi” i „Fachowcy”) oraz Janem Pietrzakiem (słynne 'Duety liryczno-prozaiczne'). Pisał także sztuki teatralne - w tym wystawioną w 1978 roku "Wojnę chłopską".         

Jego debiutem literackim były fraszki pt. „Warsztat filozoficzny", „O smutnych ludziach" i „Hasło" opublikowane w 1966 r. przez tygodnik „Szpilki" . Następne wiersze, satyry i teksty piosenek drukowane były na stronach „Szpilek" (1966, 1968, 1971-78, 1980-81) „Radaru" (1967-69, 1971), „Płomyka“ (1967-71, 1974-75) , „ITD.“ 

Jonasz Kofta – to postać o tyle nietuzinkowa, co opisana już na wiele sposobów. Jego wkład w polską poezję, kabaret i piosenkę jest nieoceniony. Tę ostatnią dziedzinę doprowadził do perfekcji – wiele jego piosenek żyje już własnym życiem, a po jego teksty wciąż sięgają nowi muzycy. Sam Jeremi Przybora uważał, że dzięki takim autorom, jak Kofta, powojenna Polska stała się "imperium piosenki na najwyższym poziomie". W jednej z ostatnich swoich wypowiedzi dla "Rzeczpospolitej" twórca Kabaretu Starszych Panów zaliczył Jonasza Koftę -- wraz z Agnieszką Osiecką i Wojciechem Młynarskim  do "trójcy wieszczów polskiej piosenki". Czy piosenki jakie tworzył mają szansę wygrać z tekstową papką serwowaną nam przez dzisiejsze media komercyjne? Doprawdy, bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie.

Od 1964 współpracował z ambitnym intelektualnie Programem III Polskiego Radia. Był jednym z największych, najwybitniejszych poetów polskiej piosenki. Niemal każdy jego wiersz mógł stać się od razu radiowym szlagierem – do najbardziej znanych należą choćby: "Wakacje z blondynką", "Radość o poranku", "Śpiewać każdy może", "Jej portret", "Pamiętajcie o ogrodach", "Taką cię wymyśliłem", "Szary poemat", "Samba przed rozstaniem", "Buba", "Autobusy zapłakane deszczem" czy "Kwiat jednej nocy" i wiele innych. Kofta pisał do gotowej muzyki, rzadko odwrotnie. Znamy około dwustu piosenek z jego tekstami, ale wydane dwa tomy wierszy poety pokazują, jak bogaty jest jego dorobek twórczy.

Wykop Skomentuj76
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura