Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid @ Polacy są sobie wrogami nieubłaganymi. – Piłsudski @ Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. - Tacyt @ Piekło to ledwie niemożność miłości. - Norwid
48 obserwujących
256 notek
1106k odsłon
2520 odsłon

Parada Normalności estetyk i wartości: Kazimierz Rudzki - mistrz stylu

Wykop Skomentuj140
Kultura jest próbą zmuszania dziejów ludzkości, żeby służyły Wartości. - (Henryk Elzenberg.) Verba docent, exempla trahunt -  słowa uczą, przykłady kształcą (skłaniają do naśladowania, pociągają). Wartości ukazywane przez przykład - najbardziej trafiają do wyobraźni.
Kazimierz Rudzki, podobnie jak Jeremi Przybora, Edward Dziewoński, Irena Kwiatkowska, Bronisław Pawlik, Czesław Wołłejko, Wiesław Michnikowski, Andrzej Łapicki, Franciszek Starowieyski, Andrzej Szczepkowski, czy Wojciech Siemion i wielu innych reprezentował sobą Najwyższą Kulturę - także, a może, przede wszystkim: Kulturę Osobistą - Bycia i Życia. Cechowała go Wrodzona Kindersztuba, Klasa, Dystynkcja - tak obca Dzisiejszym Celebrytom - "ludziom na sprzedaż" i wszelkim Uzurpatorom (bez korzeni Estetyk wypracowanych przez naszych Klasyków i Mistrzów), którzy wdarli się na Parnas, korzystając z sytuacji dziejowej, że Bogowie przysnęli... A przecież w Kulturze jest ciągłość Kontynuacji, przejmowania wszystkiego co najlepsze, wynikania i Twórczego Przetwarzania, Rozwijania, Dopełniania a nie bezmyślnego KALKOWANIA obcych (nam) estetyk zachodniego świata, które topią nas w zalewie Pustych Kalorii.

Powtórzę: W poszukiwaniu Mistrzów, Nauczycieli, Przewodników, Autorytetów, wielkich Osobowości nachodzi mnie bardzo smutna refleksja, że istnieją już prawie wyłącznie na 'Cmentarzu Powązkowskim'. No cóż, nowe kalki zachodnich 'estetyk' łyknęliśmy, jak pelikany... Dyletantyzm Celebrytów - kajdankami Szoku i Prowokacji przykuwających uwagę - poraża. Epidemia 'schamienia rozsianego' - zaraża. Komercja - zawłaszcza… Żyjemy w czasach, w których najbardziej szokują Wartości z Krainy Normalności!

Notka, nie jest dysertacją naukową, więc tylko zasygnalizuję "obszar naszych zainteresowań": Estetyka (gr. aisthetikos - dosł. 'dotyczący poznania zmysłowego', ale też 'wrażliwy') – dziedzina filozofii zajmująca się pięknem i innymi WARTOŚCIAMI estetycznymi. Według podziału M. Dessoira — dyscyplina filozoficzna, pojmowana bądź jako nauka o pięknie oraz o przeżyciach z nim związanych (filozofia starożytna, zwłaszcza Platon; tak rozumiany termin estetyki wprowadził A. Baumgarten w pracy Aesthetica), bądź też jako TEORIA SZTUKI, tj. nauka o wytworach Artystycznej Działalności Człowieka, stanowiąca odrębną dyscyplinę nauki. W ramy sytuacji estetycznej wchodzą artysta (twórca), proces twórczy, dzieło sztuki, ODBIORCA, proces percepcji sztuki oraz wartości estetyczne.

@ Wielki skrót myślowy: Bacząc na nasze, polskie - bliższe i dalsze - archetypy w Kulturze i Sztuce wypracowujemy przez pokolenia (nie ma pokoleń 'złych' i 'dobrych'), jak każda nacja, taki swój własny "Kodeks Boziewicza" (honorowe "pojedynki na Intelekt" i wymianę stricte polskiej Myśli bez dezawuowania Interlokutorów, na której to 'wymianie' nikt nie traci a Kultura Narodu zakorzenia się i wzrasta),  [kodeks] który należy przestrzegać, by nie utracić nic z naszej Tożsamości. Nie należy zatem odgórnie dekretować, dyskredytować minionych Twórców i ich Dorobku, tylko dlatego, że żyli i tworzyli w "niesłusznej", a słusznie - minionej dekadzie. Uff, tylko nie starajcie się 'rozumieć tego przekazu' zbyt pospiesznie, by nie wylać 'dziecka' z kąpielą...

Mówimy: styl to człowiek... Nazywany "człowiekiem o kamiennej twarzy" -- Kazimierz Rudzki w swoich rolach doskonale umiał wykorzystywać swój oryginalny wygląd: podłużną i smutną twarz, wydatny nos i duże, wąskie usta. Im bardziej komiczne słowa wypowiadał, tym większą zachowywał powagę. Styl Rudzkiego określa abstrakcyjna forma, skrótowy dowcip, ironia pauzy i słowa. (...) Nigdy nie wywyższał się ponad publiczność. Obdarzony ogromem erudycji odwoływał się do niej z urzekającą nieśmiałością, jakby nie chcąc urazić tych na widowni, co... mniej wiedzą. Natomiast ubóstwiał stroić żarty z ludzi, którzy obnosili się ze swoim 'napuszonym' intelektem lub tych maluczkich duchem, którzy obnosili się wszędzie jeno z patosem pustki własnych osobowości...! (patrz: Durne typy mają także archetypy).

Aktor, reżyser, dyrektor teatru, pedagog i publicysta. Urodził się 6 stycznia 1911 roku w Warszawie, gdzie też zmarł 2 lutego 1976 roku. Pochodził z rodziny związanej z przemysłem rozrywkowym. "Był warszawiakiem z dziada, pradziada. Samo nazwisko Rudzki tak jak Herse, Jabłkowscy, Pakulscy, Łopieńscy, Gessner, było nieodzowną częścią pejzażu i smaku dawnej Warszawy" (pisał o Rudzkim Jan Knothe). Jego ojciec Bronisław był znanym warszawskim wytwórcą płyt gramofonowych, właścicielem firmy kolportującej i sprzedającej nuty, a także wydawcą. We wczesnych latach dwudziestych minionego wieku Bronisław Rudzki wydawał nieregularne czasopismo "Estrada", w którym ukazywały się najpopularniejsze wówczas kabaretowe teksty.

W latach 1929-32 Rudzki studiował w Wyższej Szkole Handlowej w Warszawie. W sezonie 1932/33 był słuchaczem Instytutu Reduty (szkoła aktorska). W 1935 roku dostał się na świeżo wówczas utworzony Wydział Reżyserski w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej (słynny PIST), gdzie studiował pod okiem największych ludzi teatru i, szerzej, sztuki swojej doby: Leona Schillera, Aleksandra Zelwerowicza, Tymona Terleckiego, Jerzego Stempowskiego i wielu innych. Jego pracą dyplomową była reżyseria dwóch aktów Żabusi Gabrieli Zapolskiej przedstawionych w czasie pokazów słuchaczy PIST-u na scenie Teatru Narodowego w 1938 roku. W latach 1938-39 był reżyserem i grał drobne role w stołecznym Teatrze Powszechnym.

Brał udział w kampanii polskiej 1939 r. Po bitwie pod Kockiem dostał się do niewoli. W obozach jenieckich przebywał do stycznia 1945 r. Aktywnie uczestniczył w obozowym życiu kulturalnym, organizował spotkania literacko-rewiowe i przygotowywał widowiska muzyczne z jeńcami. W obozie nawet wyreżyserował "Zemstę" Aleksandra Fredry.

Po wojnie wrócił do Warszawy, gdzie współpracował z Warszawską Szkołą Dramatyczną Janusza Strachockiego. Następnie wyjechał do Torunia, gdzie organizował Teatr Ziemi Pomorskiej, a następnie do Łodzi, gdzie pracował w Wytwórni Filmowej Wojska Polskiego jako asystent reżysera.

Na sezon 1945/46 zaangażował się jako reżyser do Teatru Wojska Polskiego w Łodzi, w tym samym sezonie związał się jako reżyser i konferansjer z łódzkim Teatrem Syrena. W 1948 roku razem z Teatrem Syrena przeniósł się do Warszawy, do 1955 r. był jego aktorem i reżyserem, a w latach 1950-54 także dyrektorem. Od 1955 r. do końca życia grał w Teatrze Współczesnym w Warszawie. W latach 1954-57 był prorektorem warszawskiej PWST. W 1953 roku zorganizował i został dziekanem Wydziału Estradowego. Później wykładał tam sztukę estradową na Wydziale Aktorskim (w 1966-69 był dziekanem tego Wydziału).

Kazimierz Rudzki zagrał m.in. w spektaklach: "Macbett" Eugene Ionesco w reż. Erwina Axera, "Pastorałce" Leona Schillera w reż. Stanisławy Perzanowskiej czy w "Amerykańskim ideale" Edwarda Albee'go w reż. Andrzeja Łapickiego. Stworzył kreacje w filmach "Pierwszy dzień wolności" (reż. Aleksander Ford), "Jak rozpętałem II wojnę światową" (reż. Tadeusz Chmielewski), "Eroica" (reż. Andrzej Munk), "Głos z tamtego świata" (reż. Stanisław Różewicz).

Najbardziej kojarzony jest jednak z rolą z telewizyjnego serialu "Wojna domowa" w reż. Jerzego Gruzy, w którym zagrał ojca. W serialu, obok Rudzkiego grali m.in. Irena Kwiatkowska -- jako matka, Alina Janowska jako pełna werwy ciotka, Andrzej Szczepkowski -- dystyngowany wujek oraz Jarema Stępowski, który w niemal każdym odcinku pukał do drzwi lokatorów i zbierał suchy chleb dla konia… :D
Wykop Skomentuj140
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura