Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid @ Polacy są sobie wrogami nieubłaganymi. – Piłsudski @ Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. - Tacyt @ Piekło to ledwie niemożność miłości. - Norwid
52 obserwujących
266 notek
1173k odsłony
1543 odsłony

Na kanwie wydarzeń i rocznic. Inwigilacje, zawał, czyli dyskusje w Hybrydach 1978 - 1983

Wykop Skomentuj68

Na wiele miesięcy przed gorącym Sierpniem i mroźnym Grudniem – często wśród publiczności gościli dziennikarze prasy zagranicznej wraz z ekipami filmowymi (BBC, CNN). Bywało, że już następnego dnia mogliśmy usłyszeć relację ze spotkania w „HYBRYDACH” w Radiu Wolna Europa. Także warszawska prasa centralna informowała, choć nie zawsze rzetelnie, o spotkaniach dyskusyjnych w centralnym klubie studentów Uniwersytetu Warszawskiego.

NIKT Z ZAPROSZONYCH GOŚCI Z SZEROKO POJĘTEJ OPOZYCJI - NIE MÓWIŁ WPROST O ZMIANIE USTROJU. PODNOSZONE BYŁY JENO KWESTIE WIĘKSZEJ OSŁONY SOCJALNEJ, PODWYŻKI PŁAC I UZNANIA WOLNYCH, NIEZALEŻNYCH, SAMORZĄDNYCH ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH.

Mocno zapadły mi w pamięci słowa Zbigniewa Bujaka i Jana Rulewskiego, że "władza leży na chodniku, ale my bynajmniej nie chcemy jej podnieść." (...)

Myśleliśmy, mieliśmy nadzieję, że nasza gospodarka rozkwitnie: będziemy mieli wysoce rentowne,  konkurencyjne, nowoczesne stocznie, przemysł hutniczy, rentowne kopalnie -- także siarki (polskiego złota), że produkować będziemy znakomite, polskie  [Made in Poland!]  samochody, gdy tylko rozbudujemy FSO, pralki, lodówki, telewizory, radio-magnetofony - ulepszone, zmodernizowane a może i na licencji - nowsze modele ze słynnego i markowego Kasprzaka i Unitry; że jeszcze bardziej rozkwitną - znane już na całym świecie(!) - produkcje markowego [powtórzę: Made in Poland] przemysłu włókienniczego w Łodzi; 'Wólnczaka' oraz wiele, wiele innych - na świecie znanych z marki, a nam 'znanych' - jeno z 'odrzutów z eksportu'...!

NIE POJAWIŁA SIĘ ŻADNA MYŚL ZDROŻNA, ŻE MOŻEMY STAĆ SIĘ KOLONIĄ / MONTOWNIĄ -- Z WYPRZEDANYM I ZMARNOWANYM DOROBKIEM POKOLEŃ, KTÓRE PO TOTALNYCH ZNISZCZENIACH W WYNIKU II WOJNY ŚWIATOWEJ -- WYWINDOWAŁY NASZ KRAJ NA POCZESNE MIEJSCE POŚRÓD UPRZEMYSŁOWIONYCH KRAJÓW ŚWIATA! [ R.p. ONZ].

Chciałem pokazać całą paletę barw, jakimi mienić się zaczęło nasze życie społeczne i polityczne. I wpoić ludziom, że tolerancja jest córką wątpliwości, zaś prawda ma naturę dialogową. Tak więc - jak już wspomniałem - przez „HYBRYDY” przewinęła się prawie cała czołówka ówczesnej „Solidarności” oraz „siły przewodniej narodu” z członkami KC oraz Biura Politycznego KC PZPR włącznie. W klubie mieszczącym około 600 osób, ekipa SOD-u miała zaledwie kilku bramkarzy--zapaśników, którzy co bardziej krewkich dyskutantów musieli uspokajać i wyprowadzać z klubu. Wentyl bezpieczeństwa został nieco poluzowany i trudno było mówić jeszcze o kulturze dyskusji, spokojnej wymianie myśli. Takiej tradycji nie było przecież przez 40 lat z wyjątkiem kilku lat po 1956 roku. Pamiętam, w trakcie spotkań wystąpiły dwa zawały serca i mieliśmy kilkanaście omdleń...

Któregoś dnia przyszedłem do redakcji (redagowałem dział literacki i kulturalny w „Tygodniku Kulturalnym”), a naczelny pokazał mi – z marsową miną i bez komentarza – zakreślony fragment w „BS-ie” (Biuletynie Specjalnym rozsyłanym do redakcji, w którym zamieszczane były m.in. fragmenty najciekawszych artykułów – głównie z pism wydawanych w obozie krajów socjalistycznych). Przeczytałem i zamarłem. Cytuję króciutki fragment – BS nr. 10935/5. XI 1981r. : ZSRR, „Litiernaturnaja Gazieta”, Wiktor Coppi, „HYBRYDY” :

„W Warszawie działa klub dyskusyjny studentów „HYBTYDY”. Zaprosili tam Rulewskiego. Wiecie co, chłopcy – powiedział bydgoski „Lektor”. W Europie trzeba zaprowadzić nowy porządek. A Chłopcom nawet do głowy nie przyszło, że jest to dokładnie hasło Hitlera. „Lektor” oczywiście nie podpierał się swoim bożyszczem, za to wyjaśnił, że w imię tego porządku Polska powinna zerwać z Układem Warszawskim. /.../ Powinniśmy w ogóle zapomnieć o istnieniu ZSRR – bo będziemy nadal żyć w niewolnictwie. „Hybrydzi” w tym miejscu zaklaskali, wyrażając swą aprobatę dla coca-coli. Prowadzący spotkanie Mark Różycki, „lektor” Rulewski i audytorium – byli na tym samym poziomie. /.../ Następnego dnia grupa młodzieńców zbezcześciła jeszcze jeden pomnik żołnierzy radzieckich. Zadziałał instruktaż Rulewskiego. Rulewski – hybryda bossa związkowego z neofaszystą – uśmiechał się z zadowoleniem.”

W redakcji naczelny dostał po głowie, a ja musiałem pisać pod pseudonimem, na szczęście nie odebrano mi działu literackiego, bo naczelny, Stanisław Adamczyk i pisarz, poeta Tadeusz Nowak -- stanęli za mną murem... Jednak powtarzające się ataki ze strony mediów radzieckich -- mocno dawały nam się we znaki, także -- kolegom z klubu 'Hybrydy'...

@ Wówczas to, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy -- dosłownie i w przenośni -- 'przechodziłem' pierwszy zawał. Byłem mniej 'wydajny', szybko się męczyłem, czułem się słabo, biły na mnie siódme poty... Po kilku latach wyszło na jaw, zdziwiony kardiolog odkrył, że przeszedłem pierwszy zawał w życiu w wieku 20 lat...

W MOJEJ KLUBOWEJ 'KANCIAPIE', DOKĄD ZAWSZE PRZED SPOTKANIEM ZAPRASZAŁEM GOŚCI NA KAWĘ -- WIDNIAŁA WIELKA MAPA POLSKI; NA TEJ MAPIE POJAWIAŁY SIĘ NAPISY GRUBYMI FLAMASTRAMI TUŻ TUŻ  PRZED PAMIĘTNYM 13. GRUDNIA: "Z PRAWEJ FLANKI PRZYJDĄ TANKI", "NA PEPIKA - OCHOTNIKA", "NA NIEMIASZKI SZYKUJ FLASZKI"... itp. itd.

Wykop Skomentuj68
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura