Propozycja Ludwika Dorna spotkała się ze zrozumiałą uszczypliwością nie tylko u zwolenników PiS ( jak bowiem ktoś poza Kaczyńskim może mieć plan na Tuska?), i co zrozumiałe w kręgach PO (ten Dorn to cyniczny polityk, politycy PO to oczywiście same dobre dziadki).
Jak ktoś rozumie politykę jako walkę o nasze wspólne dobro, to od razu może darować sobie dalsze czytanie, z pewnością bowiem się nie zrozumiemy.
Polityka to zdolności narzucenia swojego punktu widzenia jednych drugim, bowiem nie ma czegoś takiego jak wypracowany kompromis, tak żeby wszyscy byli szczęśliwi. Ktoś może powiedzieć po co w ogóle się kłócić? Jak w polityce można spokojnie debatować. Tylko, że spokojnie nigdzie się nie debatuje nawet u cioci na imieninach wśród rodziny, bo każdy inaczej widzi „dobro wspólne”
Polityka, na co dzień to handel jak na straganie. Oczywiście trzeba przestrzegać, żeby to nie był handel jak posła Mojzesowicza u Bergerowej ( to dla tych, którzy cenią „wysokie standardy”).
Propozycja Dorna to nic innego jak budowanie wspólnego frontu kupców na bazarze przeciw sieci supermarketów. Wiadomo, bowiem, że opozycja nie ma wielkiego wpływu na to jak rządzić, nie ma wpływu na politykę zagraniczną. Może co najwyżej bić pianę, i robi to.
Ale pojawia się szansa, że oprócz bicia piany można jednak uzyskać jakiś wpływ na politykę zagraniczną Polski. Niewielki, bo niewielki, ale zawsze jakiś. Lepsze, to niż bicie piany i wieczne narzekanie. Jak na razie ze strony PiS odpowiedź jest taka, że wolą dalej bić piane dla samego bicia piany.
Nie pierwszy to raz, i nie ostatni, że polityka międzynarodowa służy do rozgrywania interesów wewnątrz kraju.
W polskim interesie jest oczywiście członkostwo Chorwacji w UE, ale to obecny rząd rządzi i dzieli i to on odpowiada za to co się u nas dzieje. Po co wiec mamy mu ułatwiać, tym bardziej, że nie szkodzi to naszym obywatelom?
To Tusk będzie się musiał tłumaczyć w Brukseli i Berlinie dlaczego Polska blokuje członkostwo Chorwacji. I to na niego spadną gromy.
Niemcy z tego powodu nie upadną, jak sugeruje bloger rozpylaczek, ale i nie wzbudzi to uśmiechu u nich.
Propozycja Dorna jest jasna: Tusk dajesz coś konkretnie opozycji, albo będziesz się tłumaczył przed Merkel za swoje nieudolne rządy. I jak myślicie, co wybierze Tusk?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)