Na S24 przetacza się fala oburzenia w związku z pomyłką, celową lub nie, to zależy od punktu widzenia opiniującego, Obamy, który przy okazji wręczenie medalu wypowiedział niefortunne słowa
Niemniej jednak spróbuje stanąć w obronie Obamy, choć nie jest to mój ulubiony prezydent. Ale rzetelność wymaga nie tylko potępienia, ale i obiektywnego spojrzenia.
Dlaczego Obama użył sformułowania „polish death camp”?
Nie dlatego, że te obozy były prowadzone przez Polskę lub Polaków, ale dlatego, że są na terenie dzisiejszej Polski.
I taki punkt widzenia jest zgodny z amerykańskim patrzeniem na rzeczywistość, gdzie prawo ziemi jest ważniejsze niż prawo krwi.
Amerykanem się jest nie dlatego, że rodzice byli Amerykanami, ale dlatego, że się urodziłeś w Ameryce.
A wiec polskie obozy śmierci, nie są polskie, dlatego, że Polacy je stworzyli, czy mają polskie pochodzenia, ale dlatego że są na polskiej ziemi.
Wiem, że taki punkt widzenia może budzić oburzenie wśród polskiej opinii publicznej. Tym bardziej, że odwołując się do podziału na Arystotelesa i Platona, Polacy jak wszyscy Słowianie bliżej mają do „duszy” Platona niż „rozumu” Arystotelesa.
A więc bliższe są im sprawy duchowe, to co wewnętrzne i niewidzialne niż logika rozumu Arystotelesa. Więc jeśli ktoś mówi o polskich obozach śmierci, to Polacy myślą, że te obozy mają polską „duszę”, czyli polskie pochodzenia.
Z takiego punktu widzenia wynika pewna konsekwencja, że na sprawy „duchowe” Polacy są bardziej uczuleni niż na błędy logiczne.
Nie zmienia to faktu, że Rotfeld powinien od razu zwrócić na to uwagę.
Ale myli się Miller, który twierdzi, że Rotfeld powinien żądać od Obamy sprostowania. Prezydentowi USA się nie rozkazuje, tym bardziej nie powinien to mówić człowiek, który wykonywał rozkazy od prezydenta USA bez zastanowienia, jak wysyłanie wojsk do Afganistanu.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)