Stare powiedzenie mówi, że jak trwoga to do Boga. Zasada ta ma również zastosowanie w polityce. Że wspomnę tylko referendum w sprawie członkostwa Polski w UE, kiedy to koalicja sił lewicowych udawał się do Episkopatu, aby zyskać ich przychylność w sprawie referendum. Cena jaką SLD za to zapłaciła była wysoka, bo do haseł antyklerykalnych odwołuje się teraz Palikot. SLD siłą rzeczy poprzez umowy z Episkopatem zrobiła Palikotowi miejsce.
Wiele też wskazuje na to, że tak zwana reforma emerytalna stała się elementem gry politycznej między Episkopatem i rządem, tym razem podobno centro-prawicowym.
Metropolita Warszawki kard. Nycz powiedział podczas kazania na Boże Ciało, że Polska stoi teraz przed ważnymi sprawami jak wspieranie rodzin wielodzietnych, a reforma emerytalna, która jest wynikiem groźnych procesów demograficznych musi być wzmocniona polityką prorodzinna.
Jednym słowem odnoszę wrażenie, że Episkopat jako tako nie sprzeciwia się podwyższeniu wieku emerytalnemu, bo rozumie procesy demograficzne, ale jednocześnie wzywa do wspierania rodzin wielodzietnych itp., czyli taka religijna wersja propozycji PSL.
A to w porównaniu z niektórymi doniesieniami, że PO wstrzyma likwidacje Funduszy Kościelnego każe się zastanowić czy znowu nie utargowano jakiegoś deala. Wstrzymanie krytyki reformy emerytalnej za wstrzymanie likwidacji funduszu.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)