W najnowszym „Uważam Rze" bracia Karnowscy przeprowadzili wywiad z Piotrem Naimski. Posłem – warszawiakiem wybranym z Nowego Sącza.
Podczas tej rozmowy Naimski sugeruje, że Putin dysponuje pewnymi dowodami mającymi „ostatecznie pogrążyć” ekipę Tuska. Dowody sprawiają, że po polskiej stronie nie ma woli wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Z rozważań tych wynika, że Rosjanie mają w szachu Tuska, bo znają jego zaniedbania organizacyjne wizyty Kaczyńskiego w Smoleńsku. I to powoduje uległość Tuska.
Takie sposób myślenia jest moim zdaniem pobożnym myśleniem, które zakłada istnienie kielicha świętego Grala, czyli pewnej wiedzy dotychczas dla nas niedostępnej, ale zdobycie tej wiedzy w istotny sposób wpłynie na bieg obecnych wydarzeń.
Otóż Putin nie musi dysponować, żadnym Graalem, ani inną wiedzą, która „ostatecznie pogrąży Tuska”, bo nie ma takiej wiedzy, która mogłaby pogrążyć Tuska. Skoro dotychczas, przy obecnym stanie wiedzy na temat zaniedbań podczas wizyty w Smoleńsku, społeczeństwo polskie nie wyciągnęło żądnych konsekwencji, i powierzyło na kolejne lata mandat władzy PO, to znaczy, że żadna nowa, istotna informacja na temat katastrofy nie pogrąży Tuska.
Tym bardziej nie pogrąży, jeśli przekaźnikiem tej wiedzy będzie Kaczyński.
Opublikowanie tych „ostatecznych materiałów” niczego nie zmieni. Polska opinia jest tak podzielona, że „ostateczne dowody” przekonanych nie przekonają, bo oni są już dawno przekonani, a nieprzekonanych żadne „ostateczne dowody” nie przekonają. Bo oni i tak nie wierzą Kaczyńskiemu i jego ekipie.
Gdyby Kaczyński wyszedł na konferencji i pokazał umowę między Tuskiem i Putinem, to i tak nic by to nie zmieniło.
Nie ma zatem żadnej potrzeby publikowania „ostatecznych materiałów kompromitujących Tuska”, bo po tych już znanych kompromitacjach Tusk nadal istnieje. A skoro istniej to żadne materiały go nie skompromitują.
W obozie PiSowskim najbardziej zadziwia mnie przeświadczenie, że ten święty Graal znajduje się poza Polską, czyli w Moskwie. A wiec istnieje klucz do sukcesu, wyjaśnienia katastrofy i naprawa Polski, ale nie znajduje się on u nas tylko za tajnymi i niedostępnymi dla zwykłego śmiertelnika drzwiami na Kremlu.
To przeświadczenie, że gdybyśmy mieli tą wiedze, to wszystko by się wyjaśniło jest spoiwem obozu Kaczyńskiego i znajduje poparcie wśród tych 25-30 % wyborców. A tymczasem zmiany trzeba zacząć od siebie. I przestać zwalać winę na PR Tuska i media i kolejnych zdrajców.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)