Na dzisiejszej konferencji prasowej Kaczyński stwierdził, że Euro okazało się klęską. Oczywiście nie chodziło o występ polskiej reprezentacji, bo z tym każdy się zgodzi. Albo przynajmniej większość, bo pewni Ci, co sobie pośpiewali i popili i ogólnie dobrze się bawili, nawet nie zauważyli fatalnej gry polskich piłkarzy. Zatem nie zauważyli, że występ skończył się klęską.
Chodzi o aspekty cywilizacyjne.
I niestety po raz kolejny Kaczyński w dziecinny sposób dał się ograć dziennikarzom, że ci niby przekreśli znaczenie jego słów itp. Tyle lat w polityce i ciągle te same błędy. Może najwyższy czas nauczyć się mówić tak, żeby nikomu nie pozostawić pola na domysły co autor miął na myśli?
Dla przeciętnego Polaka Euro to oprócz meczy i stadionów przede wszytkim autostrady. Tak upragnione i wyczekiwane od pokoleń. Mówienie, zatem o „kompletnej klęsce” Euro jest kompletnym nieporozumieniem i kompromitacją Kaczyńskiego.
Autostrada do Warszawy jest, nawet jak tylko przejezdna. Ale biorąc pod uwagę, że w Polsce tak długo czekaliśmy na jakiekolwiek autostrady, to cieszą nawet te przejezdne.
Nie dziwmy się potem, że z dwojga złego, wybierając między kompletnym oderwaniem od rzeczywistości, a brakiem kompetencji i przekrętami ludzie wybiorą to drugie. Bo to niesie za sobą choć trochę optymizmu i namiastkę autostrad. To pierwsze wskazuje na pesymizm, że nic nie ma i „kompletnie się nie udało”, - kompletnie się kompromituje z taką oceną rzeczywistości. Ludzie po pierwsze nie chcą żeby ich okłamywano, bo Euro nie jest „kompletną klęską”, a po drugie, oczekują, że politycy coś zmienią a będą nie wiecznie biadolić, że źle i w ogóle tragedia.
Dlatego zamiast wskazać na niedociągnięcia, przekręty, oszustwa, braki i niewypełnione obietnice Kaczyński kompromituje się takimi wypowiedziami i sam dostarcza kolejnych wyborców PO i Tuskowi. Ciekawe jak długo będzie trwało to wzajemnie wspieranie się Kaczyńskiego i Tuska, bo dziś najlepszym sprzymierzeńcem Tuska jest Kaczyński.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)