martinoff martinoff
427
BLOG

Z Gradu pod łupek

martinoff martinoff Polityka Obserwuj notkę 2

Dziś w sobotę wygasa mandat poselski Aleksandra Grada. Posła PO, któremu prawował funkcje posła przez cztery kadencje i któremu w ostatnich wyborach zwierzyło prawie 24 tyś. tarnowian., czyli prawie co dziesiąty głosujący w okręgu wyborca.

Nie często zdarza się taka sytuacja, że poseł zrzeka się mandatu, tym bardziej mając w pamięci kampanię wyborcza i wojnę o miejsca na liście. Tym bardziej pamiętając zamieszanie w dwoma posłami PiS, którzy mandatu nie chcieli się zrzec, a podobno powinni.

Według plotek Grad zrezygnował z mandatu, aby przejść do jednej ze spółek, gdzie dominującą rolę pełni Skarb Państwa. Mówi się o firmie wydobywczej gazu łupkowego, firmie mającej budować elektrownie jądrową, a nawet o płockim Orlenie.

Sytuacja na pozór dziwny. Oto, bowiem Aleksander Grad do niedawna sam nominował prezesów i członków zarządu prawie we wszystkich spółkach Skarbu Państwa, a teraz sam stanie się jednym z tych, który będzie się musiał tłumaczyć przed ministrem i którego los będzie zależał od politycznej koniunktury.

Przypomnę sytuację tuż po wyborach. Aleksander Grad pomimo świetnego wyniku wyborczego nie dostał się do nowego-starego rządu Tuska. Spekulacji było co niemiara. Nowym ministrem z nominacji PO został Mikołaj Budzanowski, niespecjalnie znany szerokiej opinii publicznej. I od razu zaczęła się wymiana większości zarządów w firmach z udziałem SP. Dotychczas taka sytuacja miała miejsce, gdy władza przechodziła z jednej partii do drugiej. Tym razem władza pozostała w ramach tej samej partii, a mimo to zarządy w dobrze opłacanych firmach nie ustrzegły się zmian.

Ścieżkę przed Gradem przetarł jego wiceminister, również pochodzący z Tarnowa Adam Leszkiewicz, który wylądował w Kędzierzynie Koźlu w tamtejszych zakładach azotowych.

Sytuacja ta z kilku względów jest ciekawa. Oto, bowiem Kaczyńskiemu zarzuca się niszczenie każdego, kto wybije się przy nim. Tymczasem polityka Tuska jest dokładnie taka sama, ale nikt tego nie nazywa dwornymi intrygami.

Po drugie uzmysławia nam jaka jest prawdziwa rola posła. I jest to obraz niespecjalnie korzystny. Nam wyborcom chce się wierzyć, że jak wybieramy kogoś do Sejmu, to ten ktoś nam wiele załatwi dla Polski czy choćby dla regionu.

Tymczasem okazuje się, że większość zostaje posłami, aby zahaczyć się gdzieś indziej, najlepiej w ministerstwie, spółkach albo w dyplomacji. A samo posłowanie dla większości sprowadza się do bezmózgowego i automatycznego głosowania

Jeden z moich kolegów odbywał studencką praktykę w Sejmie. I powiedział, że poseł jest tam jednym w kilku trybików, a najczęściej sekretarka w biurze poselskim jest lepiej zorientowana niż niejeden poseł. I zdaje się, że miał wiele racji.

martinoff
O mnie martinoff

"Ja, walkę o Wielką Polskę uważam za najważniejszy cel mego życia. Mając szczerą i nieprzymuszoną wolę służyć Ojczyźnie, aż do ostatniej kropli krwi..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka