W tym roku 22 stycznia będziemy obchodzić 150. rocznicę Powstania Styczniowego. Jest to nie tylko doskonała okazja do przypomnienia bohaterów tamtych wydarzeń, ale również okazja do chwili refleksji nad współczesną Polską.
A moja refleksja jest następująca:
Działania wojenne, a raczej partyzanckie , bo trudno tutaj mówić o wojnie polsko-rosyjskiej, trwały około półtora roku. W Powstaniu uczestniczyło ok. 30 tyśżołnierzy, najczęściej wyszkolonych przez Rosjan. Przy czym liczba samych powstańców osiągnęła wielkość 200 tyś. W samych działaniach wojennych poległo 30 tyś. osób, kolejne 40 tyś. wysłano na Sybir, a ok 10 tyś. wyemigrowało za granicę uciekając przed carem. Zresztą podobnie rzecz się miała z pozostałymi powstaniami.
Efekt jest taki, że na przestrzeni tych wszystkich lat polscy patrioci albo pomarli w działaniach wojennych albo zostali zmuszeni do emigracji.
Dziś niestety, choć Polska nie prowadzi żadnych działań powstańczych, sytuacja jesthpodobna. Wiele osób wyjechało, w tym autor, bo trudno im się było odnaleźć w mafijnym państwie. Wcześniej Polacy musieli uciekać przed śmiercią z rąk zaborców, a dziś muszą uciekać przedśmiercią głodową jaką zgotowali im rządzący krajem "rodacy".
Skutek dzisiejszej emigracji będzie podobny do tej sprzed wieków. Patriotów w Polsce nie będzie. Zostaną ci, którzy uczestniczą w układzie i czerpią z tego korzyści oraz ci którzy jakoś sobie radzą. Pozostała część- zdecydowana większość, której wszystko zwisa. Choć na pytanie czy są patriotami odpowiedzą twierdząco. Czy rządzi car czy cesarz, Tusk czy Kaczyński skoro każą płacić podatki, to płacą. A jak się da coś przykombinować, to kombinują.Ta większość również nie uczestniczyła w żadnych działaniach powstańczych. I dziśłatwo im wmówić, że bohaterami są ludzie pokroju Jaruzelskiego.
Z drugiej strony mamy takich, którzy mienią się patriotami i za wzór biorą tych, co pomarli i dali się zabić wrogowi. Tymczasem przewagą liczebna Rosjan jest taka, że bohaterami powinni zostać ci którzy uśmiercili jak największą liczbę wroga, a nie ci którzy niezabijając wroga sami polegli.
I tak oto z refleksji nad Powstaniem Styczniowym przeszliśmy do Smoleńska
Przyjmijmy dla rozważań, że to był zamach. Nie wchodząc głębiej w to zagadnienie, bowiem dzisiaj w Polsce pytanie czy wierzysz w zamach ma większy ładunek emocjonalny niż pytanie czy wierzysz w Boga. Nawet Palikot nie potafi się w tym odnaleźć, bo widzi,że ściąganie krzyża nie przyciągnie takiej uwagi mediów i nie niesie ze sobą takich emocji, jak pytanie o zamach.
W takim bądź razie po raz kolejny wyszła na jaw polska głupota. Jeśli ktokolwiek po sprawie z Litwinienką miał wątpliwości jakimi metodami posługują się gracze, to wykazał się w najwyższym stopniu naiwnością. Czy studiując historię Rosji i jej służb, a nasi patrioci uważają się za znawców tej materi, mógł mieć wątpliwości czy oni zapominają o takim znieważenie jakie doznali w Gruzji?
Messsagejaki został wysłany przez Kreml w związku z Litwinienką był jasny i czytelny ażnadto. Litwinienko mógł przecież zginąc potrącony przez samochód, albo utopić sie pływając na jachcie, co też miałoby swojąwymowę. Szczególnie na wewnętrzne potrzeby Rosji. Zdrajca bawi sięza pieniądze imperialistow, ale „sprawiedliwość” go dopada w najmniej oczekwianym momencie i ginie zdrajca otoczony przez luksusy.
Messagewysłany w Smolensku nie był tak jasny i przejrzysty, ale powinien dotrzeć i zostać zrozumiany.
Rosja nie jest już imperium, ale stara sie nim być i co ważne postepuje jak imperium. A na przestrzeni ostatnich dziesieciu lat widać,że imperium rosyjskie zupelnie inaczej postepuje niż np. amerykanskie. Matula Rosja NIGDY nie wybacza zdrady. Nawet Trocki musiał umrzeć w dalekim Meksyku choc już zagrożenia żadnego nie stanowil. USA sa zupełnie innym imperium, bo oni nawet sa w stanie zostawic swoich przyjacioł jesli wymagac będzie tego ich interes. jak np. pozostawili swoich przyjacioł w Połudnowym Wietnamie o co ubolewał sam Kissinger w swojej „Dyplomacji”.
Partacze i Smarkacze
Wychodząc z takiego rozumowania nie powinniśmy sie dziwić, że w Smoleńsku był zamach. Ale dziwić się powinnismy że politycy, szczególnie PiS,tak sa tym oburzeni i zdziwieni.
PiS tym samym przypomina gimazjalistę ,którzy zasiedł do stołu w pokera i obuża się jak inni gracze oszukuja.A właśnie w szkole go nauczyli, że poker, to gra dla oszustów.
IV RP w ich wykonaniu też została spartaczona. Czy ktokolwiek widziałżeby powostało nowe państwo bez przelania krwi wroga? Ja nie widzialem. A jedyna „ofiara” IV RP, czyli Blida raczej nie jest dowodem na likwidowanie wrogów, a jest dowodem na brak profesjonalizmu ludzi ze służb specjalnych. Co innego sobie strzelić w głowe podczas rewizji w obecności służb, a co innego w pokoju czy biurze.
I tak oto w rozważaniach jesteśmy znów przy Powstaniu, którego istotą było uśmiercenie wrogów państwa polskiego. Dziś również istnieje taka potrzeba przy czy wgłównym wrogiem nie są Rosjanie lub Niemcy, jak często PiS chce nas nimi straszyć. Wrogiem jest przede wszystkim wewnętrzny i jest nim czerwona pajęczyna okalajaca wszystkie najważniejsze sfery w państwie. PiS przez dwa lata swoich rządów dowiódł, że skoro nie udało się dopaść np. Grzegorza Ż., choć przecież Macierewicz od lat mówi o odzyskaniu pieniędzy od polskich oligarchów powiązanych z komunistycznymi służbami, to albo ma tak kiepskich ludzi, że kompletnie nic nie potrafią zrobić. Albo, że ta czerwona pajęczyna jest tak silna, że niewielu jest w stanie ją ruszyć.
W takim przypadku potrzebny jest strategiczny deal między prawdziwymi polskimi patriotami a Rosjanami. Deal, który okresli na 20 lat granicę co Polska może, aby nie narazić interesow rosyjskich. W zamian nich Rosjanie przestaną wspierać swoich dotychczasowych lub byłych sojuszników w Polsce, bo to oni tworzą polski nowotwór.Jeśli czerwoną pajęczyna odetniemy od pępowiny ze wschodu zlikwidowanie wewnętrznego wroga nie będzie problemem.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)