martinoff martinoff
439
BLOG

Spadek populacji Polski a Naród Polski

martinoff martinoff Polityka Obserwuj notkę 1

Dlaczego kryzys demograficzny jest szansą  dla Polski.

 
         O tym, że w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci wiedzą wszyscy. I wszyscy jak mantrę powtarzają, że rodzina jest najważniejsza. I wszyscy, czyli politycy rządzący z prawej i lewej sceny  politycznej nic nie robią, aby temu zapobiec. Cóż, skoro zatem pozostało nam tylko patrzenie jak Naród powoli umiera może spojrzymy trochę optymistycznie na ten niekorzystny proces.
 
          Obecnie Polska liczy prawie 40 mln ludzi, co jest powodem do dumy narodowej. Oczywiście dumy tych Polaków, którzy dumni są z tego, że są Polakami, bo są i tacy Polacy, którzy z tego faktu dumni nie są i czują się obywatelami świata posługujacymi się językiem polskim od urodzenia. Bowiem w obecnie trudnych czasach niewiele jest powodów do dumy narodowej. Wiec cieszymy się chociaż samą liczbą jak wielu nas jest. Tylko co z tego, że jest nas prawie 40 mln jak wśród nich są palikoty czy inne cioty z których pożytku nie ma żadnego?
 
           Dotychczas wcale nie było tak, że liczba Polaków systematycznie rosła w sposób linearny. Traciliśmy Naród poprzez wojny, zsyłkę na Syberię czy emigrację. (Tak, emigracja Polaków nie zaczęła się w 2004 r kiedy wystąpiliśmy do Unii.) Wcześniej też traciliśmy naszą tkankę narodową. I co gorsza, traciliśmy ten najlepszy element tkanki. Tych najbardziej oddanych synów polskiej ziemi, którzy nie bali się oddać życia za Ojczyznę. Często efekt tego był taki, że potem nie miał kto odbudowywać Polski, bo najlepsi zginęli, a pozostali konfidenci i element mało narodowy. Że wystarczy wspomnieć choćby ostatnia wojnę. Najlepsza tkanka Narodu ukrywała się w lasach, a najgorsza siedziała w Moskwie i czekała kiedy sowieckie czołgi wkroczą nad Wisłę. Po pół wieku efekt jest taki, że z tego najgorszego elememtu powstała elita finansowo-polityczna współczesnej Polski, a najwartościowszy element klepie biedę. Między tymi skrajnościami jest oczywiście najliczniejsza grupa, czyli szara tkanka Narodu, masa mniej lub bardziej przeciętnie wartościowych Polaków, którzy jakoś próbują pogodzić patriotyzm z  poczuciem nowoczesnego i otwartego na świat człowieka (tfuu).
 
           Wracając do naszej elity, która wcale nie ma poczucie odpowiedzialności za Naród, ale która z ekonomicznich przyczyn czuje zagrożenie dla swoich interesów i zaczyna martwić się faktem braku zastępowalności pokoleń. Gdzie bowiem znajdą drugich takich niewolników, którzy będą robić za takie pieniądze? Wprawdzie niektórzy inżynierowie społeczni twierdzą, że da się naszą współczesną emigrację zastapić napływem obcokrajowcow. Choćby nawet z...Azji Południowej, to co bardziej racjonalnie myślący lewacy wiedzą, że ludzie z tamtej półkuli nie wybiorą Polski, a ci co wybiorą, to wielkiego pożytku z nich nie będzie. Oczywiście pożytku ekonomicznego, a nie narodowego, bo takich kryteriów lewacy wcale nie biorą pod uwagę.
 
          Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Spadek populacji narodowej nie musi być tylko i wyłącznie złym zjawiskiem. Może obrócić się w pozytywny. Spadek populacji Polski, czyli przede wszystkim tej tkanki przęcietniaków spowoduje, że wśród naszej konfidenckiej elity powstaną spory na tle ekonomicznym. Zagrożone zostaną interesy wielu, a co za tym idzie zaczną ze sobą walczyć. Więc spadek liczby populacji Polski sam w sobie nie jest jeszcze  tragedią Narodu. Naród bowiem nie z takich opresji wychodził i Narodu nie tworzą przecietnicy. Lepiej bowiem mieć tysiąc oddanych Polsce wojowników, niż milion pastuchów posługujacych się językiem polskim i wybierających dzieci konfidentów .
 
          Wracając do walki wewnątrz współczesnej elity, spowoduje ona, że ubędzie obcy element tkanki Narodu. Zatem niech ubędzie nam przeciwników konfidenci się wykrwawią, a my twórzmy zalążki prawdziwych i oddanych Polaków. Czyli twórzmy tkankę najbardziej wartościową, która z czasem się rozrośnie i będzie tworzyć nowy organizm, dumny Naród. Naród wojownikow, a nie konfidentów i cwaniaków. Naród bez obcej naleciałosci tworzącej nowotwór.
 
         Dlatego uważam, że jedną z wysepek narodowego odrodzenia powinna też emigracja. Bo ludzie z emigracji pozbawieni będą naleciałości z obecnej Polski. A ponieważ Polacy nie potrafili i nie potrafią odrzucić tego nowotworu to Naród musi dokonać transplantacji z obcego ciała
 
         Sposób myślenia wielu Polaków, między innymi taki, że lepiej robić w polskiej firmie, czytaj u konfidenta z SB, bo to przynajmniej Polak, niż w obcej np niemieckiej firmie, tylko utrwala obecny stan rzeczy, gdzie elitę tworzą nie tylko obce, ale i wrogie Narodowi naleciałości. Gorszy jest polskojęzyczny konfident lub jego syn, niż Niemiec, bo przynajmniej w tym przypadku wiadomo, że chodzi o kasę i szukanie tańszych robotników. A w razie czego będzie wiadomo kto wróg, a kto swój. W przypadku zakamuflowanych w Polsce wrogich elementów posługujących się językiem polskim nie ma już takiej jasności. A oni znów będą
 chcieli przeczekać zawieruchę i jakoś sie ustawić.
 
Pytanie tylko jakiej transplantacji dokonamy.
martinoff
O mnie martinoff

"Ja, walkę o Wielką Polskę uważam za najważniejszy cel mego życia. Mając szczerą i nieprzymuszoną wolę służyć Ojczyźnie, aż do ostatniej kropli krwi..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka