Nagle okazało się, że winna istnieniu rządu Donalda Tuska jest Solidarna Polska. Bo to ona nie zagłosowała za PiSowskim konstruktywny wotum nieufności. Dotychczas klub Solidarnej był wyśmiewany przez PiS, że to nie klub, a jedynie koło poselskie. Teraz się okazało że koło poselskie jest tak potężne, że utrzymało przy władzy Tuska. ;)
Zostawmy tą słowną przepychanke nad wspaniałością kandydatury Glińskiego, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie sądził, że to poważny kandydat na premiera, a nie wszyscy muszą mieć takie poczucie humoru żeby bawić się podczas tej farsy z nim związanej.
Mimo wszystko pod pewnymi wzgledami wystawienie kandydatury Glińskiego wydaje się warte zaznaczenia.
Pokazuje ona bowiem, po raz kolejny zresztą, pewną skłonność (lub może kompleks) Kaczyńskiego do skręcania do centrum sceny politycznej. Jak wiadomo żelazna zasada Kaczyńskiego głosi, że nic nie powinno być po prawej stronie PiS poza ścianą. Taki bowiem punkt widzenia wyszedł z doświadczenia z lat 90 -tych ubiegłego wieku kiedy to na prawej stronie sceny politycznej mieliśmy partie Olszewskiego, Macierewicza, oczywiście Kaczyńskiego, że o Parysie nie wspomnę. Doświadczony tym bolesnym przeżyciem nie tylko każdy prawicowy polityk, ale przede wszystkim wyborca oczekuje zjednoczonej prawicy. Silnej i zwartej gotowej do odparcia ataku sił liberalnych, oświeceniowych i antykatolickich.
Niestety rzeczywistości nie jest tak idealna, a wynika to w dużej mierze z słabości (kompleksu) Kaczyńskiego wzgledem liberalnych (uniodemokratycznych od UD /UW elit). Kaczyński za wszelką cenę chce im pokazać, że jest normalny, na poziomie i w ogóle taki sam jak oni, tylko trochę bardziej patriotyczny. A to, że głosuje na niego ciemnogród, to tak być musi. Ale on taki nie jest, bo jest normalny.
Wysunięcie kandydatury Glińskiego jest właśnie takim ruchem. Wszyscy pamiętamy śmiesznego Kazia, którego Kaczyński wyciągnął z antypodów polityki, aby zawalczyć z PO o centrowego wyborce. Jak pamiętamy operacja się udała, ale pacjent zmarł. PiS i Kaczyński przesuneli się do centrum (realizowanie liberalnej polityki Gilowskiej), ale PiS nie pozyskał centrowych wyborców. Do dziś jak widać pozostał mu ten kompleks do dziś.
I dziś Kaczyński powtarza ten manewr. PiS ma być prawicą, a na prawo od niego może być tylko ściana, ale wysuwa kandydata centrowego, żeby nie powiedzieć centrolewicowego, na premiera, bo Gliński to żadna prawica, tylko stare, dobre UD. Nota bene na krytyce UD i polityki Balcerowicza, Kaczyński zbijał największy kapitał polityczny. Tak się ich naatakował, że dziś bez nich żyć nie może i wysuwa ich człowieka na premiera. Historia się powtarza niby na prawo nic nie ma, a potem jest stawianie na ludzi z centrum.
Zwolennikom PiS zarzucającym Solidarnej Polsce popieranie Tuska przypomnę że PiS zostawił Solidarność tuż przed mistrzostwami Euro 2012 w jej walce o niepodwyższania wieku emerytalnego. Wtedy to nie było popieranie Tuska, tylko zawieszenie broni na czas Euro. Tylko zamiast wtedy uderzyć razem w Tuska to go broniliście, a teraz pretensje, że inni nie chcą go z wami obalić. Tylko kim obalić? Glińskim? Nie róbcie farsy z polityki, bo wysuwanie takich kandydatur tylko utrwala w wyborcach przeświadczenie, że Tusk nie ma z kim przegrać.
A emerytury były ważniejszym powodem do obalenia Tuska niż balcerowiczowski Gliński.
Ps. Twitter dotarł do Londynu, od niedawna tam jestem


Komentarze
Pokaż komentarze (4)