bufon bufon
60
BLOG

Warto rozmawiać, nie warto nie myśleć.

bufon bufon Rozmaitości Obserwuj notkę 34

Antoni Macierewicz, chociaż bardzo się staram aby tak nie było, jednakże nieustannie i niezmiennie mnie zadziwia.

W środę oglądałem spory fragment programu Warto Rozmawiać. Tematyka programu, chociaż interesująca, w tej kwestii nie jest akurat istotna. Antoni Macierewicz, jako wybitny specjalista od wszystkiego, w szczególności od wszelkich patologii RP a zwłaszcza patologii IIIRP, i tych rzeczywistych, i urojonych, i tylko przypisywanych, został zaproszony jako autorytet. Nie wiem co prawda na jakiej płaszczyźnie jego wypowiedź nawiązywała do tematu programu, ważne że się wypowiedział przypominając jak zwykle o powiązaniach agentury PRL z IIIRP. Nie wiem natomiast albo dlatego, że zapewne jestem niezbyt uważnym widzem, albo był to wpływ stuporu, w jaki wprowadziło mnie zaskoczenie. Zaskoczył mnie oczywiście Antoni Macierewicz a i swoją cegiełkę dołożył pan Pospieszalski. Pan Antoni swoją wypowiedzią a pan Jan swoją reakcją na nią, lub raczej brakiem reakcji,

Kwestia jaką wypowiedział Antoni Macierewicz brzmiała mniej więcej tak (cytat z pamięci):

Przez ostatnie 20 lat rządy solidarnościowe trwały tak naprawdę tylko 20 miesięcy: 5 miesięcy rząd Jana Olszewskiego oraz 15 miesięcy rząd Jarosława Kaczyńskiego”.

No i zabił mnie. A reakcja red. Pospieszalskiego mnie jeszcze dobiła, gdyż tak przyjaznym i tak dobrotliwym uśmiechem jakim obdarzył Macierewicza, wraz z ujmującym potakiwaniem głową, zwykł on wyrażać tylko swoją całkowitą aprobatę dla wypowiadającego i jego kwestii. Zero protestu i zero sprostowań.

Poznawszy nieco meandry jakimi kroczą myśli hegemona prawdy Macierewicza mogę zrozumieć, że rządy zarówno Mazowieckiego (ministrami byli m.in. Artur Balazs i Aleksander Hall), Bieleckiego (gdzie ministrem był m.in. Adam Glapiński), Suchockiej (którą popierała Solidarność a rząd współtworzyło m.in. ZCHN), oraz Buzek (dla którego rządu głównym filarem była Solidarność) nie były dla niego rządami solidarnościowymi. Ot, taki z niego przypadek. Ciężko mi jednak pojąć, dlaczego do rządów solidarnościowych nie zaliczył rządu Kazimierza Marcinkiewicza ?! Owszem, Marcinkiewicz jest przez niektórych zwolenników PiS uznawany za zdrajcę, ale przecież nie za okres swego premierostwa a za późniejsze odejście z partii i formę w jakiej to zrobił. A premierem był przecież z woli Jarosława Kaczyńskiego. Przez większość z prawie 9 miesięcy, w czasie których przewodniczył Radzie Ministrów, członkami jego rządu byli wyłącznie członkowie PiS a rząd realizował jedynie zadania postawione przez Jarosława Kaczyńskiego.

Może panowie Macierewicz i Pospieszalski chcieli przez to powiedzieć, że:

- rząd Kazimierza Marcinkiewicza to ciemny okres 37 tygodni zagrożonej ciąży demokracji, po której to dopiero urodził się światły rząd solidarnościowego Jarosława Kaczyńskiego;

- przez 37 tygodni Jarosław Kaczyński wraz z całym PiSem dał się zwodzić agentowi IIIRP Kazimierzowi Marcinkiewiczowi;

- przez 9 miesięcy Jarosław i Lech Kaczyńscy nie zauważyli, że rządem pełnym pisowskich ministrów kieruje postkomunistyczna marionetka;

- rząd, w którym nie ma Antoniego Macierewicza nie zasługuje na miano rządu solidarnościowego.

A tak już na poważnie, to moim zdaniem było to kolejne podejście z cyklu: „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”, krótko mówiąc był to kolejny przykład jak powoli i sukcesywnie WYPACZA SIĘ i FAŁSZUJE HISTORIĘ.

bufon
O mnie bufon

kontestator bolszewizmu, wróg nazizmu, antagonista faszyzmu, tępiciel hipokryzji, nieprzyjaciel pisizmu, krytyk klerykalizmu, sympatyk rozsądku, powściągliwości, zrównoważenia, trzeźwości, racjonalizmu, humanizmu, panenteista, Namolna bolszewia będzie banowana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Rozmaitości