"…nie był na rozprawie, znaczy się - miga się! Prawda, że proste? A że byłem od poniedziałku i wciąż jestem w Strasburgu, w pracy, gdzie wypełniam - najlepiej jak potrafię - swoje poselskie obowiązki, to juz nie ma znaczenia"
Szanowny Panie,
o co jest pan oskarżany w tym procesie i czy pana były chlebodawca istotnie był SBckim kapusiem nie wiem i jako leminga (ciemniaka) średnio mnie to interesuje. Jest to sprawa pańska i Pana byłego pryncypała. Zaintrygowała mnie natomiast pańska sugestia, że na sądowe wezwania należy stawiać się wtedy, gdy nie koliduje to z obowiązkami służbowymi. Jako hydraulik nie jestem biegły w prawie i przepisach, przeto nie wiem czy obowiązek stawiania się na sądowe wezwanie dotyczy zwykłych śmiertelników, a nie dotyczy natomiast posłów i europosłów, czy też dotyczy wszystkich obywateli RP po równi. W różnych medialnych relacjach słyszałem do tej pory, że taka nieobecność jest usprawiedliwiona tylko z przyczyn zdrowotnych (poświadczone przez lekarza) lub z powodu działania tzw. siły wyższej.
Co prawda w najbliższym czasie nie przewiduję być wzywanym do sądu, niemniej jednak byłoby dobrze wiedzieć, czy wypełnianie obowiązków posła (europosła) istotnie zwalnia z obowiązku stawiennictwa w sądzie na rozprawach cywilnych. Proszę więc uprzejmie o podanie podstawy prawnej takiej postawy wobec sądu. Zawsze jakiś czytający pańską odpowiedź bloger, lub nawet ja, może być kiedyś w podobnej potrzebie, a wtedy mandat parlamentarny byłby dla nas jakimś wyjściem z sytuacji.
Z wyrazami szacunku
Bufon





Komentarze
Pokaż komentarze (17)