Blog
maruda
bufon
bufon GłosWolnyWolnośćUbezpieczający
46 obserwujących 504 notki 487522 odsłony
bufon, 20 czerwca 2011 r.

Zawodowi panikarze

 

Co pewien czas media obiegają paniczne informacje o kolejnej katastrofie jaka nam grozi. W dawnych czasach były to przepowiednie dotyczące nadejścia antychrysta, morowego powietrza czy najazdu tatarów. Dzisiaj jest to escherichia coli, ptasia albo świńska grypa lub wzrost kursu franca. Każda epoka ma swoje własne strachy. Signum temporis. I każda ma własnych głosicieli grozy. Kiedyś to byli nawiedzeni kaznodzieje, dzisiaj są to niedouczeni dziennikarze, politycy oraz finansiści dbający o własny interes.
 
Jednym z takich POstrachów jest straszenie wysokim kursem franka. W prasie, radio i telewizji jest pełno nierzetelnej informacji na ten temat, nie tyle kłamliwej ile nierzetelnej przez swą niepełność. Nieliczne rzetelne wypowiedzi toną w natłoku tych hiobowych. Co znaczące, te siejące panikę spotkać można w każdym medium, niezależnie od ich profilu politycznego.
 
główny ekonomista SKOK, w rozmowie z portalem Niezależna.pl wylicza, że prawie 700 tysięcy Polaków znalazło się w pułapce kredytowej.”
w sposób bezkrytyczny, wręcz nachalny, lansowano branie kredytów hipotecznych we franku szwajcarskim.”
 
To cytat z oficjalnej strony młodzieżówki PiSu. Paniczny ton jaki ma cala notka nie dziwi tutaj, bo im gorszy propaganda PiS ogłasza stan gospodarki, tym lepiej dla wyborczej strategii PiS. Nie dziwi po wtóre, bo to cytat z kolejnego portalu związanego z PiSem, z Niezależna.pl. Nie dziwi z kolejnego powodu, bo wywiadu udziela ekonomista pracujący dla przedsiębiorstwa finansowego bezpośrednio kojarzonego z PiS oraz z Lechem Kaczyńskim. Na koniec nie dziwi dlatego, że SKOK nie udziela w ogóle kredytów hipotecznych w walutach obcych, więc jest to rodzaj marketingu (tzw. czarny PR), mającego przekonywać kredytobiorców do brania kredytów złotowych (a więc oferowanych przez SKOK).
 
Informacji na podobnych poziomie udzielają jednak media o wiele „poważniejsze” niż mypis.pl lub niezależna.pl. W piątkowy poranek można było w TVN24 wysłuchać podekscytowanego głosu dziennikarza, który omawiał pokazywaną na ekranie tabelę z przykładowymi wartościami kredytów zaciągniętych w 2008 r. oraz rat kredytowych jakie płacił hipotetyczny kredytobiorca wówczas a jakie może teraz płacić. Najciekawszy był jednak opis założeń jakie posłużyły do wyliczenia wartości wysokości tych rat.
Do obliczenia wysokości rat przyjęliśmy kursy z połowy 2008 r. oraz wczorajszy (tj. z czwartku w wysokości 3,34-PLN/CHF). Nie brane były pod uwagę inne czynniki takie jak np.: zmiana wysokości oprocentowania”.
I tu pokazuje dla kredytu o wartości 300 tys. zł ratę z 2008 r. o wysokości ponad 800,-zł oraz przy dzisiejszym kursie ok. 1.350,-zł.
Przekłamanie informacji jest w ostatnim zdaniu wypowiedzi dziennikarza, gdyż po uwzględnieniu zmiany oprocentowania kredytów, wysokość raty wynosi prawie trzysta złotych mniej, tj. ok. 1.070,-zł.
 
 
Oprocentowanie kredytów walutowych w Polsce w ogromnej większości jest uzależnione od stawki LIBOR, tj. międzybankowego oprocentowania kredytów walutowych. W takim wypadku kredytobiorcy w umowach mają podaną marżę banku jaka jest doliczana do stawki LIBOR. W zależności od okresu w jakim był zaciągany kredyt marża mieści się w granicach 0,5…3,5%. Obecna stawka LIBOR wynosi 0,18%. Trzy lata temu wynosiła zaś 2,9%. Wzrost kursu CHF o 60% został więc częściowo zrównoważony przez bezwzględny spadek oprocentowania LIBORU o 2,7% (względny spadek oprocentowania o ponad 90% – ta wielkość jest bezsensowna, ale podana specjalnie dla tych, którzy zechcieliby porównywać 2,7% do 60%).
 
To na tyle jeśli chodzi o profesjonalizm dziennikarza TVN24. A jak się to ma do informacji podanych przez ekonomistę SKOK ?
 
Porównajmy kredyty hipoteczne zaciągane w złotówkach. Z nimi nie grozi nam zmienność wartości waluty. Zmienna jest za to wysokość oprocentowania kredytów uzależniona od wskaźnika WIBOR, czyli oprocentowania kredytów międzybankowych złotówkowych. Trzy lata temu wynosił od 6,6% a teraz 4,5%. Zarówno WIBOR jak i LIBOR CHF są zbliżone ale nie tożsame z oprocentowaniem ustalanym przez banki centralne. Trzy lata temu WIBOR był nieco wyższy od oprocentowania, teraz jest nieco niższy. Oprocentowanie jest zmieniane nie częściej niż co miesiąc, LIBOR i WIBOR charakteryzuje natomiast codzienna zmienność.
Kredyt złotówkowy w wysokości 300 tys. zł to dzisiaj rata w wysokości ok. 1.550,-zł. Jak się on ma w takim razie do ciężaru obciążenia dla kredytobiorcy, w porównaniu z kredytem we frankach szwajcarskich? Komu w takim razie jest trudniej spłacać kredyt: pożyczkobiorcy kredytu złotówkowego czy frankowego? I kogo więcej będzie w końcowym kosztować spłata zaciągniętego kredytu, biorąc pod uwagę, że mimo tak znacznego wzrostu kursu franka, walutowi pożyczkobiorcy nadal płacą niższe raty, niż pożyczkobiorcy złotówkowi, którzy zaciągnęli kredyt w tym samym czasie?
O tym aspekcie kredytów ekonomista SKOK już nie wspomniał. Taki samo jak nie wspomina większość dziennikarzy. Wszak zgodnie z maksyma ukuta ze sto lat temu: „zła wiadomość to dobra wiadomość”.
 
A co z tą „pułapką kredytową dla 700 tysięcy Polaków”, o której wspominał ów ekonomista. To znowu niepełna informacja.
Pożyczkobiorcy walutowi mają znacząco niższe raty i summa summarum zapłacą niższe odsetki od spłaconego kredytu. Przejściowo jednak w związku z wahaniami kursów ich zadłużenie maleje lub rośnie. Frank Szwajcarki w połowie 2003 r. miał wartość ok. 2,70-zł/CHF, w połowie 2008 r. wartość jego spadła do 2,00-zł/CHF. Potem na wiosnę 2009 r. wzrosła do wysokości 3,34-zł/CHF, by kilka miesięcy później spaść znów do poziomu 2,70-zł/CHF i znowu zacząć rosnąć do dzisiejszych 3,34-zł/CHF. Za każdym razem wartość długu pożyczkobiorcy malała lub rosła o ca.30%. Dla pożyczkobiorcy, który spłaca kredyt przez kilkadziesiąt lat, takie kilkumiesięczne wahania mogą być chwilowo dolegliwe lub chwilowo pozytywnie zmniejszające ratę spłat. W perspektywie całego okresu spłat nie mają jednak większego znaczenia. Znaczenia nabierają jedynie wówczas, gdy z przyczyn losowych kredytobiorca musi nagle przedwcześnie spłacić kredyt. Lub gdy wartość kredytu na tyle przewyższy wartość nieruchomości, że bank zażąda dodatkowego zabezpieczenia kredytu w formie dodatkowej hipoteki lub ubezpieczenia kredytu. Jednakże takie przypadki są jednostkowe i w żadnym przypadku nie dotyczą nie tylko całości 700 tys. walutowych kredytobiorców ale nawet znaczącego ich odsetka.
 
AS jak to jest z tym wpływem obecnego rządu na wysoki kurs franka szwajcarskiego? Polski złoty jest o wiele bliżej związany z EURo niż z CHF. Wiemy już jak w ciągu ostatnich 8 lat zmieniał się kurs franka względem złotówki, a jak się zmieniał względem EURo?
W połowie 2003 r. było EUR=1,55-CHF, w połowie 2008 r. EUR=1,61 a dzisiaj jest EUR=1,18-CHF. Jak widać, gdyby zachować proporcje EUR/CHF sprzed lat, dzisiejszy kurs franka szwajcarskiego winien wynosić CHF=2,45…2,55-PLN. Czyli jego wartość na poziomie 3,30-zł lub w przyszłości nawet wyższym, nie jest spowodowana słabością polskiej waluty ani gospodarki, a ogólnie słabością gospodarki i waluty EUR. A dokładniej rzecz biorąc obawą globalnych graczy finansowych o utratę zysków i próbą zdyskontowania oraz uratowania posiadanych aktywów. Stąd zresztą te wszystkie fluktuacje i rosnące notowania nie tylko franka szwajcarskiego ale i złota, paliw, żywności, surowców, etc. Ale to już zupełnie ale to zupełnie inny temat.
 
A jaki wniosek z powyższych informacji ? Prosty: nie ufajmy jasnym i prostym wiadomościom udzielanym ani przez dziennikarzy ani przez tzw. ekonomistów. Bo jedni niekoniecznie mają wystarczająca wiedzę, a drudzy niekoniecznie przedkładają udzielanie pełnych informacji nad interes instytucji, która je zatrudnia. Oraz wkładajmy trochę wysiłku w samodzielne zdobywanie informacji i samodzielne wyciąganie wniosków.
 
 
Ps.1.
Zmieniająca się sytuacja gospodarcza spowoduje w ciągu najbliższego roku - dwóch wzrost oprocentowania kredytów nie tylko zlotowych ale i również walutowych (EUR oraz CHF). Pociągnie to za sobą wzrost wysokości opłacanych rat wszystkich pożyczkobiorców.
 
 Ps.2.
Uwaga do moich ulubienców z PJN. Jak widać z mojej powyższej rozpiski, mimo tak znacznego wzrostu kursu franka szwajcarskiego, znacznie trudniej w spłacaniu zaciągniętego kredytu mają nie kredytobiorcy walutowi ale złotówkowi. Dlaczego więc propocuja pomoc państwa w spłacie kredytów hipotecznych nie tym ostatnim? Udzieliła się panika a wyłączyła logika i zdolnośc matematycznego myślenia?
A'propos matematycznego myślenia. Przy utrzymaniu kursu franka na obecnym poziomie, zatwierdzenie sztywnego poziomu CHF dla spłaty kredytów hipotecznych na poziomie 2,75-CHF, to roczne obciążenie budżetu panstwa dodatkową kwotą około 2 mld zł, co w sytuacji z trudem bilansującego sie budżetu jest problematyczne. Dodatkowa kwestia, która nie jest tu brana pod uwagę, to niebezpieczeństwo, jak w każdej przeregulowywanej sytuacji, możliwość prób wpływania na zwyżkę kursu przez beneficjentów tej idei, czyli banki. Bo to one by miały w takim wypadku zagwarantowane płatności rat do wysokości kursu powyżej 2,75-zł/CHF.
 
 
 
 
Opublikowano: 20.06.2011 02:07.
Autor: bufon
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

kontestator bolszewizmu, wróg nazizmu, antagonista faszyzmu, tępiciel hipokryzji, nieprzyjaciel pisizmu, krytyk klerykalizmu, sympatyk rozsądku, powściągliwości, zrównoważenia, trzeźwości, racjonalizmu, humanizmu, panenteista, Namolna bolszewia będzie banowana

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @lestat  Ta główna władza też nas bierze na przetrzymanie: "Znudzą się, zbrzydnie im,...
  • @r306  Nigdy sie nie certoli. Im bardziej autorytarna władza, tym mniej zważa na jednostkę.
  • Polecam Jawor i kościół Pokoju - cały drewniany. Oraz Bogatynia - i niszczejące...

Tematy w dziale