Jarosław Kaczyński: „W Polsce stworzono koncepcję prezydentury czynnej, która – jeśli prezydent i premier nie są ze sobą ściśle związani – musi prowadzić do konfliktu.”
[…]
Andrzej Stankiewicz, Michał Szułdrzyński: „Żeby być premierem, który ma dużą władzę, trzeba mieć w Pałacu Prezydenckim sojusznika. Układ Kaczyński-Komorowski byłby paraliżujący dla rządu PiS.”
JK: „To kwestia oceny sytuacji przez Komorowskiego. Jeśli wygramy przekonująco, to Komorowski będzie sobie zdawał sprawę, że zaszła zmiana nastrojów społecznych i nie będzie szedł z nami na zwarcie. Oczywiście najlepiej byłoby, aby wybory prezydenckie wygrał nasz kandydat prof. Piotr Gliński.” („Pytanie jakie ma szanse”)
Czy zdobycie w wyborach ponad 41,5% głosów o 1/3 więcej niż kolejna partia to wygrana przekonująca ? Raczej tak. Ale jak widać to czego Jarosław Kaczyński oczekuje od przeciwników nie odnosi się do jego stronnictwa. Mimo przekonującego zwycięstwa Platformy prezydent Lech Kaczyński jak pamiętamy „poszedł z nią na zwarcie”. No ale „co wolno wojewodzie…”
Drugą ciekawą kwestią poruszoną tu przez Jarosława Kaczyńskiego jest osoba profesora Piotra Glińskiego. Jak widać nieustającego kandydata PiSu a to na premiera, a to na prezydenta.
Piotr Gliński to osoba bezpartyjna (choć jak widzimy gorąco i z wzajemnością sympatyzująca z PiSem). niegdyś członek Unii Wolności (krótko bo przez dwa lata), kandydat na posła z jej listy oraz współtwórca (choć już nie członek) Partii Zielonych. Nigdy nie pełnił żadnych funkcji partyjnych. Jak widać doświadczenie polityczne profesora Glińskiego jest raczej niewielkie. Jeżeli chodzi o jego doświadczenie urzędniczo-instytucjonalne jest jeszcze mniejsze, bo żadne. Bardzo bogate jest za to doświadczenie pana profesora jeżeli chodzi o stronę naukową. Socjolog, profesor dr hab. nauk humanistycznych, z bogatym bagażem prac naukowych, staży i funkcji w ciałach naukowych.
Spójrzmy, co Lech Kaczyński sądził o osobach, które mają piastować urząd premiera:
LK: „Normalny system polityczny wyłania na stanowisko szefa rządu człowieka o pewnym politycznym dorobku. Jeżeli dzieje się inaczej, to powstaje mechanizm o fatalnych konsekwencjach”.
Hmmm… Cóż to jest więc za system polityczny, jaki prezentuje PiS, skoro osobę o takim… właściwie żadnym dorobku politycznym, forsuje na urząd premiera ?
A co sądził Lech Kaczyński o cechach jakie predestynują do pełnienia urzędu prezydenckiego?
LK: „Do kandydowania na prezydenta państwa predestynowała mnie suma doświadczeń od członka nielegalnego związku zawodowego, przez związek legalny, doświadczenie parlamentarne – byłem senatorem a także jako poseł przewodniczącym dwóch komisji sejmowych – aż po kierowanie różnych instytucji o bardzo odmiennym charakterze (NIK, Prezydent Warszawy). To wszystko dało mi kwantum doświadczeń”.
Mam wrażenie, że kwantum doświadczeń instytucjonalnych profesora Glińskiego jest w porównaniu z doświadczeniami posiadanymi przez Lecha Kaczyńskiego (a powyżej nie wymienił przecież wszystkich swoich doświadczeń, bo był wszakże również przewodniczącym związku zawodowego, czy Ministrem Sprawiedliwości) ale także Bronisława Komorowskiego oraz Aleksandra Kwaśniewskiego – jest żadna.
Jakże daleko jest dzisiaj Jarosław Kaczyński od wizji państwowotwórczych swojego brata, skoro forsuje na stanowisko premiera i prezydenta osobę o tak nikłych kompetencjach instytucjonalnych, ale za to tak całkowicie zależną od siebie. Czyli de facto pragnąć uczynić te najważniejsze w państwie funkcje fasadowymi, uzależnionymi w sposób nieformalny i niekonstytucyjny.
* Wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego pochodzą z jego ostatniego przed śmiercią wywiadu, jakiego udzielił Lukaszowi Warzesze.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)