ewoj ewoj
233
BLOG

Oszołomstwo - Graff o homomałżeństwach

ewoj ewoj Polityka Obserwuj notkę 4

- To aberracyjne oszołomstwo, rodzaj obłędu i histerycznego antychrześcijaństwa -  tak obywatelski projekt ustanowienia małżeństw między osobami tej samej płci, który zakłada,  że małżeństwa te będą mogły również adoptować dzieci - oceniła Agnieszka Graff, pisarka, feministka,

Hanka Nowicka: Do Sejmu trafił projekt legalizacji małżeństw homoseksualnych.

Agnieszka Graff, pisarka, feministka, wykładowca: Jestem tym oburzona, ale też zmęczona.  Mam wrażenie, że strategia lewicowej strony jest taka: cynicznie przesuwać ramy tej debaty na lewo. Po to, żeby wprowadzać mainstream polityczny w panikę, że każda próba złagodzenia tej ustawy, będzie zagrożona z drugiej strony.

Projekt proponuje "zgodę na adopcję dzieci przez małżeństwa osób o tej samej płci".

Pomysł, żeby przedstawiać tradycyjną rodzinę jako wroga czyhającego na wolność człowieka jest oburzający. Cały ten fantazmat walki z chrześcijaństwem, że wolność trzeba ratować przed wartościami uniwersalnymi, to chora wizja. Nie ma nic wspólnego z realiami życia w Polsce.

Szanse, żeby ta ustawa przeszła są jednak niewielkie.

Wiadomo, że to nie przejdzie. To nierealne. Takiej ustawy musielibyśmy się wstydzić. Mogliby równie dobrze napisać projekt, żeby zamknąć wszystkie kobiety i wszystkich mężczyzn w obozach pracy, żeby przypadkiem nie zamordowały swoich homoseksualnych sąsiadów. Przyglądanie się tej debacie na serio, to strata czasu. Myślę, że oni doskonale o tym wiedzą, ale to jest defensywny odruch przeciwko tej debacie, która zaczyna się otwierać. Ostatnio śmielej zaczęła o tym mówić Prawica RP, a wyniki badań pokazują, że grubo ponad połowa Polaków jest za odrzuceniem ustawy.

Może ten projekt wpłynie na rozwinięcie się poważnej dyskusji, Marek Jurek?

Tak. Oni poszli już tak daleko w aberracyjne rozpasanie...  Ludzie widzą, że tamta strona popada w jakiś rodzaj obłędu i histerycznego antychrześcijaństwa. Polacy mają tego dosyć. Jesteśmy w rękach wariatów.

23 tys. wariatów?

Równie dobrze mogłoby być 50 mln, jak się podpisze trochę gejów i lesbijek po pięć razy. Oni mają taki mechanizm do zbierania podpisów, że zbiorą tyle, ile potrzeba. To nie jest ruch społeczny, tylko niezwykle sprawnie działająca organizacja, która wymusza posłuszeństwo na swoich członkach.

Mówi pani o Spółce Agora?

Jak się złoży papierki w redakcjach i się powie czytelnikom, słuchaczom, widzom, że mają podpisać, to podpiszą, nawet tego nie czytając. Lewacy mogą zdobyć dowolną ilość podpisów na dowolny temat. To nie jest wyraz woli społecznej, tylko sprawności organizacyjnej Agory, który budzi szacunek i podziw. Żałuję, że środowiska prawicowe nie są tak dobrze zorganizowane.

Ustawę składa jednak nie Agora, ale środowisko związane z Kampanią Przeciw Homofobii.

A pani myśli, że to są dwaj panowie, którzy chodzą po domach? Przecież wiadomo, że to się zbiera w redakcjach i homoklubach. Nie ma żadnego autonomicznego ruchu społecznego, który nie miałby bezpośredniego związku z Agorą i nie czerpał z jej zaplecza. Nie ma w tym nic złego, oni mają do tego prawo. Ale słowo "obywatelski" w tym przypadku jest nadużyciem.

 

 

 

PS

Tekst powstał poprzez dokonanie kosmetycznych zmian w oryginalnym zapisie rozmowy.

Czy wśród tzw. prawicowych pracowników nauki (p. Graff jest pracownikiem UW i ma tytuł dr.) są tacy, którzy posługują się podobnym językiem?

 

 

 

Oryginalny tekst wywiadu z p. Graff:

- To aberracyjne okrucieństwo, rodzaj obłędu i histerycznej mizoginii - tak obywatelski projekt zaostrzenia ustawy o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, który chce wprowadzić całkowity zakaz aborcji, oceniła Agnieszka Graff, pisarka, feministka,

Hanka Nowicka: Do Sejmu trafił projekt całkowitego zakazu aborcji.

Agnieszka Graff, pisarka, feministka, wykładowca: Jestem tym oburzona, ale też zmęczona. Mam wrażenie, że strategia konserwatywnej strony jest taka: cynicznie przesuwać ramy tej debaty na prawo. Po to, żeby wprowadzać mainstream polityczny w panikę, że każda próba złagodzenia tej ustawy, będzie zagrożona z drugiej strony.

Projekt proponuje "ochronę życia wszystkich dzieci bez wyjątku, w tym dzieci prenatalnie chorych i poczętych w wyniku tzw. czynu zabronionego".

Pomysł, żeby przedstawiać kobietę jako wroga czyhającego na życie dziecka jest oburzający. Cały ten fantazmat walki o życie, że to dziecko trzeba ratować przed morderstwem, to chora wizja. Nie ma nic wspólnego z realiami życia kobiet w Polsce.

Szanse, żeby ta ustawa przeszła są jednak niewielkie.

Wiadomo, że to nie przejdzie. To nierealne. Takiej ustawy nie ma nigdzie na świecie. Mogliby równie dobrze napisać projekt, żeby zamknąć wszystkie kobiety w ciąży w obozach pracy, żeby przypadkiem nie zamordowały swoich nienarodzonych dzieci. Przyglądanie się tej debacie na serio, to strata czasu. Myślę, że oni doskonale o tym wiedzą, ale to jest defensywny odruch przeciwko tej debacie, która zaczyna się otwierać. Ostatnio śmielej zaczęło o tym mówić SLD, było głośno wokół filmu "Podziemie Kobiet", a wyniki badań pokazują, że grubo ponad połowa Polaków jest za liberalizacją ustawy.

Może ten projekt wpłynie na rozwinięcie się poważnej dyskusji, jak sugerowała Magdalena Środa?

Tak. Oni poszli już tak daleko w aberracyjne okrucieństwo... Ludzie widzą, że tamta strona popada w jakiś rodzaj obłędu i histerycznej mizoginii. Polacy mają tego dosyć. Jesteśmy w rękach wariatów.

600 tys. wariatów?

Równie dobrze mogłoby być 50 mln, jak się podpisze trochę staruszek po pięć razy. Oni mają taki mechanizm do zbierania podpisów, że spokojnie zbiorą tyle, ile potrzeba, w każdej sytuacji. To nie jest ruch społeczny, tylko niezwykle sprawnie działająca organizacja, która wymusza posłuszeństwo na swoich członkach.

Mówi pani o Kościele katolickim?

Jak się złoży papierki w parafiach i się powie parafianom, że mają podpisać, to podpiszą, nawet tego nie czytając. Kościół może zdobyć dowolną ilość podpisów na dowolny temat. To nie jest wyraz woli społecznej, tylko sprawności organizacyjnej Kościoła, który budzi szacunek i podziw. Żałuję, że środowiska liberalne nie są tak dobrze zorganizowane.

Ustawę składa jednak nie Kościół, ale środowisko związane z Fundacją Pro- Prawo do Życia.

A pani myśli, że to są dwie panie, które chodzą po domach? Przecież wiadomo, że to się zbiera w parafiach. Nie ma żadnego autonomicznego ruchu społecznego, który nie miałby bezpośredniego związku z Kościołem katolickim i nie czerpał z jego zaplecza. Nie ma w tym nic złego, oni mają do tego prawo. Ale słowo "obywatelski" w tym przypadku jest nadużyciem.

 

w: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,9869874,_Okrucienstwo__mizoginia____Graff_o_pomysle_zakazu.html

 

ewoj
O mnie ewoj

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka