"Jurek Owsiak jest jedynym autorytetem dla polskiej młodzieży" - tak, przed kilku laty, w jednym z wywiadów powiedział prof UW, dr hab. Janusz Czapiński.
Działania JO, wzbudzją kontrowesje. Ma zagorzałych zwolenników i równie (może bardziej) zadeklarowanych przeciwników. "Spory o Owsiaka" są ważne, bo wymuszają refleksję nad znaczeniem pojęć: odpowiedzialność, dobro, wychowanie ...
Ostatnio JO pokazał, że dla niego "cel uświęca środki". Przystanek W., który jest przedsięwzięciem ryzykownym, można bronić (kanalizacja emocji, poczucie przynależności, edukacja). Nie znajduję jednak uzasadnienia dla promocji, wśród nastolatków (główny uczestnik Przystanku W.), alkoholu.
W kraju, w któym ok. 750 000 osób jest uzależnionych, w którym ok. 80 % uczniów doświadczyło już inicjacji alkoholowej, w którym ok. 30 % gimnazjalistów pije w sposób ryzykowny, w kraju, w którym ponad 500 000 000 zł. wydaje się na profilaktykę, aby wzmacniać postawę abstynencką wśród młodzieży - promowane jest (przez "jedyny autorytet") picie piwa.
Czy JO jest nieświadomy konsekwencji własnego zaangażowania w kampanię koncernu C.?
Czy JO dał się oszukać specom od reklamy?
Czy JO świadomie podejmuje ryzyko "rozpijania młodzieży" za cenę sponsoringowych pieniędzy?
Dlaczego Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych nie reaguje na jawne łamanie ustawy o wychowaniu w trzeźwości?
Tak, JO potrafi wyzwolić silne emocje ....
(gdyby nie potencjalne skutki, pogratulowałbym pomysłodawcom kampanii, genialnego pomysłu na podwyższenie sprzedaży promowanego produktu)


Komentarze
Pokaż komentarze (28)