MaSZ MaSZ
4170
BLOG

Państwo polityczne kontra państwo prawa: beznadziejny opór prezesa Rzeplińskiego

MaSZ MaSZ Polityka Obserwuj notkę 45

Fundamentalną cechą państwa prawa jest to, iż Prawo definiuje jasno i bezdyskusyjnie reguły gry, w których obrębie toczy się walka polityczna. W 3RP prawo stanowi jedynie wskazówkę, która jeśli przeszkadza jest stosownie modyfikowana przez partie mające władzę. Tym samym 3RP jest dziś przede wszystkim państwem politycznym i takim była podczas rządów PO, SLD, PIS i AWS. Być może kiedyś Polska stanie się państwem prawa, ale jeśli w ogólne, zapewne nie wcześniej niż za 20-30 lat. 

Sędzia Rzepliński dziś ogłosił w TVN24, że jego oraz cały TK obowiązuje jedynie radykalna niezawisłość zadeklarowana w Konstytucji, tym samym ma w głębokim poważaniu uchwaloną kilka dni temu a od dziś prawomocną nową ustawę o TK. Taka interpretacja miałaby sens w Państwie Prawa. Problem w tym, że w Państwie Prawa prezes i wiceprezes TK nie uczestniczyłby w konstruowaniu ustawy o samym TK z czerwca br., która okazała się niezgodna z Konstytucją. W Państwie Prawa partia, która doszłaby do władzy nie majstrowałaby przy TK wyrażając obawy, zapewne niepozbawione sensu, że TK może blokować istotne zmiany prawne z przyczyn pozamerytorycznych. W Państwie Prawa prezes TK nie twierdziłby, że sam TK uzna czy może oceniać uchwały Sejmu, gdy same w sobie nie są przepisami konstytucyjnymi, zaś TK ma prawo badać jedynie konstytucyjne reguły gry, a nie ich stosowanie

Liczni komentatorzy w dziedzinie poszanowania dla prawa podają za wzór USA. Jednocześnie ci sami twierdzą, że na podobieństwo socjalnych krajów Europy Zachodniej obowiązkiem państwa jest zapewniać edukację, ochronę zdrowia oraz finansować różnorakie przedsięwzięcia artystyczne (teatry, filmy i wiele innych).Paradoksalnie obie te drogi są sprzeczne, bowiem próbują połączyć razem państwo prawa z państwem politycznym. W tym pierwszym rola państwa ograniczona jest to pewnych dziedzin jedynie, zaś w tym drugim państwo, a tym samym politycy, wtrącają się niemal we wszystko. W tym pierwszym: oponenci powszechnych ubezpieczeń medycznych ObamaCare, uznają je za faszyzm oznacza bowiem wtrącanie się państwa to prywatnego życia obywateli. W tym drugim odbierania finansowania poszczególnych przedsięwzięć artystycznych bywa określanie cenzurą i także faszyzmem. Pomijając absurdalność stosowania pojęcia faszyzmu, które dość konkretnie definiuje system polityczny, pokazuje to emocje znajdujące się na zupełnie różnych biegunach. Inny biegun owych emocji dla państwa prawa, zaś inny dla państwa politycznego.

Pomysł sędziego Rzeplińskiego stosowania twardych argumentów typowych dla państwa prawa w modelu państwa politycznego, w którym sam wydaje się funkcjonować od lat, to coś więcej niż hipokryzja. To błąd. PIS tą bitwę wygra i żadne lamenty tego nie zmienią. Głównym niebezpieczeństwem dla Polski może być jednak to, że Kaczyści mocniej przekonają samych siebie, że otoczeni są przez wrogów, zapominając, iż skuteczne rządzenie opiera się na pragmatyźmie i na wiedzy. Głównym wrogiem dla partii politycznej chcącej Dobrej Zmiany jest wadliwy model państwa dzisiaj, zaś oponenci stanową przeszkodę drugoplanową. Istniejąca rzeczywistość to strategiczny cel zmian, zaś polityczni przeciwnicy to jedynie jej część. 

W 2016 roku zapewne zostaną wprowadzone istotne zmiany prawne, pakiet ustaw jest długi. Potem pojawi się bój o nową Konstytucję. Wielkim pytaniem jest to, czy po wprowadzeniu fundamentalych zmian (jeśli w ogóle się to uda), PIS i ew. nieformalni koalicjanci będą w stanie zdefiniować nowe reguły gry, które nie tylko okażą się właściwie dla specyfiki Rzeczpospolitej i jej obywateli, ale także okażą się trwałe. A to ostatnie wymaga szerszego poparcia niż sama partia rządząca i większej mądrości niż dzisiejsza polityczna bijatyka.

MaSZ
O mnie MaSZ

Tylko prawda jest ciekawa. masz_68@interia.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (45)

Inne tematy w dziale Polityka