10 obserwujących
295 notek
402k odsłony
1498 odsłon

Prezes Sądu Najwyższego prof. Gersdorf - przywileje tak, obowiązki nie

Wykop Skomentuj36

Minimum egzystencji wg. GUSu to niecałe 600 zł. miesięcznie. To kwota poniżej której niezmiernie trudno przeżyć. Prezes Sądu Najwyższego w wywiadzie dla Onetu komentując zarobki sędziowskie powiedziała: "za te ok. 10 tys. brutto dobrze żyć można tylko na prowincji". Wbrew apologetom prof. Gersdorf, wypowiedzi tej nie można bronić twierdząc, że chodziło w niej o to iż dobry prawnik lub sędzia powinien dobrze zarabiać. To jest oczywiste. Swoimi słowami pierwszy prezes SN wyraziła swoją bezradność intelektualną wobec wyobrażenia sobie stylu życie przeciętnego obywatela, a więc typowego przedstawiciela suwerena: Narodu. Żaden urzędnik stawiający na pierwszym miejscu służbę obywatelom nie wpadłby na to, aby a ten sposób uzasadnić swoje zarobki. Za to ktoś uważający się za "elitę" i stawiający to przekonanie na pierwszym miejscu, uznałby ten argument za naturalny. Podobna wypowiedź sędziego Sądu Najwyższego USA podawana jako powód swoich wysokich zarobków, spowodowałaby miażdżący atak wszystkich mediów i opinii publicznej, jest ona bowiem niebywale arogancka. 

Wątek sędziowskiego minimum socjalnego wysokości 10 tys. zł. już trafił na czołowe strony tabloidów. Problem w tym, że cały wywiad, choć w mniej efektownej formie, jest kompromitujący dla Pierwszego Sędziego Rzeczpospolitej i pośrednio dla całego stanu sędziowskiego. 

Pani prezes stoi na czele instytucji, która ze swojej natury składa się z osób bezstronnych i apolitycznych w czasie wykonywania obowiązków sędziowskich. Twierdzi, że wybór sędziów do KRS przez innych sędziów gwarantuje bezstronność, zaś wybór przez parlament nie. Prof. Gersdorf uznaje, że to jedynie sami sędziowie potrafią znaleźć wśród siebie osoby bezstronne, zaś parlament nie. Oznacza to, że nie tylko wśród sędziów mnóstwo jest tych, którzy bezstronni nie są, ale wręcz szczególnej wiedzy wymaga znalezienie tej bezstronnej mniejszości. Ciekawa i wręcz brawurowa ocena własnego środowiska.

Bagatelizowane są kompromitujące przykłady pospolitych kradzieży dokonywanych przez sędziów w sklepach: pendrajwy, spodnie, części do wiertarki. Sędzia Gersdorf twierdzi, że wprawdzie winnych należy surowo karać, ale to przykłady jednostkowe. Szkoda, że dziennikarzowi prowadzącemu wywiad zabrakło pomysłu, aby zadać następujące pytanie: "Czy takie sytuacje zdarzały się w poprzednich latach? Jeśli tak: jakie były nakładane kary? Jeśli nie: dlaczego dopiero teraz sędziowie zaczęli kraść?". Ciekawe jak pani prezes odpowiedziałaby? Poważny lider każdego środowiska, gdy dochodzi w nim do patologii, nie może twierdzić, że nic się nie stało. Lider jest odpowiedzialny za takie działania, aby jak najskuteczniej zwalczać patologie oraz doprowadzić do odzyskania zaufania społecznego. Twierdzenie, że mimo głośnych kompromitacji to jednak nic się nie stało, świadczy jedynie o tym, że prof. Gersdorf na lidera się nie nadaje. Dla samego środowiska sędziowskiego nie wnosi ona żadnej wartości dodanej. 

Prezes SN trafnie zauważyła, że uznanie przez sędziego pełnomocnictwa wystawionego przez osobę 120 letnią to rażące zaniedbanie. Dotyczyło ono tzw. afery reprywatyzacyjnej, czyli rozkradaniu mienia stolicy przy aktywnym dziale oszustów, urzędników, a być może także niektórych sędziów. Czy ów sędzia poniósł już stosowną karę? Czy istnieje związek między werbalnym "załamaniem rąk" a faktycznym działaniem? 

Prof. Gersdorf powołuje się na pojedyncze badanie IBRIS pokazujące, że sądom ufa 44% Polaków. Nic to, że sądom w USA w najlepszych latach ufało 80%, dopiero podczas prezydentury Obamy zaufanie spadło do ok 60%. Ciekawszy jest wieloletni trend zaufania do sądownictwa w Polsce:

Widać, że przez większość ostatnich 20 lat negatywne oceny nie tylko przeważają pozytywne, i to w stopniu dwukrotnym. Innymi słowy, tak jak w każdym kraju  uchodzącym za praworządny, sądy powszechne 3RP mające rozstrzygać na bazie zaufanie społecznego nie spełniają warunku zaufania. Gdy w 2014 roku prof. Gersdorf została mianowana na stanowisko prezesa SN, sądom ufało 28%, zaś nie ufało 50%. To miażdżąco negatywna ocena. Oznacza ona, że sądownictwo nie radzi sobie z odpowiedzialnością wobec Rzeczpospolitej i jej obywateli. Tu żadne "nic się nie stało" nie wystarcza. 
Negatywne oceny różnych środowisk pokazują, że sądy wypadają bardzo marnie. Zamiast być na poziomie zaufania strażnika złotówki: NBP lub strażnika bezpieczeństwa obywateli: policji, wypadają znacznie gorzej:

Połowa obywateli ocenia sądy negatywnie, a jedynie 29% pozytywnie. To klęska całego środowiska, uderzająca w tysiące uczciwie pracujących sędziów. Tymczasem dla prof. Gersdorf największym wrogiem praworządności jest Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro. W latach rządów PO/PSL, gdy obaj ci panowie nie mieli żadnej władzy, w pełni niezależne sądy wyrównały w 2012 roku najgorszy wynik zaufania: zaufanie 20%, jego brak: 65%. Czy wówczas rozpoczęto program naprawczy? Skoro politykom nie wolno wtrącać się do władzy sądowniczej, jaki program naprawczy rozpoczęli sędziowie dla własnego środowiska?

Podstawowym obowiązkiem sądów jest sprawiedliwe i bezstronne orzekanie w rozsądnym czasie. Oceną jakości wykonania swoich obowiązków jest poziom zaufania obywateli do sądownictwa. Ta ocena od 20 lat niezmiernie jest negatywna. W wywiadzie dla Onetu prof. Gersdorf w ogóle nie porusza tego problemu. Najwyraźniej na liście priorytetów Sądu Najwyższego ocena Suwerena znajduje się bardzo nisko. Oznacza to, że sędziowska elita wbrew interesom całej grupy zawodowej nie przykłada wagi do odpowiedzialności przed Rzeczpospolitą i jej obywatelami. Tym samym pośrednio lekceważy Konstytucję. Jedyne co ważne, to obrona przywilejów, pensji, awansu za wysługę lat, awansowanie "swoich" oraz dbanie o poufność transakcji służbowych kart kredytowych. Każda próba ingerencji w te przywileje powoduje natychmiastową reakcję, naturalnie pod niebywale wzniosłymi hasłami: obrony państwa prawa, demokracji i pozycji Polski w Europie. Bardzo niskie zaufanie do sądownictwa nie stanowi problemu wartego zainteresowania. To jest model roli społecznej sądownictwa bliższy Rosji, niż świata zachodniego. 
Wykop Skomentuj36
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo