12 obserwujących
90 notek
47k odsłon
1512 odsłon

Jednokierunkowa Ulica

Wykop Skomentuj77

Prezydent od początku swojej kadencji podjął jedną jedyną decyzję, której nie rozumie część popierającego go środowiska. Decyzję tę zrozumiał i pochwalił nawet premier Jan Olszewski, do tej pory największy żyjący autorytet dla tej części tego środowiska, nie tylko w kwestiach politycznych, moralnych, ale i w znajomości systemu prawnego PRL i jego kontynuacji w PRL w III RP.

Faktem jest, że "nie każdy może zostać prezydentem". Andrzej Duda nim został. Czy miał szanse nim zostać w 2015 r. Jarosław Kaczyński? Czy mógł to zrobić Zbigniew Ziobro? Czy z kandydatem salonu mógł wygrać Antoni Macierewicz? Nie. Wybory wygrał, głosy milionów ludzi dostał, Andrzej Duda. Jemu zaufali. Pochopnie? Nie znali go? Nie wiedzieli kogo wybierają? 

Przez minione dwa lata całe środowisko polityczne traktowało go jak notariusza, a on się nie obrażał. Robił to, co do niego należało. Odziedziczył zdewastowany urząd. Wprowadził się do zniszczonego pałacu, do rozkradzionej kancelarii, pod obesrane żyrandole. Nie miał absolutnie żadnych funduszy, stępiono mu, i tak z założenia niezbyt ostre, narzędzia. Zaczął mimo wszystko sprzątać. Pewnych "złogów" jednak nie dało się doczyścić. Pewne miały pozostać ukryte w zapajęczonych kątach. Leżeć, czekać, aż ktoś je delikatnie trąci, aby mogły zacząć śmierdzieć "on demand". 

Pracy było dużo. Prezydent od razu wziął się za politykę zagraniczną. W tej materii miał wspierać rząd, który tam miał trochę więcej kłopotów wizerunkowych i merytorycznych, niż na innych odcinkach. Nikt za bardzo go za to nie doceniał. Zresztą w niczym nikt go za bardzo, spoza jego bezpośredniego grona, nie wspierał. 

Większość parlamentarna podejmowała różne działania, które mogły wydawać się niekiedy trochę siermiężne, ale prezydent je wspierał. Podpisywał się pod nimi, i pomagał wcielać je w życie.

Aż uznał, że jedno z nich wymaga innego podejścia. Prezydent jest doktorem nauk prawnych, wykładowcą prawa. Byłym ministrem w Kancelarii Prezydenta RP, podczas kadencji prawnika - profesora uniwersyteckiego. Prezydent pokazał charakter w czasie najtrudniejszym, kiedy inni chowali twarze we łzach, albo robili jedynie srogie miny. On umiał się postawić w działaniu. 

I to wszystko: kim jest, jak postępował, wiarę w jakie wartości manifestował, jakie stanowiska zajmował w kluczowych "sporach", co go poruszało, to jak przemawiał, to wszystko stworzyło jego autorytet. Dlatego też, silne środowisko polityczne, go poparło. Stał się liderem. Zdobył zaufanie o wiele szersze, niż ktokolwiek przed nim w tym środowisku politycznym. To nie jest takie proste. Jemu się udało. Nie tanimi uśmiechami, nie twarzą. Nie. Zdobył to całym sobą, tym, kim jest.

I nagle, podjął jedną decyzję, której najbardziej radykalna część tego środowiska nie rozumie. Nie wiem jak u Was, ale w moim świecie, jeśli mam lidera, przywódcę, któremu zaufałem, który jest dla mnie autorytetem, którego charakter doceniam, który ma doświadczenie, i którego popierają największe żyjące autorytety mojego środowiska, to jeśli ten mój przywódca podejmie decyzję, której ja nie rozumiem, a ja się przeciw niej zbuntuję, to to się nazywa pycha. Bo JA wiem lepiej niż on, jak to powinno być zrobione. Pycha. Pycha indywidualna jest trudnym tematem. Ale pycha środowiska, jest tematem ultratrudnym.

Pycha ma to do siebie, że jeździ bardzo wąską uliczką, która wydaje się pysznemu jednokierunkową. Trudno jest w niej zawrócić. Jadącemu wydaje się to niemożliwe. I niestety, ale ta część środowiska, zamiast szukać sposobności do nawrotki, dodaje gazu. Rozpędza się. 

Smutne to jest. Bo możliwe jest popieranie i Macierewicza, i Dudy jednocześnie. Smutne to jest, bo warto popierać i Macierewicza, i Dudę jednocześnie. Smutne to jest, bo jeśli się chce zreformować kraj, trzeba popierać i Macierewicza, i Dudę. 

Ale może nie chodzi o to, żeby kraj zreformować, tylko reformować? Ale to już było. Zwało się walką klas, i śmierdziało. Śmierdziało tak, jak te złogi zostawione przez Krzesłonogiego w Pałacu. 

Nigdy nie jest jednak za późno przestać ufać zakulisowym podszeptom, swoim przekonaniom na każdy temat, a pokazać zaufanie i szacunek osobie, której powierzyło się teoretycznie najwyższą władzę w państwie.

Mam inne zdanie niż całe moje środowisko. Ale to cały czas jest moje środowisko. Mam nadzieję.

Wykop Skomentuj77
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka