1 obserwujący
12 notek
20k odsłon
  34   0

Przyszłość według Piłki

bellPrzyglądając się kolejnemu kryzysowi koalicyjnemu często możemy odnieść, słuszne lub nie, wrażenie, że PiS ma już dość współpracy z Samoobroną i LPR, które właściwie bardziej kompromitują koalicję niż tworzą realny potencjał większościowy. PiS jest bardzo dobrą partią i ma ciągle wiele niezrealizowanych ambitnych planów. Jego posłowie nie kompromitują się też tak często jak reszta światka politycznego. Zauważmy, że prócz wpadek PiS-owskich do wyborów weźmie na plecy ciężar grzeszków Leppera, reformy szkolne Giertycha, tony książek Gombrowicza, komisję CBA itp. Ciężar nielekki i trudny do utrzymania.

Koalicja staje się niewygodna więc logicznym wyborem każdej partii byłoby wyrzucenie ciężkiego balastu, który ciągnie jednostajnie w dół wszystkie słupki wyborcze polityków. Co jednak dalej z Polską, która przecież potrzebuje aktywnego rządu, który wprowadzałby na bieżąco reformy państwowe? Jedynym rozsądnym wyjściem wydają się wybory, bądź koalicja z Platformą, w którą już nikt zresztą nie wierzy. A przecież trzeba jeszcze wyjść z tego z podniesionym czołem.

W tym momencie argumenty posła Piłki stają się bardzo logiczne. W wywiadzie dla „Dziennika” mówi on, zapytany o to co mają wspólnego wybory z reelekcją Lecha Kaczyńskiego: „To nie jest plan obliczony na dwa, trzy ruchy do przodu, ale strategia wybiegająca daleko w przyszłość. Z grubsza polega na tym, że PiS odda teraz władzę Platformie Obywatelskiej, która najprawdopodobniej zostanie zmuszona do wspólnego rządzenia z postkomunistami, bo innego wyboru nie będzie miała. Partia Kaczyńskiego weźmie na siebie rolę opozycji. Pis mając w rękach telewizję publiczną, Najwyższą Izbę Kontroli i wystarczającą liczbę posłów do podtrzymywania weta prezydenta, będzie podgryzało rządy Platformy. Tusk i jego partia będzie się zużywać politycznie w rządzeniu. I do pojedynku prezydenckiego w 2010r z Lechem Kaczyńskim Tusk stanie osłabiony. Jeśli Kaczyński wygra drugą kadencję, w co jednak wątpię, doprowadzi za trzy lata do wyborów parlamentarnych, w których PiS ponownie stanie do walki o zwycięstwo.”, i kończy chyba z niejaką satysfakcją: „Taki jest plan premiera”. W późniejszym wywiadzie rozwodzi się nad tym, że akcja CBA była celowa, że Kaczyński nie chce lisa w koalicji, itd., itp.. Nic ponad to co słyszymy na co dzień.

Bardzo trzeźwe spojrzenie w przyszłość. Czy jednak PiS już dawno porzucił wszelką nadzieję na wygranie przyśpieszonych wyborów? Jak wiemy słupkom nie zawsze możemy ufać. Możemy jednak przyjrzeć się innemu wskaźnikowi statystycznemu jakim są rankingi sprzedaży tytułów prasowych w Polsce. Te zaś donoszą o wzroście sprzedaży Wprost i Gościa Niedzielnego i spadku Newsweeka. Boję się na bieżąco wyciągać wnioski, ale to też o czymś świadczy. Może w rzeczywistości partie prawicowe nie straciły aż tak wielkiego elektoratu?

Jaka będzie strategia PiS-u przy takiej wersji wydarzeń? Czy Polacy może zmuszą wreszcie PiS do połączenia się PO we wspólnej koalicji? Na taką koalicje przecież głosowaliśmy i chcieliśmy, żeby właśnie tak wyglądała. Należy czekać na wybory i trzymać kciuki.

Pozdrawiam

Matix

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale