88 obserwujących
2422 notki
1293k odsłony
274 odsłony

Po co komu ich cicha dyktatura…?

Wykop Skomentuj6

Najprawdopodobniej jestem demokratą. W dobrym stylu jest teraz dodawanie: dobrym, prawdziwym demokratą. To oznacza, że cokolwiek rodzi się w mojej głowie, sercu, sumieniu czy duszy – liczę się z tym, że innym rodzą się może całkiem inne, nawet odwrotne rzeczy, a do tego nie zawsze ludzie czy historia staną po mojej stronie. Czyli: wrzucam własne kamyki na szeroką toń, inni tez wrzucają – i niech fale się same ze sobą dogadują, moje niekoniecznie muszą okazać się „naj-mojsze”. 

Ostatnio doświadczam w „swojej” przestrzeni , że Jarosław Kaczyński i jego formacja polityczna jest na cenzurowanym, i to tym bardziej, im więcej wygrywa potyczek o rację. A jeśli którąś przegra czasem, albo przynajmniej grozi mu przegrana – używają sobie na nim wszyscy. O takich mówiliśmy „dyżurny podpadziocha”. Pamiętacie sformułowanie „wina Tuska”? To była histeryczna obrona „wyznawców” polityka przed infamią, przed wskazywaniem palcem na domniemanego sprawcę - czegokolwiek.

„Wyznawcom” Kaczyńskiego nie pozwala się na symetryczną do tamtej obronę. Im jakby mniej wolno. Tuskowi wystarczało zachować spokój i robić dobrą minę. Kaczyński musiałby być dwa razy najlepszy we wszystkim, żeby wreszcie ktoś machnął ręką: no, dobrze, może on jest w porządku.

To mnie razi i przeraża. Powoduje moje odruchowe wejście między sforę i cierpkie uwagi wobec tych, którzy zdają się mieć sezonowy, a może dożywotni karnet na rację. Nie, nie macie tej racji na zawsze, nie w każdej sprawie. Nie wolno wam używać argumentu w stylu „wiadomo, to oczywiste”.

To, że Jarosław z bratem kiedyś podwędzili Księżyc – nie oznacza przecież, żeśmy wszyscy ów Księżyc utracili. To nie wafel, który raz zjedzony – znika bezpowrotnie. Nadal wszyscy mamy Księżyc na niebie, nadal każdy ma do niego równe prawo…

Są dwie metody „naukowego” uwiarygodniania własnych opinii-sądów. Pierwsza z nich sprowadza się do selekcji „dowodów”, znana jest w sądownictwie jako stronniczość. Druga z nich skupia się na torpedowaniu dowolnego argumentu, wyszydzaniu dowolnej racji przeciwników przyjętych opinii-sądów, używanie każdej wątpliwości w taki sposób, jakby bezwarunkowo je obalała.

Jestem (byłem) naocznym świadkiem przyjęcia przez pewne „wzięte” inteligenckie środowisko wróżebnej jeszcze wtedy tezy o tym, że zwycięstwo formacji kojarzonej głównie z PiS oznaczać będzie niechybne zaprowadzenie faszyzmu, być może „jedynie” piłsudczykowskiej sanacji, w każdym razie jakiejś zaawansowanej postaci totalitaryzmu.

Zanim powiem, na czym to moje świadkowanie polegało, spiszę jeszcze naprędce dziesięć (może być więcej) argumentów na to, co nazwałem swego czasu Mega-Neo-Totalitaryzmem i co spotkało się z reakcją lidera tego środowiska następującą: Janku, o Mega-Neo-Totalitaryzmie tutaj nie będziemy rozmawiać. Oto one (niektóre sięgają poza datę tego, czego byłem naocznym świadkiem):

1. Transformację przeprowadzono w Polsce podstępem (tzw. pakiet Balcerowicza), dokładnie wbrew oczekiwaniom społecznym, redagowanym w słowach „socjalizm tak, wypaczenia nie”, równie wbrew projektowi tzw. Samorządnej Rzeczpospolitej uchwalonym przez Solidarność podczas jej „pierwszego festiwalu”: ani społeczeństwo, ani władze PRL-RP nie rozumiały głębokiego sensu cywilizacyjnego przemian ustrojowych;

2. Na skutek Transformacji pojawiły się w Polsce: wielkie bezrobocie w świecie pracy, rwactwo dojutrkowe w gospodarce, szkolnictwo wyższe na poziomie „technikum gotowania na gazie”, upadek prawa pracy akceptowanego w krajach przodujących, drobna-rozpaczliwa przestępczość pospolita, oszustwa-afery zakotwiczone w Nomenklaturze, wykluczenia ekonomiczne i polityczne wielkich zbiorowości, likwidacja polskich sektorów w ważnych dziedzinach gospodarki, zupełne porzucenie sektora rolno-spożywczego, zanik zabezpieczeń społecznych, wyparcie polskich marek i kapitału z wielu obszarów handlu i konsumpcji, itd.;

3. Narastało uzasadnione odczucie społeczne, znane pod hasłem Polska w Ruinie, oznaczające lawinowe zadłużenie ludności, kraju i administracji lokalnej, obniżenie średniego poziomu opieki medycznej i oświaty, wrogie przejęcia kluczowych podmiotów gospodarczych, wyprzedaż za bezcen sektora bankowości i ubezpieczeń, spekulację władz dobrami publicznymi, zaprzestanie tzw. konserwacji obiektów i urządzeń, szczególnie w infrastrukturze, itd. (patrz: kampania Tymińskiego, Leppera, Kukiza);

4. W sferze przekazu medialnego rozprawiano się z wszelką krytyką Transformacji i jej skutków (michnikowszczyzna przeciw oszołomom), prawie równie energicznie rozprawiano się w Polsce z myśleniem socjalistycznym (na rzecz ludzi pracy i masowo wykluczanych, na rzecz samorządności i majątku wspólnego), celowo myląc to myślenie z komunizmem i oskarżając PRL o ten właśnie komunizm, w to miejsce wprowadzano w Polsce bezkrytyczny kult domniemanych wersji Wolności, Rynku, Demokracji, Przedsiębiorczości), reagując na krytykę ostracyzmem, stygmatyzacją, nagonkami i linczami (np. windykacyjnymi);

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka