88 obserwujących
2428 notek
1296k odsłon
132 odsłony

Selekcja

Wykop Skomentuj1

Dociera do mnie coraz wyraźniej, że moje proletariackie wykluczenie, na mocy którego będę dożywotnio zaiwaniał dla kolejnych biurokracji mieniających się jak w kalejdoskopie – to mały Pan Pikuś wobec selekcji, jakiej poddaje się nas wszystkich na skutek Digitalizacji. Wyjaśnię, bo pojęcie nie jest jednoznaczne. 

Pod nazwą Digitalizacji – w moim przekonaniu – ukrywa się proces zamiany wszelkich wymiarów życia z naturalnych (doświadczanych rzeczywiście) w syntetyczne (wirtualne). Brutalniej możnimy powiedzieć: zamiast żyć – oglądamy film o życiu, a ów film nawet w trakcie projekcji się zmienia.

Uświadomiłem to sobie jakiś czas temu, może 10-15 lat, i wtedy powiedziałem sobie, że nie będę się ścigał w opanowywaniu rozmaitych gadgetów sieciowo-elektronicznych, takich choćby, jak telefon zwany komórkowym.

Nieżyjący od jakiegoś czasu mój serdeczny kolega, Marcin Garwacki, „zlecił” mi kiedyś opisanie skutków postępu w Internecie. W odpowiedzi przygotowałem „raport”, w którym opisałem fenomen bez nazwy, wtedy niepojęty, dziś – oczywisty. Otóż zauważyłem, że trzy ścieżki tele-medialne, czyli WWW, e-mail i blog – zejdą się w jedno, co oznacza, że każdy chętny będzie miał w ręku podręczny zestaw „broadcast”, który będzie służył (chętnym) do serwowania w wybranej przestrzeni (np. pośród znajomych) swoich własnych przekazów multimedialnych.

Czytelniku: wtedy, kiedy to pisałem, nie istniały Tweety, Instagramy, Vlogi i setki podobnych oczywistości, a telefony opłacało się od minut spędzanych na rozmowie. Dziś można to spotkać wyłącznie w obszarze „komunikacji na kartę”, a i to mamy (podobno antyterrorystyczny) obowiązek rejestrowania swoich nadajników, a i to wciąż od nowa są one poddawane systemowym „innowacjom”, za którymi trudno nadążyć, chyba że się odruchowo „zgadzamy”. Co chwile różne „sieci” dopominają się o moją „zgodę” na coś, czego nie rozumiem (i nikt nie rozumie), ale jeśli się nie „zgodzę” – to stracę ten aspekt łączności ze światem (ostatnio znów tweet i FB, ale to jest ciągły, wręcz uciążliwi dla WOLNYCH I MYŚLĄCYCH proces.

Zastanawiałem się wtedy (mam ten materiał na którymś z dysków), w jaki sposób tzw. kapitał (władcy naszych przyszłych życiorysów) opanuje nas na orwellowską modłę. Dziś to już nieaktualne: rzeczywistość nasza przenosi się do „chmury tagów” i to oznacza, że kto zdoła poddać manipulacji (inżynierii przekazu technicznego).

Nie, ja nie narzekam na to, że nowoczesność pędzi i wgryza się w moje życie bez mojej woli. Tylko zacząłem wybierać sobie sfery, które jak baran oddam na żer poszukiwaczom wciąż nowych powodów do ABONAMENTU, czyli czyjegoś stałego dochodu w zamian za nigdy nie spełniającą się OBIETNICĘ.

Ktokolwiek zrozumiał powyższe – zastanowi się jak ja, kiedy opanowująca nas pajęczyna zacznie CZŁOWIEKA uwierać tak bardzo, że postanowi się wyrwać. Daremnie jednak.

I o to mi chodzi w tej notce.

https://www.youtube.com/watch?v=oltQv1sJhEo

(a gdy sił już śledziowi brakuje, życie w sieci się normalizuje)


Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie