Jan Herman Jan Herman
650
BLOG

Paradoks Enola Gay

Jan Herman Jan Herman Gospodarka Obserwuj notkę 17

 

Spróbujmy przeżyć na nowo dwie dość dobrze w różnych aspektach rozpoznane i wielokrotnie już przeżyte (moralnie, intelektualnie, estetycznie) zbrodnie: jedną z nich niech będzie morderstwo dokonane przez „pospolitego” nożownika, drugą jest osławiony akt zrzucenia (po raz pierwszy w realnych warunkach bojowych) bomby zwanej atomową na japońskie miasto Hiroszima.
 
Z rąk nożownika ginie jedna ofiara. Dwie. Od bomby atomowej ginie kilkaset tysięcy mieszkańców, w ruinę zamienia się niemałe miasto, a trauma psychiczna i immunologiczna rozciąga się na kilkadziesiąt lat. A mimo to nożownika wszyscy postrzegają jako większego zbrodniarza, pilota zaś (lub jego dowódców i mocodawców) otacza (przy dyskutowanym potępieniu aktu bombardowania) otacza aura zrozumienia, wyrozumiałości, uznania, że działał w Systemie.
 
Coś w tym jest: aby stanąć „oko w oko” z ofiarą i porwać się na jej życie – musi mieć miejsce jakiś niezwyczajny akt mentalno-psychiczny, zwyrodnienie charakteru, amok (afekt), coś nieludzkiego, nie-humanitarnego. Aby posłać na miasto bombę atomową, lub choćby zwykłą bombę albo pocisk armatni – wystarczy każdemu człowiekowi godnemu szacunku być dobrze wyszkolonym technicznie oraz „niewinnie” uwikłanym w wojenno-wojskowe gry: podległość służbowa i nadzwyczajna (wojenna) sytuacja usprawiedliwia, a nawet uzasadnia niemal każdą zbrodnię.
 
Zbrodnia atomowa jest o niebo potworniejsza – ale zbrodniarz ma szansę na zrozumienie i przebaczenie. Zbrodnia nożownicza jest o niebo lżejsza – ale nożownikowi grozi nawet kara śmierci albo lincz. Zatem zbrodnia atomowa jest bardziej człowiecza, humanitarna, a zbrodnia bezpośrednia jest nieludzka, potworna.
 
Tak wygląda paradoks Enola Gay[1], który stosunkowo łatwo możemy przenieść na rozważania o stosunkach ekonomicznych i politycznych. Zaczniemy je od oczywistej już konstatacji, że ktoś, kto bezczelnie, brutalnie eksploatuje owoce cudzej pracy w sposób dosłowny, bezpośredni, "na wydrę", jest innej, gorszej marki, ma inny, gorszy wizerunek niż ktoś, kto czyni to samo za pośrednictwem rozmaitych mechanizmów akceptowanych społecznie, zobiektywizowanych, słowem: instytucji. Więcej: uprawiający wyzysk na małą skalę, ale ewidentny, najczęściej jest źle widziany zarówno przez opinię publiczną, jak też przez prawo i jego dysponentów/redaktorów, natomiast ktoś, kto masowo i znacznie wyzyskuje z pozycji zarządu korporacji, urzędu, funduszu, banku – tym bardziej jest nobilitowany i nagradzany za ów wyzysk, im większą osiągnął przez to rentowność „swojej” firmy.
 
Na wyzysk geszefciarski „jest paragraf” [2], aleza wyzysk strukturalno-systemowy – są beneficja dla prezesów firm, przyznawane w postaci tytułów (np. najprężniejsza firma) i tantiem.
 
No, chyba że sądzimy, że akurat Polska jest „zieloną wyspą” bez jakiegokolwiek wyzysku.
 


[1] Nazwa nadana przez załogę samolotowi, z którego zrzucono bombę na Hiroszimę, kryptonim bombowca Boeing B-29 Superfortress, który w dniu 6 sierpnia 1945 roku zrzucił na Hiroszimę bombę atomową „Little Boy”. Pilotem Enola Gay był major Paul Tibbets, który nazwał swój samolot od pieszczotliwego określenia swojej matki. Jakże romantyczne i wesołe, jakże sympatyczne okazuje się to największe morderstwo masowe świata!;
[2] Zgodnie z unormowaniem art. 388 § 1 K.c. „jeżeli jedna ze stron, wyzyskując przymusowe położenie, niedołęstwo lub niedoświadczenie drugiej strony, w zamian za swoje świadczenie przyjmuje albo zastrzega dla siebie lub dla osoby trzeciej świadczenie, którego wartość w chwili zawarcia umowy przewyższa w rażącym stopniu wartość jej własnego świadczenia, druga strona może żądać zmniejszenia swego świadczenia lub zwiększenia należnego jej świadczenia, a w wypadku gdy jedno i drugie byłoby nadmiernie utrudnione, może ona żądać unieważnienia umowy”.;
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Gospodarka