Jan Herman Jan Herman
40
BLOG

Spotkałem dziś Redaktora

Jan Herman Jan Herman Rozmaitości Obserwuj notkę 3

 

W moim życiu jest krótki epizod o nazwie Studio Opinii. Żałuję tego. Żałuję że krótki, i że epizod. Nie wytrzymałem formuły redakcyjnej, która polega na tym, że autor musi poddać się weryfikacji Redakcji albo Redaktora, w każdym razie nie wystarcza, że złożył swój tekst, bo o jego wspaniałości lub marności przesądzić musi cudze oko. U mnie bywało tak, że tekst zbierał dobre oceny Redakcji i Czytelników, ale bywało też całkiem inaczej.
 
Stefana Bratkowskiego znają wszyscy, którzy umieją czytać. Tym, którzy się dopiero uczą, przypomnę tylko jedno: jest Honorowym Prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a do tego jednym z animatorów legendarnego Po Prostu. Inteligent całą sympatyczną gębą (również z pochodzenia), ale niemały kawałek jego powojennego dzieciństwa i dojrzewania to los zwykłego proletariusza. Zatem ma co najmniej dwa punkty widzenia na sprawy społeczne, publiczne, polityczne.
 
Traktował mnie w Redakcji przesadnie dobrze, może więc dlatego się zbiesiłem. Będąc starym koniem wczytywałem się (polecam innym) w jego instrukcję dziennikarstwa, zresztą zawieszoną na stronie Studio Opinii. Do tego miałem możliwość – jak powiedzieliby studenci – ćwiczeń, czyli praktycznego znęcania się nad tym, co najpierw wydawało się prześliczne, potem nie bardzo, aż dopiero czytelnicy przepracowanej wersji udowadniają klikając, że jednak ćwiczenia były potrzebne.
 
Teraz – od kilku dni – robię „na swoim”, jest mi dobrze - i dobrze mi tak.
 
Z tym większą radością wypatrzyłem go w autobusie (dlaczego ludzie tak dla nas ważni muszą jeździć autobusami, a chłystki wożą się pojazdami marzeń?). Zamyślony, jechał właśnie do fundacji, którą kieruje. A może do uczelni, którą współ-założył?
 
Jak zawsze życzliwy i serdeczny, choć ma kilka dobrych powodów, żeby się odwrócić ode mnie plecami. Niektórzy rodzą się z klasą, a jeszcze bardziej nieliczni zachowują tę klasę na zawsze. I pełen pasji, choć niejeden by już sobie odpuścił (patrz: Poradnik dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić").
 
Wyszedł z autobusu do swoich spraw. Ot, zwykłe spotkanie, można powiedzieć. Ale jakoś tak jest, że nie każdy napotkany przeze mnie w autobusie człowiek powoduje tyle fajności i nastawia pozytywnie na dalszą część dnia.
 
Dam sobie głowę uciąć, że Redaktor popełnił co najmniej jeden błąd jako człowiek i jako dziennikarz. Ale też dokładam obie ręce, że na każdy taki błąd ma setkę decyzji i zachowań oraz odruchów, których możemy mu pozazdrościć. Mając zaś tak zwane „dobre pióro” i dobrze opanowany warsztat – dodatkowo ma jeszcze coś nam do powiedzenia, a nie tylko pióro i warsztat.
 
Ta ostatnia uwaga jest dla tych, którzy już klikają w „mały zestaw komentatora”, aby przewieźć się po Redaktorze.
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości